A poniżej przytaczam szczere wystąpienie obrońcy kłamcy Pawła Sobierajskiego – przeczytajcie! Otóż jesteśmy my Polacy „brunatnym wrzodem zalewającym kraj jadem”. Wrzodem, który „oni” z pomocą „pielęgniarki” Trzaskowskiego i „chirurga” Tuska zamierzają wyciąć.

Hitler też wycinał, a Niemcy wybrali go w demokratycznych wyborach. Nie zapominajmy o tym…

Ilu wśród wyborców jest takich jak pan Sobierajski? Ilu jeszcze niezorientowanych da się nabrać na kłamstwa wypowiadane przez tego marnego idola „sobierajskich”
…………………………..
Maryjo Królowo Polski miej nas Polaków w swojej opiece,
zwłaszcza w dniu wyborów prezydenta,
to będzie wybór decydujący o przyszłości twojej, mojej, naszej!!!

……………………………

Przytaczam szczere wystąpienie obrońcy kłamcy Pawła Sobierajskiego – przeczytajcie:

[“To nie wybory. To jebana sekcja zwłok demokracji – i albo przyszyjemy jej serce, albo dobijemy łopatą.”

Druga tura wyborów prezydenckich. Trzaskowski kontra Nawrocki. Starcie między anemicznie liberalną Polską z aspiracjami do nowoczesności a opuchniętym, brunatnym wrzodem, który pękł i właśnie zalewa nam kraj jadem. Jeszcze nie do końca śmierdzi trupem, ale już słychać muchy. I teraz pytanie: podwijasz rękawy i zaczynasz sprzątać ten burdel, czy stajesz z boku i filozofujesz, że “Trzaskowski też nie jest święty”?

No kurwa mać – nie jest. I co z tego?

Tak, Trzaskowski zawiódł wiele razy. Wahał się, kluczył, momentami brzmiał jak podręcznik marketingu politycznego z 2007 roku. I tak – mam mu za złe mnóstwo wystąpień, kompromisów, jego koniunkturalne zająknięcia przy słowie „Kościół”. Ale ta tura to nie audycja z cyklu „Co cię wkurwia w centrystach”. To referendum: chcesz mieć kraj, w którym dzieci będą się bały mówić, że są transpłciowe? Chcesz, żeby twoja córka wiedziała więcej o swojej macicy z ulotki z Ordo Iuris niż od lekarza? Chcesz, żeby historyk IPN decydował, czy twoja babcia była patriotką, czy komunistycznym ścierwem?

Bo Nawrocki to symptom choroby, która zżera państwo od środka. Jak rak trzustki: długo nic nie boli, a potem jeb – i nie ma już co ratować. Nawrocki to IPN na sterydach, Kościół na dopalaczach i faszyzm z okładką “Gościa Niedzielnego”. On nie chce Polski. On chce teokracji narodowej – kombatanckiej utopii, w której kobietom wolno tylko rodzić, gejom wolno się leczyć, a dzieci wolno bić w imię Jezusa Chrystusa.

Między gorsetem a gilotyną

Mam dość chłodnych analiz. Dość pieprzenia, że „trzeba zrozumieć wyborców Nawrockiego”. Nie, nie trzeba. Trzeba ich powstrzymać. Bo to nie są ludzie z konserwatywną wrażliwością, tylko kulturowi piromani – podpalacze równości, tolerancji i zdrowego rozsądku. Jak się dziś wahasz, to znaczy, że nie widzisz ognia, mimo że płonie ci kuchnia.

Czy Trzaskowski obroni wszystko? Nie. Ale przynajmniej nie chce cię wsadzić za mema. Nie będzie ci zaglądał do łóżka i nie będzie uprawiał historycznej nekrofilii z Rydzykiem i Cenckiewiczem.

Wybory nie są świętem demokracji. To są wybory z pistoletem przy skroni. I trzeba wybrać, kto będzie trzymał broń. Albo facet z manierą europejskiego biurokraty, który być może coś odłoży na później, ale nie zastrzeli cię na oczach dzieci – albo ktoś, kto z uśmiechem wbije ci pałę w kręgosłup i nazwie to „odbudową narodowego ducha”.

