Jeszcze kilka lat temu dołączyłbym zapewne do naparzanki politycznej obu stron konfliktu politycznego, od 15 lat tych samych twarzy, ludzi i zmiennych według potrzeby poglądów. Miałbym gorącą głowę i słowa-młoty, które pobudzałyby moich adwersarzy do stosownej odpowiedzi. Za stary już jestem na to, chcąc podświadomie myśleć, że to kwestia dojrzałości, do której mi jeszcze daleko.

Jakiś czas temu uznałem, że to nie warto. Bo przez takie angażowanie się w politykę, umyka mi całkiem spora część życia, którą można zagospodarować inaczej. Zamiast wypalać cudzą ziemię w quasietnicznym pojedynku, lepiej uprawiać własne poletko poświęcone Bałkanom, podróżowaniu, hotelarstwu, życiu…

Daleki jestem jednak od stwierdzenia, że od polityki można uciec. Bo nie można. Ona ostatecznie i tak nas dosięgnie. Rzecz w tym, żeby z ludźmi nauczyć się mówić bez agresji i uprzedzeń. Doceniam to, że nadal mam wielu przyjaciół po przeciwnej stronie ideowej barykady. Nie dlatego, że moje poglądy są nijakie, miękkie, ale dlatego, że łączą nas inne zainteresowania i pasje.

Jeśli miałbym dziś używając swoich kompetencji politologa i socjologa zdefiniować linie podziału, powiedziałbym, w odróżnieniu od wielu swoich kolegów i koleżanek politologów, że w istocie mamy do czynienia ze starciem dwóch porządków kulturowo-cywilizacyjnych: (nowo)plemienno-kulturowozachowawczego z postplemienno-rewolucyjnym. Obydwa rządzą się odmiennymi prawami, zdecydowana większość wyborców nie jest tego świadoma, i raczej nigdy nie będzie, ale to jest właściwa oś rywalizacji.

Jak to zazwyczaj bywa w starciach cywilizacji, jedni zupełnie zanikną, drudzy narzucą reszcie swoją wolę, a trzeci – ci co ostatecznie przyjmą warunki ustępującej cywilizcji, przetrwają w roli „tłumaczy” pogardzanych przez jednych i drugich. Ja staję po stronie cywilizacji (nowo)plemienno-kulturozachowawczej z dwóch przyczyn: (a) odpowiada to moim faktycznym poglądom, (b) większość świata jest po tej stronie (choć ten argument akurat nie miał dla mnie rozstrzygającego znaczenia).

Fot. pixabay.com

Autor: prof. Radosław Zenderowski
Polski socjolog i politolog, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny w Katedrze Stosunków Międzynarodowych i Studiów Europejskich Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, kierownik tej katedry.