Premier Morawiecki zapewniał, że wybory prezydenckie są bezpieczne. Jak się jednak okazało pozytywny wynik badania na koronawirusa ma członkini obwodowej komisji wyborczej (OKW) w gminie Jasieniec koło Grójca na Mazowszu. Na wyniki testów czekają też mąż i teść kobiety. Oni także pracowali w komisjach wyborczych w tej gminie. Czy w tej sytuacje inni członkowie OKW w Polsce a jest ich ponad 300 tys. zostaną poddani testom na obecność koronawirusa? PKW w porozumieniu z Ministerstwem Zdrowia wyda takie rozporządzenie? A może jako bezobjawowi nosiciele zarazka będą zarażać głosujących w II Turze wyborów prezydenckich w Polsce? W tej sytuacji można domniemywać, że koronawirus zacznie rozdawać karty? Powyborcza plaga pandemii i wzrost zachorowań to tylko kwestia czasu?
W związku z tą sytuacją przebadano sześciu pozostałych członków komisji oraz trzech pracowników gminy, którzy bezpośrednio współpracowali z komisją przy organizacji wyborów – trzeba było m.in. przewieźć karty do głosowania do urzędu. Od tych osób pobrano już wymazy. W poniedziałek 6 lipca powinny być znane wyniki.
Mąż i teść kobiety także pracowali przy wyborach w innych komisjach – oni czekają na wyniki testów na koronawirusa. Jeśli będą mieli pozytywne wyniki, wówczas najprawdopodobniej przebadać także 14 innych osób, m.in. pozostałych członków komisji.
Łącznie we wszystkich trzech komisjach w gminie głosowało ponad 2600 osób. – „Jest ogromne poruszenie, jest obawa, mieszkańcy są zaniepokojeni. Ja próbuję też tu uspokajać, niemniej jednak nie jest to tak, jak to się mówi, że wirusa nie ma i nie jest on zagrożeniem. No jak widać jest” – mówi wójt gminy Jasieniec Marta Cytryńska i podkreśla w rozmowie z dziennikarzem RMF FM Mariuszem Piekarskim, że głosujący mieszkańcy nie mieli bezpośredniego kontaktu z zarażoną, ale jest niepokój. Tylko jak wyborcy nie mieli kontaktu z zakażonym członkiem komisji wyborczej skoro w niej zasiadała? Czy Pani Wójt kłamie by uspokoić sytuację? – My jako urząd gminy nie możemy absolutnie tutaj ingerować w działania sanepidu, bo to są ich kompetencje. Natomiast czuliśmy się w obowiązku poinformować mieszkańców, że jednak jest realne zagrożenie i niestety epidemia nie wygasła – dodała wójt.
Władza się już pandemii nie boi! Premier Mateusz Morawiecki namawiał do uczestnictwa w drugiej turze wyborów prezydenckich. – „Cieszę się, że coraz mniej obawiamy się koronawirusa i epidemii. To dobre podejście, bo COVID-19 jest w odwrocie, już nie musimy się go bać. Trzeba pójść na wybory” – mówił Morawiecki 2 lipca 2020 roku w Tomaszowie Lubelskim. Jednocześnie szef rządu odkreślił, że w lokalach wyborczych będą zachowane wszystkie wymogi sanitarne. – „Nic się nie stało podczas pierwszej tury, nic się nie stanie w trakcie drugiej – 12 lipca. Wszyscy, zwłaszcza seniorzy, nie powinni niczego się obawiać, mogą iść na wybory. Latem wirusy grypy i koronawirus są słabsze, dużo słabsze” – zapewniał Premier.
Jak się jednak okazuje były to tylko skandaliczne i nieuprawnione słowa Premiera Morawieckiego. Jak informuje PAP jest pierwszy z członków OKW chorujący na COVID-19, który ma potwierdzony wynik testem na koronawirusa. Kobieta podczas niedzielnej pracy w komisji wyborczej nie miała żadnych objawów. W poniedziałek miała zaplanowane przyjęcie do szpitala i wtedy wykonano jej test, który okazał się pozytywny. Ilu zatem takich bezobjawowych członków OKW będzie zasiadało i zarażało głosujących w lokalach wyborczych? A ilu już zaraziło wyborców w I turze? Jeśli weźmiemy pod uwagę, że nikt z członków OKW nawet nie pytał, czy są zdrowi, nie przeprowadzał z nimi żadnego wywiadu epidemiologicznego, to możemy mieć poważne wątpliwości, co do zapewnień szefa rządu w sprawie bezpiecznych wyborów.
Wirus w Polsce nie odpuszcza co widać po ilości zachorowań na COVID-19 jakie podają media. Dzienny przyrost zachorowań utrzymuje się na poziomie około 400 osób. Od kilku dni podawane są informacje o kilkunastu zgonach w związku z COVID-19. Epidemiolodzy nie mają wątpliwości, że jesteśmy w okresie pandemii i wcale zagrożenie zachorowania na koronawirusa nie minęło, a słowa Premiera Morawieckiego były nie uprawnione.