Nawrocki: człowiek, który pomylił Polskę z teczką z IPN-u

Czym jest kampania Nawrockiego? To krucjata przeciwko nowoczesności. On nie chce debatować – on chce tropić. Rozsiewa fobie jak proboszcz wodę święconą na Halloween. Mówi o „cywilizacji śmierci”, a sam całuje trupa w pierścień. Nawrocki zniszczył IPN, zrobił z niego biuro cenzury, fabrykę fałszywej pamięci. Jego Polska to państwo teczek, nie ludzi. Cytat z Pawła Jasienicy może być zagrożeniem, ale cytat z ks. Jankowskiego to „dziedzictwo narodowe”.

To nie polityk. To zombie. Zmarznięty duch Dmowskiego, który wszedł w ciało bibliotekarza z apetytem na władzę absolutną.

A Trzaskowski? Jest jaki jest – i dlatego go wybierzemy

Bo wolę gościa, który czasem się boi powiedzieć “aborcja”, niż gościa, który chce wrócić do epoki, w której kobieta miała głos tylko w kościele, i to szeptem. Wolę burmistrza z Warszawy niż burmistrza z Watykanu. Wolę błędy, które można naprawić, niż nienawiść, którą trzeba wypalać do końca świata.

To nie jest czas na czystki wśród „lewaków” i „libków” – to jest czas na front zjednoczony przeciwko reakcyjnej ciemnocie. Bo jeśli teraz ziewniesz i powiesz „a może nie pójdę”, to za dwa lata będziesz chodził po sądach za udostępnienie okładki „Nie”. Albo za pomoc w organizacji parady równości. Albo za „obrazę uczuć patriotycznych” – tak, taki termin już się majaczy w głowach prawników Ordo Iuris.

To nie wybór. To test krwi.

Wybory 2025 to nie plebiscyt. To badanie krwi z wynikiem: jesteś jeszcze człowiekiem, czy już potulnym odbiornikiem naziosyfu. Masz jeszcze mózg, czy tylko pocztę do głoszenia rekolekcji przez państwowy megafon?

Nie lubisz Trzaskowskiego? Znakomicie. Ja też nie lubię szpitali, ale jak mam nowotwór, to się nie leczę obrazkiem z I komunii. Polska ma raka brunatnego. I Trzaskowski nie jest chirurgiem. Ale jest chociaż kurwa pielęgniarką.

Nawrocki? Nawrocki to kutafon w garniturze. To spleśniała msza i święcony gips – i do tego pistolet za pazuchą.

I jeszcze jedno – jeśli zostaniesz w domu, bo „nie ma na kogo głosować”, to nie jesteś neutralny. Jesteś obojętny. A obojętność to luksus ludzi sytych i głuchych. Masz wybór: znieczulić się i przeczekać, albo wziąć odpowiedzialność i głosować przeciwko chorobie.

To już nie metafora. To Polska.

A więc głosuję na Trzaskowskiego. Bo to nie wybór między lepszym a gorszym. To wybór między jeszcze możliwym życiem a nadciągającą śmiercią wszystkiego, co udało się zbudować po ’89. To wybór między przyszłością, która może być trudna, ale jest otwarta – a przeszłością, która wali pięścią w drzwi jak oprawca po spowiedzi.

Niech to będzie jasne: Trzaskowski nie zbawi Polski. Ale Nawrocki ją spali. I zrobi to z krzyżykiem w jednej ręce, a wibratorem w drugiej. Więc zanim wrócisz do scrollowania Instagrama – sprawdź, czy jeszcze możesz to robić bez zgody Ministra Moralności Narodowej.

Głosuj. I nie dla siebie. Dla tych, którzy będą żyć w tej Polsce po tobie. Albo i nie będą”].

…………………………………

Powotórzę moje pytania. Ilu wśród wyborców jest takich jak pan Sobierajski? Ilu jeszcze niezorientowanych da się nabrać na kłamstwa wypowiadane przez tego marnego idola „sobierajskich”?

Autor: prof. Romuald Szeremietiew
Polski polityk, publicysta, doktor habilitowany nauk wojskowych specjalista w zakresie obronności (habilitacja „O bezpieczeństwie Polski w XX wieku”), nauczyciel akademicki, m.in. profesor nadzwyczajny Akademii Obrony Narodowej i Akademii Sztuki Wojennej, więzień polityczny PRL, poseł na Sejm III kadencji, były wiceminister i p.o. ministra obrony narodowej.