Moim zdaniem projekt KOD w znanej nam formie skończył testy i powoli zostanie wyciszony. Potrzebny był wyłącznie do sprawdzenia kilku czynników:

1. Ile osób ten pomysł przyciągnie?
2. Czy rozwinie się poza dużymi ośrodkami miejskimi?
3. Czy będzie stanowić dobrą legendę dla różnych grup, tracących po wygranej PiS?

Wczoraj miały miejsce dwa wydarzenia dość znamienne. Najgłośniejsze z nich to ujawnienie byłego oficera WSI, co tylko potwierdziło podejrzenia. Należy jednak rozumieć to również trochę inaczej, a mianowicie, jako zaproszenie dla wszystkich „odrzuconych” przez PiS, których nie zalegendowano na tyle, by spokojnie uczestniczyć w innych projektach. To przekaz: „Patrzcie! Chodźcie do nas! Tu nikt nie patrzy na przeszłość, nie chce zabrać emerytur, nie potępia was! Razem obalimy lustratorów.”. To nie jest śmieszne, ale groźne. Na drugie wydarzenie nikt nie zwrócił uwagi. Jest to wypowiedź pana Kijowskiego o tym, że podsłuchiwany jest jego telefon, a on sam jest inwigilowany przez służby. Ma to również przyciągnąć „odrzuconych” oraz stworzyć wrażenie prześladowanej, prawie podziemnej organizacji. Po ewidentnym nawiązaniu do KOR jest to równie ewidentna sugestia do sytuacji „Solidarności” w drugiej połowie roku 1981.

Projekt KOD zmieni się niedługo i w swoisty sposób zostanie połączony z projektem Nowoczesna.pl. Tu „sponsorzy” ukryci są lepiej i bardziej operacyjnie. Przypuszczam, że sterowanie tą partią odbywa się bardziej poprzez powiązania niż przez ludzi. Przynajmniej na razie. Uważam też, że trwa poszukiwanie zamiennika pana Petru, który jest wyraźnie wyciszany. Jego miejsce musi zająć ktoś nie tak jawnie powiązany z III RP i nie będący bohaterem tylu prześmiewczych memów. Wówczas do tego projektu dołączy też część zwolenników „czarnego protestu”. Dla tej grupy niestrawna jest zarówno upadająca PO, jak i KOD. Wszystkie te grupy łączy „antypisowość”. Nie zapomnijmy też o dość wpływowym lobby LGBT, które po upadku projektu „Anna Grodzka” szuka powrotu do polityki, a samotny pan Biedroń nie wystarczy.

Moim zdaniem, na bazie tych dwóch podmiotów, nawet bez zmiany nazwy powstanie ugrupowanie łączące wszystkie cechy partii politycznej z mirażem ruchu społecznego, czyli parlamentarna siłą polityczna pt. Nowoczesna i uliczne, „spontaniczne” oddziały pt. KOD. Nie jest to nic nowego, ponieważ w latach dwudziestych i trzydziestych ubiegłego wieku pewna partia socjalistyczna z akcentami narodowymi w ten właśnie sposób zdominowała nasz kraj sąsiedni.

Możecie uznać to za majaczenie wariata, ale nie zapominajcie, iż środowiska zagrożone potrafią wyciągnąć wnioski z porażki i dopasować swoje działanie do zapotrzebowania społecznego. Tak, proszę Państwa – zapotrzebowania, gdyż tęsknota ludzi jest „antysystemowością” jest bardzo widoczna i słyszalna, a przy całkowitym wchłonięciu przez system Kukiz’15 i fakt, iż nie jest to partia polityczna nic tu nie zmieni, rozbiciu i podziale ruchu narodowego, lukę ta może wypełnić projekt Nowoczesna.kod, nawet bez „pl” po kropce.

Czy PiS jest tego świadomy? Nie wiem, ale mam nadzieję, że tak, chociaż widzę strach przed skomasowanym atakiem, prowadzącym do samoizolacji, czyli zamknięcia się w „oblężonej” twierdzy. PiS usiłuje reperować wszystko, lecz nie ma wystarczającej siły. Jedynym sektorem, w którym są rzeczywiste zmiany jakościowe, zdecydowane i szybkie jest wojsko, co powoduje nieustanne, czasem dość brutalne ataki na ministra Macierewicza i ludzi z nim związanych, którzy również działają zdecydowanie, szybko, zmieniając rzeczywiście sytuację jakościowo, a nie zajmują się łataniem dziur i malowaniem ruin. Oni też poddawani są nieustannym atakom, prowadzonym z wykorzystaniem osób o dobrej znajomości pracy operacyjnej. Nie tylko Polaków. Wydaje mi się, że pozostała część rządu i PiS widzi ten nieustanny atak i obawia się, że sama stanie się jego obiektem, co powoduje swoisty relatywizm ocen lub zaniechanie konkretnych działań porządkowych i nie pomoże tu nawet wystawienie „na strzał” dyżurnego kozła ofiarnego.

W interesie naszego kraju, w interesie Polski, jest pomoc PiS. Wiem, że wyda się Wam ta konkluzja dziwna, ale nikt nie chce rewolucji, a PiS jest jedyną partią, która może w sposób demokratyczny zakończyć wszechwładzę internacjonalistycznych sił, opartych na księgowości, prowadzonej w obcych językach. Pamiętajmy o tym. Mordor czeka. Ma pieniądze, możliwości i przygotowanych ludzi, którzy umiejętnie rozgrywają nastroje społeczne. Sauron nie zginął, tylko przegrupowuje swoje siły.

Proszę nie zarzucać mi, że nawołuję do wojny społecznej! Nie muszę, bo ta wojna już trwa od 1989 roku i będzie trwać, ponieważ podsycanie jej leży w interesie Mordoru. Nie my ją zaczęliśmy, ale teraz musimy w niej uczestniczyć. Stanie z boku oznacza popieranie naszych przeciwników, a siedzenie okrakiem na barykadzie, jest gorsze od dołączenia do obozu wroga. Niestety, wielu młodych ludzi wybiera obojętność, ulegając fałszywym stwierdzeniom, iż „neutralność” ich ocali. Nienawidzę bierności i stwierdzeń typu „nic się nie da zrobić”, narzekań i mazgajstwa kulturystów, pozornej odwagi pseudo narodowców, którzy boją się napisać słowa „kurwa” na swoim profilu, bo jeszcze ich zablokują, relatywizacji pojęć. To są czasy zero jedynkowe i albo wygramy, albo szlag nas trafi.

Powtarza: tylko prawdziwy Polski Ruch Narodowy, bez liderów widzących jedynie stołki, immunitety i mandaty, mocny prawdziwie, a nie poprzez widoczne muskuły, jest w stanie pomóc w naprawieniu kraju. Nie może to być ruch chory na władzę, ale kontrolujący władzę, a więc właściwie ją wykonujący. Tylko w ten sposób pomożemy PiS rozwalić ten zgniły układ. To jednak wymaga spojrzenia na siebie, pełnego oczyszczenia się z tych, którzy dzielą, a nie łączą, planu, a nie wyłącznie scenografii, a przede wszystkim sformułowania jasnych i konkretnych definicji i podstaw ideowych, właściwych pojęciu „polskości”.

Napisałem ten post, bo zbliża się 11 Listopada. Wy, którzy będziecie szli pod polskimi sztandarami, pamiętajcie o tym, zanim ktoś nakaże Wam zwinąć biało-czerwone sztandary.