Kiedy słucham i czytam o wyższości wyborców pana Rafała Trzaskowskiego, staję po stronie tych rzekomo niewykształconych (wiemy ile obecnie wart jest dyplom ukończenia uczelni wyższej), po stronie ludzi z małych miejscowości i dziur zabitych dechami, po stronie tych, którym z różnych względów w życiu sie nie udało. Bo ktoś podciął im skrzydła, gdy zaczynali uczyć się latania. Bo jego miejscowość od świata oddzielono ekranami dźwiękoszczelnymi, żeby rzekomo wykształceni, młodzi i z dużych ośrodków nie zaznali dyskomfortu obcowania z luudźmi z gorszej gliny ulepionymi.

Gdy swego czasu prezes Kaczyński wspomniał o Polakach gorszego sortu, nie spotkało się to z moim zrozumieniem, choć rozumiem intencję tej wypowiedzi i jej kontekst, który zupełnie nie dawał powodów do myślenia, że Kaczyński kogoś świadomie wyklucza. Szło raczej o rodzaj niezbyt subtelnego napomnienia pomieszanego z goryczą. Ale od tamtego czasu jego słowa przypominane były wielokrotnie przez tych samych, którzy obecnie budują narrację o głupich, garbatych, niewykształconych i uposledzonych wyborcach PiS (o kryminalistach nie ma mowy, bo ci akurat wedle wszelich dostepnych statystyk nie mieszczą sie w elektoracie PiS).

Nie wolno, zwłaszcza politykom, w taki sposób stygmatyzować ludzi. Bo nie buduje to żadnego dobra a jedynie szczuje jednych na drugich. Troską polityków powinno być budowanie ponad nieuchronnymi przecież podziałami tego, co wspólne i dobre dla nas wszystkich. Dlatego też stygmatyzowanie wyborców PAD w tak obrzydliwy sposób uważam za niegodziwe i podłe.

Autor: prof. Radosław Zenderowski
Polski socjolog i politolog, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny w Katedrze Stosunków Międzynarodowych i Studiów Europejskich Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, kierownik tej katedry.