Generalnie po moim wpisie o potrzebie totalnych sankcji na Putina, jego kamratów i niestety też Rosję, pojawiają się pozytywne reakcje. Zdarza się jednak ktoś, kto pisze: a skąd gaz, a skąd ropa?

Napiszę najpierw trochę naiwnie – można pocierpieć, wprowadzić ograniczenia w zużyciu tych surowców. Na Ukrainie giną ludzie. I jeśli nie chcemy wojny totalnej – z użyciem wszystkich środków – najpierw przez Putina, a potem w ramach retorsji także ze strony tych, których zaatakuje, to wykorzystujmy wszystkie takie, które mogą też wpłynąć na postawy samych Rosjan.

Co więcej niebawem będzie łatwiej bo lepsza pora roku, więc dotkliwość zakręcenia kurka z gazem z powodu sankcji będzie znacznie mniejsza. Chyba, że jest tak jak w 1939 roku – nie będziemy umierać za Gdańsk/Ukrainę.

Może coś mi umknęło, ale jakoś nie słyszałem o gromadach Niemców/Francuzów/Holendrów/Hiszpanów udających się z pomocą dla Ukraińców. Pewnie są jednostki, ale w masie Polaków nikną.

Ale jest rzecz ważniejsza; – rząd od dawna wiedział, a jeśli nie, to jest złym rządem, że Putin wykorzysta gaz/ropę jako oręż. Trzeba było zdywersyfikować dostawy, zająć się na poważnie gazyfikacją węgla, rozwojem OZE – np. małe biogazownie – małe – takie jak w Niemczech. I problem byłby mniejszy. Także finansowy.

Putin nadal nie zakręcił kurka z gazem – dlaczego?? Bo albo ma w tym polityczny interes albo też wie, że bez tego kurka niczym by ze światem nie zwojował.

 

W tym przemówieniu potwierdza się to co napisałem: dla władz Rosji Ukraińcy i Rosjanie to ten sam naród i jeszcze druga rzecz – Putin jak czekista/kagiebowiec przemawia – poza zwrotem do żołnierzy, kiedy mówi o towarzyszach broni, używa tego zwrotu: szanowni towarzysze czysto w komunistycznym ssensie.

Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali podhalańskich i orawskich. Polski historyk i nauczyciel akademicki, profesor UP Kraków, poseł na Sejm VIII kadencji.