Elity gnijącego Zachodu do perfekcji opanowały tak skuteczne na polu walki, gdzie giną ludzie, metody jak: fantastyczne podświetlanie ważnych budynków w kolorach tęczy lub wyjątkowo w barwach narodowych jakiegoś kraju – obiektu ataku, rysowanie kredą po chodnikach i palenie lampek połączone z ckliwymi apelami o zakończenie czegoś, co utrudnia im bieżącą konsumpcję, wreszcie grożenie nakładaniem sankcji ekonomicznych, ale w taki sposób, aby nie ucierpiały na tym intratne interesy najważniejszych państw handlujących z państwem-agresorem. Do mistrzostwa Zachód opanował wyciszanie wyrzutów sumienia, by na ołtarzu świętego spokoju ostatecznie złożyć tych, którzy domagają się sprawiedliwości.

To nie jest wojna z Ukrainą, ani nawet wojna o Ukrainę. To wojna z Zachodem, której tenże nie chce przyjąć do wiadomości, bo jest syty, głupi i gnuśny. Zatem zrobi wszystko, by wyłożyć nawet grubą kasę, ale żeby ostatecznie jakoś ułożyć się z Putinem. Jesteśmy w trakcie wielkiej transakcji geopolitycznej. USA, Niemcy i Francja (oraz inne państwa „twardego jądra”) oddadzą w końcu całą Europę Środkowo-Wschodnią Moskwie, licząc na to, że tym sposobem zyskają potrzebny czas do przygotowania się do nieuniknionej konfrontacji z Chinami.

Jak każda wojna, i ta może jednak wymknąć się spod kontroli i siać spustoszenie nie tylko po Europie ale i całym świecie. W systemie zagęszczających się wciąż współzależności, tysiące wariantów staje się równie prawdopodobnych. I tak samo niebezpiecznych.

W najbliższych dniach czeka nas na pewno dywanowy nalot propagandowy w wykonaniu speców od wojny inforrmacyjnej. Jego celem będzie skłócanie poszczególnych społeczeństwem zochydzanie Ukraińców i zaognianie stosunków pomiędzy narodami Europy. Czeka nas prawdziwe tsunami fake newsów. Obawiam się, że nie jesteśmy na to dostatecznie dobrze przygotowani.

Cała nadzieja w Ukraińcach. Że sięgając do swoich wolnościowych tradycji narodowych skutecznie staną w kontrze mongolskich Moskali. Jakkolwiek trudno mnie nazwać sympatykiem narodu ukraińskiego, uważam, że właśnie teraz to Ukraińcy bronią nie siebie, ale Europę i świat przed destrukcją o niewyobrażalnych wręcz rozmiarach. Niech żyje niepodległa i suwerenna Ukraina!

Autor: prof. Radosław Zenderowski
Polski socjolog i politolog, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny w Katedrze Stosunków Międzynarodowych i Studiów Europejskich Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, kierownik tej katedry.