Hannibal Lecter, psychopatyczny morderca z powieści Thomasa Harrisa, popełniał brutalne delikty w tak przemyślny sposób, że nikt jego otoczenia go nie podejrzewał. Z naszym Kajetanem „Hannibalem” Poznańskim było podobnie, z tą jednak różnicą, że tamtego Hannibala prokuratura ścigała, a naszego, jak wszystko na to wskazuje, ochraniała (od prokuratury dowiedzieliśmy się, na przykład, że można popełnić samobójstwo przez rozczłonkowanie). Mimo kilku morderstw, w które Kajetan był zamieszany i zachowania wskazującego na duży odchył psychiczny, nie postawiono mu żadnych zarzutów, a po ostatniej zbrodni wystawiono międzynarodowy nakaz aresztowania dopiero, gdy nasz Kajetan z dużą dozą prawdopodobieństwa znalazł się w Izraelu, gdzie wtopił się w tłum podobnych mu osobników o urodzie semickiej.

Dziwna wydaje się również ślepota jego otoczenia, ale znając układy panujące w niektórych kręgach akademickich można wytłumaczyć ją tolerancją, postępem i liberalnym podejściem do życia. O jednej rzeczy warto jeszcze wspomnieć: oryginalny Hannibal Lecter przyrządzał części ciał swoich ofiar, zjadał je, a także serwował swoim znajomym w formie wykwintnych posiłków, stąd przydomek Kanibal. W świetle powyższego jest wielce prawdopodobne, że przyjaciele Kajetana Poznańskiego próbują sobie teraz usilnie przypomnieć, co jedli będąc u niego w gościnie. Na pewno były to dania tolerancyjne, postępowe i liberalne.

Andrzej Halicki z Platformy doszedł do wniosku, że jest inwigilowany przez kaczystowskie państwo policyjne za pomocą dziwnych urządzeń przyczepionych mównicy sejmowej (z lewej czarne, z prawej białe). Po wyjaśnieniu, że są to czytniki do zamiany mowy na tekst, wyszło na to, że jedyną podejrzaną rzeczą, która się przyczepiła do mównicy sejmowej był poseł Halicki. Podejrzenia posła Halickiego są mimo to bardzo uzasadnione, bo fakt iż jego występy sejmowe transmituje kilka telewizji i podsłuchy w związku z tym są zbędne, nie eliminuje możliwości, że czytniki mowy są skierowane na ławy Platformy Obywatelskiej i podsłuchują prywatne rozmowy posłów tej partii. Z drugiej jednak strony wszystko, co mieli prywatnie do powiedzenia członkowie Platformy zostało ludności zaprezentowane na taśmach z Sowy & Przyjaciół, więc dalsze podsłuchiwanie raczej nie ma większego sensu.

W związku z tym istnieje duże prawdopodobieństwo, że następny kontakt działaczy PO z zaawansowaną elektroniką będzie polegał na składaniu zeznań do nowoczesnych mikrofonów na salach sądowych.

Wypasieni kolesie, którzy masowo przybywają do Europy z iPodami w łapach, w żadnym stopniu nie przypominają dzieci Trzeciego Świata prześladowanego suszą i niepokojami politycznymi. Wręcz przeciwnie, islamskie mięśniaki rwą się do walki o swoje prawa do gwałcenia i zabijania kobiet. W państwach poprawnych politycznie islamscy gwałciciele cieszą się pełną ochroną i zrozumieniem, a zgwałcone kobiety boją się iść na policję, żeby nie zostać oskarżonymi o rasizm.

Wynika z tego, że statystycznej europejskiej kobiecie pozostaje zastosować się do europejskich instrukcji liberalno-prewencyjnych, które zalecają trzymać imigrantów na odległość wyciągniętej reki, nie prowokować swoją kobiecością, ubierać się w skromne, zgrzebne szaty, a najlepiej przebrać się w burkę, zakopać się w ziemi i ukamienować. Po zgwałceniu, oczywiście.

Lewacka poprawność polityczna nie dotarła na szczęście do naszego kraju. Są tylko śladowe ilości kretynizmu w stylu niedopchanych panienek głoszących potrzebę eksterminacji białej rasy i ścigających „mowę nienawiści”, czyli wszystko to, co nie jest zgodne z ich post-marksistowskim widzeniem świata.

