Koniczyna kontra arbuzy – dlaczego klęskę poniósł Kosiniak-Kamysz i dlaczego nie zostałem posłem IX kadencji.

Zacznijmy od rzeczy oczywistych. Władysław Kosiniak-Kamysz nie mógł wejść do II tury wyborów prezydenckich po pojawieniu się Trzaskowskiego. Wtedy to środowiska szukające anty-Dudy, niezadowolone z kandydatury Kidawy-Błońskiej, za sprawą Gowina (nota bene chciałbym zobaczyć jego kartę wyborczą, komu krzyżyk „gołąbek” postawił), dostały kroplówkę. Te środowiska uznały, że lepiej będzie je reprezentował Trzaskowski i na niego przerzuciły swoją sympatię. Wiem to po swoim bliskim otoczeniu – zawodowym, towarzyski, nierodzinnym. Do momentu pojawienia się kandydatury Trzaskowskiego Władysław Kosiniak-Kamysz jawił się tym ludziom jako nie tyle zbawca i osoba chroniąca ich światopoglądowe interesy, ale jako realny zwycięzca w walce wyborczej z Andrzejem Dudą.

Atutami Władka były: inteligentna i ładna żona – teraz jak się okazuje w ciąży, elokwencja, taki trochę swojski wygląd, ale także spolegliwość. W żadnym razie potencjalni wyborcy (przed Trzaskowskim) nie zważali na program Kosiniaka-Kamysza. Jakieś kwoty wolne od podatku (to dość od Pawła Kukiza skutecznie na swoje sztandary wyniósł Bosak), emerytura bez podatku, program obywatelski Pawła Kukiza – nie miały znaczenia w popieraniu Kosiniaka-Kamysza.

Tu chciałbym dodać, że Władek utrzymując się w polityce powinien codziennie dziękować Pawłowi Kukizowi za to, że w wyborach parlamentarnych wszedł z nim w koalicję. Kiedyś w rozmowie z ważnym politykiem – tym z najbliższego otoczenia prezesa Kaczyńskiego usłyszałem opinię tegoż polityka – nie spodziewaliśmy się, że Kukiz uratuje PSL. Dzięki temu PSL zyska subwencję partyjną, będzie mógł żyć politycznie przez całe 4 – lata. Dostanie zwrot za kampanię wyborczą.

I teraz przejdźmy do odpowiedzi na pytanie dlaczego Władysław Kosiniak Kamysz poniósł klęskę a także z jakiego powodu nie zostałem posłem z listy PSL. Poza sprawa przedstawioną w I akapicie rolę odegrały jeszcze inne czynniki. Takie zewnętrzne i wewnętrzne.

Zewnętrzne związane są z tym, że w Polsce wieś generalnie przejął PiS: Koła Gospodyń Wiejskich, Ochotnicze Straże Pożarne, Lokalne Grupy Działania, program socjalny i w kampanii wyborczej także umiejętnie prowadzona polityka piarowa. Odzyskanie wsi przez PSL odsunięte od władzy jest niemożliwe. Zmienia się generacja członków tych organizacji, nie szukających korzeni w przeszłości i tradycji tych organizacji. Dla nich liczy się wyłącznie teraz – potencjalne korzyści, a nimi dysponuje PiS. To przyczyniło się do porażki – Kosiniak – Kamysza i mojej w okręgu nr 12 – tak zdominowanym przez PiS. Ani atuty osobiste Władka, ani moje zaangażowanie w udzielanie pomocy ludziom w okręgu – obecność w każdym miejscu gdzie były jakieś problemy (kilka przykładów: chrzanowskie – smród na osiedlu Borowiec, oświęcimskie – przejście dla pieszych w Babicach, wadowickie – walka o właściwe zagospodarowanie Jeziora Mucharskiego; suski – udział w uroczystościach patriotycznych w Budzowie – walka o Żołnierzy Wykletych, myślenickie – kwestia ochrony środowiska – walka z dzikimi złomowiskami) nie przysporzyły nam specjalnie popularności.

Ale największym powodem klęski wyborczej – klęski, a nie porażki, Władysława Kosiniaka – Kamysza, a i niezdobycia przeze mnie mandatu poselskiego jest kołtuńskie zaplecze polityczne PSL. Zdominowane jednak przez myślenie i postawy zeteselowskie. Zazdrosne o pozycję kogoś innego. I nie ma tu specjalnego znaczenia czy dotyczy to ludzi starszych i starych czy młodych. To zaplecze jest nierychliwe, a przy tym zazdrosne. Podam dwa przykłady – w trakcie kampanii wyborczej do parlamentu w 2019 roku pomoc działaczy i zaplecza PSL dla mnie była iluzoryczna. To ja ich wspierałem wpłacając na kampanię wyborczą środki. Oni nawet moje banery, podobnie zresztą jak wspierający nas wówczas narodowcy, ukrywali, nie rozwieszali ich. Prowadzili wręcz destrukcyjną kampanię. Nie byli zdolni do zauważenia nowej jakości w ruchu Koalicji Polskiej. I także teraz ta kampania wyborcza Władysława Kosiniaka – Kamysza podobnie wyglądała. Władek w swoim środowisku ma wiele osób nieprzychylnych. Nie potrafiących jednak przejąć jego roli, stąd podkładających mu nogę.

Jaka jest jego przyszłość. Powinien sobie uświadomić oczywistą rzecz – w sytuacji wyborów prezydenckich – mających charakter plebiscytu – musiał przegrać, ale nie musiał ponieść klęski. Teraz powinien dokonać przeglądu swoich szeregów, o ile chce zostać w polityce. Bo to jednak ciężki chleb, ale też narkotyk i pasja. Oczywiście Władek może pójść do pracy. Może być świetnym lekarzem. Ale chyba jednak politykiem nadal chce być.

Władysław Kosiniak – Kamysz przegląd szeregów powinien polegać na odsunięciu osób reprezentujących nie wiadomo czyje interesy. Takich peeselowskich „Sośnierzy” – stojących jedną nogą (osobą) w PSL, drugą w PO, trzecią w PiS. Są takie rodziny i to na ważnych w PSL stanowiskach. Powinien też odsunąć od siebie potakiwaczy i telewizyjnych szczekaczy. No i oczywiście powinien budować struktury – zmienić charakter partii, nie zmieniać nazwy – ale podkreślać jej polski i ludowy charakter – ludowość nie oznacza tylko wiejskości. W budowaniu zaplecza nie należy oszczędzać, wolontariat w tym przypadku się przeżył. Biuro poselskie, euro poselskie, jego filia, nawet w okazałym miejscu, ale bez pracownika jest punktem martwym. No i powinien zachować postulaty programowe Pawła Kukiza i swoje z kampanii wyborczej 2019. Na nich powinien oprzeć swoją działalność. Bez względu bowiem na to kto wygra w II turze wyborów prezydenckich w Polsce, ze względu na sytuację gospodarczą Polski – jej perspektywy – zakłamywane przez POPiS, będzie na czym swój kapitał polityczny tworzyć.

Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali podhalańskich i orawskich. Polski historyk i nauczyciel akademicki, profesor UP Kraków, poseł na Sejm VIII kadencji.