W trakcie jednej z prowadzonych przeze mnie spraw przedsiębiorcy p-ko apartowi skarbowemu naszego cudownego państwa tak się wydarzyło, że aparat ten (a dokładnie Naczelnik Pierwszego Urzędu Skarbowego w Radomiu) wydał wobec owego przedsiębiorcy decyzję, na mocy której przedsiębiorca ten został uznany za przestępcę vatowskiego (karuzela podatkowa) i został zobowiązany do zapłaty bardzo dużej kwoty pieniędzy. Było to w 2016 roku (kontrolę wszczęto w 2015 r.). Natychmiast zajęto mu konta i zawarto z nim układ ratalny, na mocy którego ów przedsiębiorca od tamtej pory, z niewielkimi przerwami, przynosi urzędowi skarbowemu w zębach kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie.

Przedsiębiorca odwołał się od tej decyzji do Dyrektora Izby Administracji Skarbowej w Warszawie – ten decyzję utrzymał w mocy.

Przedsiębiorca odwołał się do Sądu – ten decyzję uchylił wskazując, że przedsiębiorca nie mógł być przestępcą, gdyż zanim rozpoczął działania gospodarcze, za które aparat skarbowy postanowił go ścigać, tenże sam aparat skarbowy przeprowadził kontrolę u jego dostawcy, ta nic nie wykryła, a nasz przedsiębiorca przedłożył wyniki owej kontroli w toku swojego postępowania. Innymi słowy – sąd stwierdził, że aparat skarbowy sam sobie przeczy.

Od tej decyzji odwołał się aparat skarbowy do Naczelnego Sądu Administracyjnego, ale tam również przegrał i decyzja została prawomocnie uchylona.

Przez ten cały czas nasz przedsiębiorca – przypominam – zanosi kilkanaście tysięcy złotych co miesiąc do urzędu skarbowego celem regulowania zobowiązania, które, jak orzekły sądy, nie istniało.

Uchylając decyzję Naczelny Sąd Administracyjny zobowiązał organy skarbowe albo do zakończenia postępowania, albo do znalezienia nowych dowodów.

Organy skarbowe potrzymały u siebie postępowanie przez rok (w trakcie którego nasz przedsiębiorca dokonywał przelewów comiesięcznych na konto urzędu skarbowego) i nie robiąc absolutnie nic… wydały ponownie tę samą decyzję, która już została przez sądy uchylona.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił znów tę decyzję i napisał, że Dyrektor Izby Administracji Skarbowej nie wykonał wyroku sądu. Dyrektor sie odwołał ale znowu bezskutecznie – Naczelny Sąd Administracyjny stwierdził, że Dyrektor po prostu nie wykonał wyroku i decyzję ponownie uchylił, każąc Dyrektorowi albo sprawę zamknąć, albo znaleźć nowe dowody.

Dyrektor nie wykonał ani jednego ani drugiego – po prostu uchylił decyzję i przekazał ją ponownie do Radomia.

Nasz przedsiębiorca odetchnął. Zabezpieczenie, na podstawie którego od 2016 r. zanosił co miesiąc pieniądze do urzędu skarbowego upadło. Był październik 2023 r.

14 grudnia 2023 roku do Pierwszego Urzędu Skarbowego w Radomiu wpłynęły akta sprawy naszego przedsiębiorcy.

W dniu 18 stycznia 2024 r. Naczelnik Pierwszego Urzędu Skarbowego w Radomiu ponownie wydał decyzję zabezpieczającą – nasz przedsiębiorca znowu będzie musiał zanosić pieniądze do urzędu skarbowego.

Potrwa to jeszcze kilka lat. Naszemu przedsiębiorcy postawiono zarzuty karne (pierwsze coś około 2019 roku), ale do dzisiaj nie udało się zgromadzić materiału dowodowego potrzebnego do wniesienia aktu oskarżenia. Prokurator chce sprawę umorzyć, ale dotychczas sam był nadzorowany przez pewnego innego prokuratora, który zwykł chłodno podchodzić do nadzorowanych przez siebie spraw – dlatego trzymał je w garażu. Zastępca odwołanego miłośnika chłodu dopiero wchodzi w swoje obowiązki.

Mamy sytuację, w której tchórzliwi urzędnicy boją się podjąć decyzję o umorzeniu sprawy i dążą do jej przedawnienia. W rozmowach, które odbywałem z nimi, po upewnieniu się, że nie są nagrywani, potwierdzają, że w sprawie brak dowodów, ale „góra” każa im te sprawy prowadzić do końca.

Polski podatnik płaci im pensje i w końcu zapłaci odsetki i odszkodowanie, o które kiedyś w końcu wystąpię przeciwko Skarbowi Państwa.

Tyle lat już jestem prawnikiem, ale wciąż nie mogę zrozumieć mechanizmu tak dalece posuniętego konformizmu i cynizmu. Akcja jak z Kafki. Jedna z pań w urzędzie, pytana, czy jej tak po ludzku nie wstyd, że robi takie rzeczy odrzekła – „taką mam pracę panie mecenasie. Ja mam swoją, pan ma swoją. Róbmy to, co do nas należy”.

Właśnie piszę odwołanie od tej decyzji o zabezpieczeniu.