Dawno go nie było, a polubiliśmy się. Raz że oblatany na Migach-29, dwa że latał na szkoleniowe loty z Hostomela i to nie raz więc zna trochę ukraińskie siły powietrzne od środka, trzy że oczytany w filozofii i literaturze i osłuchany w muzyce. Cztery, że nie pytany nie gada, kupuje i wychodzi. Ale jak się wydało, że pilot, no to już zawsze gadamy o czymś, bo ciekawi ludzie zawsze coś mają ciekawego do powiedzenia, a nie zawsze ich ktoś pyta o zdanie.

– No co Pana tak dawno nie było? – zagaiłem. – już się z kolegą martwiliśmy o Pana, mówił Pan coś że z sercem coś, brzmiało groźnie…

– A wie Pan w grudniu wyglądało, że będzie krucho, ale udało się jakoś – zamilkł, popatrzył w szufladę, pewnie kalkulował czy powiedzieć coś więcej.

– Jak ten leśniczy z „Siekierezady” powiem – ale jakoś nie przejechało jak widać… – podrzuciłem dla podtrzymania rozgawora. Podziałało. Uśmiechnął się.

– Panie Radku – spojrzał mi w oczy – zasady walki manewrowej obowiązują nie tylko w powietrzu czy w polu, ale w ogóle w życiu. Wie Pan, jak kostucha nie umiała mi wyjść na szóstą, to powiedziałem, jej wystawiając środkowy palec, żeby sobie jeszcze poćwiczyła.

– O ładne, mogę sobie zapisać na resztę życia? – zapytałem udając, że notuję.

– Wie Pan śmiechu było co niemiara, bo wzięli moje papiery do tego ośrodka, przejrzeli, myśleli, że to im kolega po fachu wysłał, żeby sobie poczytali o ciekawym przypadku, a potem pada hasło, opowiadali mi, kiedy operacja. A oni zdziwieni, że jaka operacja, myśleli, że przeglądają dokumentację nieboszczyka. Ja nie powinienem żyć z takim sercem, ale wie Pan, tresura pilota…

– No tak pomyślałem, jak Pan mówił, że napromieniowało Pana w czasie lotów stratosferycznych.

– Nie, nie o to chodzi, dawali mi na operację leki zwiotczające, świadomość padła, ale ciało wie Pan ciągle się broniło, nie byli w stanie mnie zwiotczyć w ogóle. Jak to w samolocie czasem bywa. I my byliśmy tego uczeni, nasze ciało wiedziało co robić, nawet jak mózg niby się wyłączał z braku tlenu czy przeciążenia. No ale wie Pan, albo ja to miałem wrodzone i na szkoleniu mi to wzmocnili, albo nie miałem, ale miałem podatność na uczenie i patrz Pan – nauczył sie organizm i trzyma. W każdym razie miło mi się z Panami znowu widzieć, jest szansa, że sobie jeszcze trochę pogadamy.

Przeszliśmy do wyboru złączy, zeszło nam na psa pilota, znowu na medycynę, ale musiało zejść i na Ukrainę, wiadomo. No i mówię, że no, wszystko co Pan mówił prędzej czy później, mniej lub bardziej półgębkiem ktoś przyznaje i potwierdza, także nie to, że nie ufałem wcześniej, no ale zna Pan to działanie – krytyka źródeł.

– Ja nie mówię żeby zamącić no i chyba wiem do kogo mówię – znowu się uśmiechnął – wie Pan mówiłem, że nie podskoczą z żadną atomówką i widzi Pan – już cicho, cichuteńko, jakoś mniej straszą, dostali na twarz informację co kto wie i przykłady co kto może i siedli na ogonach. Ja nie wiem co na przykład stało się w bazie Engels, ta oficjalna wersja to wie Pan..

– … taka średnia?

– Nie wiem, to nie powiem, ale to było moim zdaniem jedno z wielu ostrzeżeń, przypomnień, że nie odrobiłeś putinie głupi lekcji. Pewnie, są problemy bo słyszał Pan, że amerykanie muszą teraz wiele rzeczy postawić od nowa, produkcję amunicji na przykład, ale oni mają ogromne moce i oni – w przeciwieństwie do ruskich – mają je naprawdę. A Iran, śledził Pan co z Iranem?

– No niezidentyfikowane samoloty ciągle tam coś trafiają i to dziwnie to, co jest związane z pracą przy dronach… chyba Izraelskie nie?

– Jak zawsze, oficjalnie to nie oni, ale wszyscy wiedzą, a czemu oni Pan pomyślał?

– Czemu nie Amerykanie? No nie pomyślałem.

– Bo Izraelczycy mają ten region dużo lepiej rozpracowany agenturalnie i wiedzą nie tylko gdzie i co, ale także kto i walą tak, żeby bolało, ale stopniowo. Nie tylko w infrastrukturę, ale żeby też trafiło w odpowiednich ludzi. Bo nie tylko te drony są ważne, ale też ludzie, którzy wiedzą co i jak. To tak jak ze wszystkim, na przykład naszą armią. Nasz najlepszy kolega Błaszczak kupuje tysiąc czołgów, a kogo tam wsadzi do tych czołgów? Na kartonie tych żołnierzy narysuje? Od stycznia zeszłego roku odeszło trzynaście tysięcy ludzi ze służby. To żeby w polu zniszczyć czterobrygadową dywizję to się musi obca armia krwawo napocić, nie? Nikomu to nie daje do myślenia?