Kontrowersyjny radny z PiS z Poznania ( kontrowersyjny, czyli idiota – w PiS-ie też tacy są) chce zbudować meczet w miejscu dawnej fabryki. Jego koncepcja przewiduje wykorzystanie komina fabrycznego, który zamierza obudować tworząc miejsce dla modlących się muzułmanów (więcej).

W czasach, kiedy każdy grosz się liczy i gminy tną koszty jak szalone, taka koncepcja wydaje się być zbyt rozrzutna. W sumie w kominie też można się modlić, nie trzeba go koniecznie rozbudowywać. Allach wysłucha swoich wyznawców z każdego miejsca. A na kontrowersyjnego radnego PiS z Poznania czekają w raju 72 dziewice, pod warunkiem, że będzie się regularnie modlił w kominie z muzułmanami, których zaprosił.

Zniknięcie 4,5 sekund z kluczowego etapu lotu Tupolewa komisja Millera tłumaczy efektem „kompresji danych:” To nowatorskie pojecie otwiera w sposób rewolucyjny furtkę do wytłumaczenia wielu dziwnych zjawisk, które wystąpiły w ostatnim czasie. Parę przykładów:

„Zniknięcie 400 stron meldunków, które napływały do Sztabu Generalnego w dniu 10 kwietnia 2010 roku jest wynikiem kompresji danych”
„Znikniecie akt dotyczących współpracy Wałęsy z SB jest wynikiem kompresji danych”
„Zniknięcie mebli i obrazów z Pałacu Prezydenckiego jest wynikiem kompresji danych”
„Zniknięcie akt bezpieki, kartotek TW i zakończonych spraw operacyjnych jest wynikiem kompresji danych”
„Zniknięcie kilkudziesięciu miliardów złotych za rządów PO jest wynikiem kompresji danych”…
Pojęcie „kompresji danych” może stać się pojęciem uniwersalnym, tłumaczącym większość zjawisk z okresu III RP.

Ciężarna zakonnica potrącona w zeszłym roku na pasach przez pijanego Bronisława Komorowskiego wyszła ze szpitala. W udzielonym mediom wywiadzie oświadczyła, że nie jest w ciąży i nawet nie jest zakonnicą, a do szpitala trafiła na skutek gwałtownego napadu śmiechu wywołanego wiadomością o tym, że Bronisław Komorowski przegra wybory tylko wtedy, gdy po pijanemu potrąci na pasach zakonnicę w ciąży.

zakonnica 2

Instytut Adama Mickiewicza, znany m.in. z tego, że był inicjatorem i sponsorem Tęczy Sodomitów wsławił się ostatnio wydatkiem w wysokości 42 tys. zł na 600 pokrowców na garnitury. Zważywszy na to, że z instytutem związane są tak wybitne postacie, jak Jerzy Buzek, Włodzimierz Cimoszewicz, Jerzy Hausner, Andrzej Klesyk (były prezes zarządu PZU), Jerzy Koźminski i Bogdan Zdrojewski, zapotrzebowanie na duże ilości pokrowców na garnitury i inne gadżety niezbędne dla funkcjonowania autorytetów moralnych jest naturalne.

Strach pomyśleć, jakie zamówienia składa na przykład Amnesty International z takimi osobistościami, jak Jacek Żakowski z Polityki, Grzegorz Miecugow z TVN, Ewa Siedlecka z Wyborczej, Agata Buzek od Buzka, Zuzanna Kulińska od Radka i Marek Tulipan od Kosiniaka.

Strach również pomyśleć na co przeznaczają otrzymane środki różne szemrane fundacje europejskie, instytuty myśli europejskiej i inne organizacje pozarządowe, typu Fundacja Batorego, Obywatele Dla Demokracji, różne Hejtstopy (czytaj więcej), Amnesty International, Greenpeace i inne dziwne twory będące przechowalnią dla szemranych postaci III RP tnących kasę na różne sposoby.

Fragment wywiadu z szefową Amnesty International, wielce wymowny.

Żeby wydawać kasę, trzeba ją mieć. Wiedza o tym, kto finansuje te fundacje byłaby interesująca, nie tylko dla służb specjalnych w kontekście bezpieczeństwa państwa, ale także dla zwykłych obywateli.

Autor: Zbigniew Kozłow