Na synodzie dużo mówiono o nowych drogach, o wsłuchiwaniu się w głos tubylców, o zmianach klimatycznych, wzroście poziomu mórz, grzechach wobec Matki Ziemi itp., a prawie nic o nauczaniu o Chrystusie, nawracaniu i ewangelizacji. Dużo o stworzeniu, nic o Stwórcy. Także nic o specyficznych problemach Amazonii, np. o nadal obecnym rytualnym dzieciobójstwie wśród Indian, o szerzeniu się pentakostalizmu (zielonoświątkowców), czy o skorumpowanych lewackich reżymach w Wenezueli, Boliwii i Ekwadorze. Jest tylko wezwanie do ekumenizmu ze wszystkimi wyznaniami. Panował duch teologii wyzwolenia. Jakby Kościół stracił busolę. Receptą na te troski klimatyczne ma być zniesienie celibatu oraz diakonice. Co ma piernik do wiatraka?

 

Po analizie Instrumentum laboris dla synodu o Amazonii wielu, w tym kardynałowie Gerhard Müller, Walter Brandmüller, Raymond Burke i Rober Sarah, uznało, że synod ten jest pretekstem, by skasować celibat w Kościele i wprowadzić diakonice, na razie lokalnie dla Amazonii, ale w przyszłości wszędzie tam, gdzie brakpowołań. Tymczasem synod ten ma jeszcze inne niebezpieczne zadanie, ekologiczne, obronę naturalnego środowiska wraz z rodzimą populacją i jej kulturą, rytuałami i medycyną.

Zwyczaje i kultura autochtonów Amazonii zostało uznane za wartość godną podtrzymywania. To brzmi trochę jak kult natury. Dokument mówi: „Amazonia dziś jest zranionym i zdeformowanym pięknem, miejscem bólu i przemocy” i dalej, tubylcy stanowią „model alternatywnego, integralnego i solidarnego rozwoju osadzonego na kodzie etycznym, który obejmuje odpowiedzialność za autentyczną, naturalną i ludzką ekologię”. Tubylców tych trzeba chwalić za „ich duchowość i mądrość.” „Dla tubylców Amazonii dobre życie pochodzi z życia w jedności z innymi ludźmi, ze światem, ze stworzeniami ich środowiska i ze Stworzycielem. Tubylcy w rzeczywistości żyją w domu, który Bóg stworzył i dał im jako dar: Ziemię. Ich różnorodna duchowość i wierzenia motywują ich, by żyli w komunii z glebą, wodą, drzewami, zwierzętami oraz z dniem i nocą. Mądrzy starsi, nazywani różnie – m.in. payes, mestres, wayanga czy chamanes (szamani – ciekawe, że raczej mężczyźni – nie potrzebują kapłanek) – promują harmonię ludności między sobą i z całym kosmosem.” Oni szanują „siostry ptaki, braci ryby, a nawet najmniejsze siostry, takie jak mrówki, larwy, grzyby, czy owady”. To wszystko jest wyraźnie wyidealizowane, w nurcie ideologii ochrony środowiska. Jest apel o wsłuchiwanie się w głos Amazonii, a brak apelu o ewangelizację tamtych ludów. To kult stworzenia, a nie Stwórcy.

Może warto przypomnieć, że dwaj niemieccy misjonarze w Amazonii, którzy się walnie przyczynili do tekstu Instrumentum laboris, Erwin Kräutler i Paulo Suess, od dawna stoją na stanowisku, że nie należy nawracać amazońskich tubylców.

Gdy Europejczycy po raz pierwszy dotarli na te tereny, zastali zwalczające się hordy kanibali, walczące z zemsty i zazdrości o terytorium, o łupy, w tym o kobiety. Narzucając nowy porządek państwowy, zmusili ludy tubylcze do zaprzestania walk i kanibalizmu. Nadali im wiarę chrześcijańską, której dziś trzeba bronić. To ona wymaga naszej troski, a nie wierzenia lokalne i praktyki lokalnych szamanów (rytualne zabijanie niemowląt jest nadal tam praktykowane).

Instrumentum laboris wspomina Ludy Rodzime w Dobrowolnej Izolacji (PIAV). Jest ich około 150 i każdy ma kilkaset członków. Mówi o ich prawie do życia w totalnej izolacji, ze swoimi językami, kulturami i religiami. Traktuje się ich jak swego rodzaju raj na ziemi. A gdzie misja ewangelizacji wszystkich narodów?

Ekologia św. Franciszka nie negowała procesów cywilizacyjnych i ewangelizacyjnych. W XXI wieku mamy inny „kodeks etyczny”, w duchu deklaracji katolicko-muzułmańskiej, która mówi o tym że „wszystkie wiary są z woli Bożej” (powyższe przemyślenia są oparte głównie o tekst z pisma The Wanderer: Steve M. Mosher, Vatican’s Amazon Synod, 27 VI 2019).

Może warto przytoczyć fragment wypowiedzi papieża Benedykta XVI z 13 maja 2007 r. w czasie jego wizyty w Brazylii. Powiedział:

„Utopia powrotu do prekolumbijskich religii, by dać im tchnienie życia, odcięcia ich od Kościoła powszechnego, nie byłaby krokiem do przodu. Byłby to krok wstecz.”

