Chodziło się na targowisko przy Katowickiej w Cieszynie kupować radzieckie monety 5-kopiejkowe. Kupowało się je na kilogramy, a miały to zastosowanie, że zastępowały dość drogi wówczas żeton „C” Telekomunikacji Polskiej. Na żetonie „A” można było rozmawiać tylko lokalnie i to 3 minuty, na „B” chyba wojewódzko, ale nie pamiętam, za to żeton „C” otwierał możliwość rozmowy z samą Warszawa i całym światem. Z Warszawą chyba trzy minuty, ze światem kilkanaście sekund. Ale wiadomo, że świat ma swoją cenę. Potem, jak Telekomunikacja Polska ubierała milion to 5-kopiejek, w użycie weszły karty magnetyczne. Te zaś były podrabiane przez chłopaków z Politechniki i w „Rogasiu” na Nowych Jelonkach kartę na 500 impulsów kupowało się w cenie 50 impulsów.

Były też takie gierki radzieckie, elektroniczne, że kura znosiła jajka i trzeba było naciskając w odpowiednie klawisze je wyłapywać. Wydawała takie fajne dźwięki – skrzeknięcia. Nałapałem tych jajek z kilka milionów…

Na targowisku za lodowiskiem, kupiłem kiedyś za równowartość 1 euro zegar ścienny przywieziony prosto z Wiednia, z Mexico Platz, miejsca w którym co jakiś czas skupiało się całe nieszczęście i bieda tego miasta. Przez ponad dziesięć lat len tandetny zegar wisiał w naszej kuchni a ja dumnie co roku wymieniałem mu baterie.

Autor: prof. Radosław Zenderowski
Polski socjolog i politolog, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny w Katedrze Stosunków Międzynarodowych i Studiów Europejskich Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, kierownik tej katedry.