Dr Paweł Grzesiowski z Centrum Medycyny Zapobiegawczej i Rehabilitacji w Warszawie krytykuje słowa premiera Mateusza Morawieckiego, który powiedział, że koronawirusa nie trzeba się już obawiać. – To nie jest przekaz spójny i oddający rzeczywistość. Oczywiście, nie należy się bać, bo emocje utrudniają racjonalny osąd, natomiast nie można też odtrąbić zwycięstwa nad pandemią. Bylibyśmy chyba jedynym krajem na świecie, który tak zrobił. Wirus jest w środowisku człowieka i wykorzystuje sprzyjające sytuacje do przenoszenia się – wskazywał dr Grzesiowski w rozmowie z dziennikarzami radia TOK FM. Jak ocenił, jeśli reżim sanitarny nie zostanie zachowany, to lokale wyborcze mogą być miejscami, gdzie łatwo się zarazić. – Jeśli nie będziemy uważać, to za 3-4 tygodnie może być kolejny wzrost zachorowań. Trzeba przestrzegać wszystkich zaleceń, nosić maseczki, dezynfekować ręce, wietrzyć pomieszczenie. Jeżeli tak będzie w całej Polsce, to nie boje się o wybory w pandemii. Gorzej, jeżeli gdzieś ludzie nie będą się do tego stosować, wówczas wirus to wykorzysta i zaatakuje – tłumaczył ekspert.
Jego zdaniem, trudno dziwić się ludziom, że przestają przestrzegać obostrzeń, jeśli przedstawiciele władzy sygnalizują, że wirus został pokonany. – Zachowanie ludzi pochodzi w prostej linii o tego, co słyszą od osób odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. To smutne, bo nasz lockdown marcowo-kwietniowy był wybitnie skuteczny. Przerwanie więzi międzyludzkich sprawiło, że wirus wytracił tempo namnażania się – wskazywał dr Grzesiowski.
Stanowczo przestrzegał przez bagatelizowaniem koronawirusa. – On zabił od początku roku pięć razy więcej ludzi niż grypa. Pamiętajmy, nie każdy jest tak samo wrażliwy na wirusa. Młodzi przechorują go bez objawów, a starszych czy schorowanych może zabić. Przekaz powinien być taki: to, że ty lekko przechodzisz koronawirusa, nie znaczy, że nie możesz zarazić kogoś, kto straci przez niego życie. Taki powinien być przekaz władzy, nie straszyć, ale uświadamiać – podsumował dr Paweł Grzesiowski.
W związku z tym postanowiliśmy wysłać pytania do krajowego biura wyborczego i Ministerstwa Zdrowia, które publikujemy poniżej:
- Z jakiego powodu nie prowadzono wywiadu epidemiologicznego z członkami obwodowych komisji wyborczych w sprawie choroby COVID-19?
- Dlaczego członkom komisji wyborczych nie mierzono temperatury przed otwarciem lokali wyborczych i rozpoczęciem pracy w OKW?
- Dlaczego nie mierzono temperatury głosującym przed wejściem do lokalu wyborczego?
- Dlaczego nie wykonano testów na COVID-19 członkom OKW?
- Czy planowane są testy na COVID-19 dla wszystkich członków OKW przed II turą wyborów prezydenckich w Polsce? Jest już bowiem pierwszy przypadek zakażonego członka OKW w gminie Jasienica.
- Dlaczego w lokalach wyborczych podczas wyborów prezydenckich nie ma apteczek pierwszej pomocy? Kto za takie zaniedbanie odpowiada?
- Czy planowane jest wyposażenie lokali wyborczych w apteczki pierwszej pomocy przed II turą wyborów prezydenckich w Polsce?
- Dlaczego w lokalach wyborczych, gdzie przeprowadza się wybory prezydenckie w 2020 roku nie ma wody do picia dla ludzi starszych lub chorych? Kto za to odpowiada? Gminy tłumaczą, że nie ma takiego wymogu w rozporządzeniu.
- Czy planowana jest zmiana rozporządzenia w sprawie organizacji wyborów prezydenckich w Polsce w 2020 roku i wydanie nakazu wyposażenia lokali wyborczych w apteczki pierwszej pomocy oraz wodę do picia dla potrzebujących?
- W jakim terminie gminy mają obowiązek przekazania wynagrodzenia członkom komisji wyborczych za pracę w OKW? Czy prawidłowym rozwiązaniem jest sytuacja w której niektóre gminy nie przekazały do dnia 04.07.2020 roku wynagrodzenia członkom komisji wyborczych za pracę w OKW przy I turze wyborów prezydenckich?
Zostaw komentarz