– No, ale z tym Iranem…

– A z Iranem to moim zdaniem ktoś wysyła sygnał do Iranu – Nie idźcie ta drogą! Iranie i Sabo – nie idźcie tą drogą. Nie słuchają, to idzie kolejny sygnał, że wiemy i wam dołożymy jeszcze raz a będziecie bezsilni. Ja myślę że to też jest pokaz tego, co potrafią F-35 albo eFy-16 nowszych wersji.

– To może dlatego ajatollachowie nie sprzedali ruskim balistyki?

– Myślę, ale nie wiem czy tak jest, że chodzi o coś innego. Wie Pan Iran ma nieźle to rozbujane, technologię rakietową. Pytanie jak po tylu latach sankcji? Kupowali od Chińczyków, a ci przecież kradli, bo sami nie umieli wymyślić. No myślę, że to taka kalkulacja, że Irańczycy nie chca tak do końca pokazać jak bardzo dobrze albo źle stoi ich technika rakietowa, a Chińczycy nie chcą żeby wypłynęło za szeroko co komu i kiedy ukradli.

Drukarka made in PRC wypluła paragon.

– To mówi Pan, że putin lekcji nie odrobił?

– Nie, i już dostał pałę, tylko udaje, że jak wyrzuci dziennik do kosza, to nikt się nie dowie. Wie Pan, nie wiem jak to się potoczy. Nikt nie wie, ale myślę że spokojnie, mniej emocji i to trzeba z zimną krwią. Wie Pan kiedyś mi padły silniki kilometr od progu pasa, no a MIG jest ładny, ale…

– … no szybowiec to nie jest, wiadomo.

– hehe, bez silnika to raczej cegła nie szybowiec. No ale zimna krew, dwie sekundy analizy co się stało, jak z tego wyjść, no, przyziemiłem. Dwa metry za progiem pasa. Koledzy się pytali czy ja żartowałem czy coś się stało, no to wie Pan, miałem kostuchę na karku, ale powiedziałem, że pewnie, że kontrolowałem do końca. Fason trzeba mieć, co by się nie działo.

Uśmiechnął się na do widzenia, żeby zapamiętał jak wygląda facet co trzyma fason do końca, nawet na stole kardiologicznym. A może szczególnie tam.

Stare słowo dawno nie słyszane na żywo.

Fason.

Tego i wam kiedy czytacie tłumaczenia artykułów niemieckiej prasy o wojnie w Ukrainie – serdecznie życzę.

Trzymajcie się.

The illegal and unprovoked invasion of Ukraine is continuing.

Слава Україні

*(dziękuję za wszelkie uwagi i towarzyszenie temu profilowi, Garść zrzutek z linkami polecam. Trzymajcie się)

Wracam do starych zrzutek – UA Future 3 lutego jedzie z kolejną partia zaopatrzenia, Akcja Zima zebrała na razie 54% zakładanego budżetu, dajcie tam swój input jak możecie. Niebawem Jacek Cielecki rusza z kolejnym konwojem UA Future a tu zrzutka na akcję zima trwa – https://zrzutka.pl/88d5ug

Ciągle też trwa zbiórka dla Медичний Добровольчий Батальйон Госпітальєри • Hospitallers Paramedics sygnowana przez wydawców z projektu Wyleczyć z wojny – 95% ze środków przekazanych poszło już do batalionu, czekam obecnie aż się uskłada większa kwota do przewalutowania, czemu nie. Najdłuższa zrzutka tej wojny, założyliśmy ja z koleżeństwem wydawcami 24 lutego 2022 roku i nie ustajemy, wiekszośc z 66 tysięcy jakie sa na liczniku juz trafiła do odbiorców, czekam az zbierze się znowu jakaś większa kwota żeby ją przewalutować i wysłać – https://zrzutka.pl/r88stc

Trwa też zbiórka na samochód od Team-Concept, pojazdy specjalne i łodzie Alucoria DINO519, bez obaw, podwozie mercedesa, będzie ja naprawiać. Czołgu ze zrzutki nie kupimy, ale autko pancerne – czemu nie? https://zrzutka.pl/hwcxf6

ja zaś dziękuję za wszelkie udostępnienia, objawy życzliwości i wsparcia, każde słowo, szer, komentarz, kawa postawiona w buycofee.to uświadamia mi, że pełnię jakiś rodzaj nieformalnej służby społecznej. Moja służba na tym tutaj polu ma charakter w pełni woluntarystyczny. Nikt ode mnie tych tekstów nie kupuje, nikt mi za nie nie płaci, a zarazem to są realne godziny w necie, kiedy nie robię nic innego. I tak będe to robił, ale jakby ktoś chciał odwdzięczyć się stawiając mi iwrtualna kawę – bez obaw, wszystko wypiję. buycoffee.to/radek_wisniewski

Autor: Radosław Wiśniewski
Polski dziennikarz, poeta, ur.1974 – pisze wiersze, publicystykę, prozę, krytykę. Autor kilku książek z wierszami, jednej eseistycznej, jednej prozatorskiej i jednej popularno-historycznej. Tłumaczony na niemiecki, angielski, hiszpański, ukraiński, fiński oraz węgierski. Jest współzałożycielem Stowarzyszenia Żywych Poetów z Brzegu, byłym redaktorem naczelnym ex-kwartalnika „Red.”, wieloletnim współpracownikiem „Odry”.

Więcej na Facebook’u: https://www.facebook.com/autorautor74