Dwa dni przed otwarciem synodu, w ogrodach watykańskich, odbyła się pogańska ceremonia sadzenia drzewa na cześć bogini Pachamamy (Matki Ziemi). Amazońscy tubylcy modlili się po swojemu do dwóch rzeźb nagich kobiet w ciąży personifikujących Matkę Ziemię. Składali im czołobitność, bijąc głowami w ziemię. Uroczystości przyglądał się papież Franciszek. Na koniec odstawił przygotowany tekst i odmówił „Ojcze nasz…”

Niektórzy próbują tłumaczyć, że chodziło o Matkę Bożą i św. Elżbietę, ale Watykan wyjaśnił, że rzeźby te symbolizują płodność, życie, matkę naturę. Hiszpański biskup José Luís Azcona Hermoso twierdzi, że Pachamama to pogańska bogini płodności, jak babilońska Astarte. Statuetki te potem wylądowały w kościele Matki Bożej Transpontina, koło zamku św. Anioła, skąd zostały skradzione i wrzucone do Tybru. Dokonał tego dzielny, 26-letni Wiedeńczyk, Alexander Tschugguel. Policja wyłowiła je. Za ten akt „religijnej nietolerancji” papież Franciszek przepraszał jako biskup Rzymu. Zapowiedział, że statuetki będą w bazylice św. Piotra na zakończenie synodu, ale nie były. Pozostały w sali, w której odbywał się synod. Ponoć kilku biskupów zapowiedziało, że nie będzie na tej mszy w bazylice, jeśli tam będą te pogańskie statuetki.

Danie Amazonii prawa do żonatych księży byłoby swego rodzaju rasizmem – uznanie, że Amazończyków nie stać na wygenerowanie świętych, celibatowych kapłanów.

Na synodzie dużo mówiono o nowych drogach, o wsłuchiwaniu się w głos tubylców, o zmianach klimatycznych, wzroście poziomu mórz, grzechach wobec Matki Ziemi itp., a prawie nic o nauczaniu o Chrystusie, nawracaniu i ewangelizacji. Dużo o stworzeniu, nic o Stwórcy. Także nic o specyficznych problemach Amazonii, np. o nadal obecnym rytualnym dzieciobójstwie wśród Indian, o szerzeniu się pentakostalizmu (zielonoświątkowców), czy o skorumpowanych lewackich reżymach w Wenezueli, Boliwii i Ekwadorze. Jest tylko wezwanie do ekumenizmu ze wszystkimi wyznaniami. Panował duch teologii wyzwolenia. Jakby Kościół stracił busolę. Receptą na te troski klimatyczne ma być zniesienie celibatu oraz diakonice. Co ma piernik do wiatraka?

Na synodzie, w ramach dyskusji na temat inkulturacji z rodzimymi religiami, pojawił się pomysł, by powołać osobny ryt amazoński. W Kościele jest wiele rytów, w tym zezwalające na żonatych księży. Zwrócono uwagę, że każdy ze szczepów amazońskich ma inny język. Wspólnym dla wszystkich mogłaby być łacina, ale o tym na synodzie nie pomyślano.

Dokument końcowy ma tytuł „Amazonia. Nowe drogi dla Kościoła i dla integralnej ekologii”. Ekologia wysuwa się na czoło. O ewangelizacji prawie nic.

W dokumencie końcowym synodu były takie kwiatki:

„Chodzi o życie w harmonii ze sobą, z naturą, z ludźmi i siłami nadprzyrodzonymi, ponieważ występuje komunikacja w całym Kosmosie, która niczego i nikogo nie wyklucza, a gdzie tworzy się projekt pełnego życia dla wszystkich”(§9).

To nowa wiara ekologiczna!

„Tylko włączony i inkulturowany Kościół będzie promował wyłanianie się autochtonicznych kościołów z Amazońską twarzą i sercem, zakorzenionych w kulturach i tradycji właściwych dla danych ludów, zjednoczonych tą samą wiarą w Chrystusa, ale zróżnicowanych w sposobie życia, wyrażania i celebrowania jej” (§42).

Oto projekt dla rytu amazońskiego.

„Inkulturacja to inkarnacja Ewangelii w kulturach rodzimych, a równocześnie wprowadzenie tych kultur w życie Kościoła” (§51).

Obrzęd wokół Pachamamy w ogrodach watykańskich to przykład tej inkulturacji! Bp. Erwin Kräutler twierdzi, że figurki Pachamamy można by wprowadzić do katolickiej liturgii. Proponuje się plan formacji dla kleru amazońskiego:

„Musi zawierać akademicki wkład dyscyplin traktujących o integralnej ekologii, ekoteologii, teologii stworzenia, indiańskich teologiach, ekologicznej duchowości i historii Kościoła w Amazonii, amazońskiej antropologii itd. (§108).”

Widoczny przerost mentalności proekologicznej.

W ramach głosowań nad dokumentem końcowym Synodu, najwięcej głosów przeciwnych miały propozycje wyświęcania kobiet do jakiejś nowej roli akolity i lektora (w perspektywie do diakonic), zniesienia celibatu księży i wprowadzenia specjalnego rytu amazońskiego. Wszystkie te propozycje jednak uzyskały większość ojców synodu.

Ciekawe, że w angielskim tłumaczeniu dokumentu, ten fragment o nowej roli dla kobiet, został pominięty. Zobaczymy co papież zrobi z tym dokumentem, co z niego trafi do jego adhortacji.

Spotkałem się z zarzutem, że za bardzo krytykuję papieża Franciszka. Przecież wolno. Może warto przypomnieć słowa św. Pawła:

Ga. 2. 11 Gdy następnie Kefas [Piotr] przybył do Antiochii, otwarcie mu się sprzeciwiłem, bo na to zasłużył.

 

Autor: Prof. Maciej Giertych, Opoka w Kraju No 101, Grudzień 2019

Prof. Maciej Giertych

Periodyk Opoka można zaprenumeriować w drodze emailowej oraz pobrać w formie pdf na stronie internetowej http://opoka.giertych.pl