„[…]a Gniew twój bezsilny niech będzie jak morze

ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych[…]”
(Zbigniew Herbert, „Przesłanie Pana Cogito”)

Serio, myślałem już, że Herbert zestarzał nam się i nie będzie już brzęczał niby cymbał brzmiący, a jednak. Gniew pisany z wielkiej litery a bezsiła z małej, chociaż przecież upieram się, że tak ogólnie – bezsilność nie istnieje, jeżeli się jej nie da istnieć.

Ten atak dwa dni temu na Ukrainę trudno nazwać zmasowanym, jak to piszą media. To był kolejny atak rakietowy, ale nie zmasowany.

Zapytacie zatem jak to się stało, że niezmasowany atak skutkuje tak bolesnym trafieniem, chciałoby się powiedzieć w serce, bo w blok mieszkalny w Umaniu, w którym ginie 26 osób w tym szóstka dzieci?

Otóż nie ma i nigdy nie było metody na to jak pokryć cały obszar kraju obroną przeciwlotniczą. W tym sensie rację miał stary Douhet, że bombowiec zawsze się przedrze. W tym sensie, że gdzieś się przedrze. Cała gra idzie o to, żeby nie przedarł się tam, gdzie przeciwnikowi zależy na tym najbardziej, a jeżeli już się uda, to żeby wróg zapłacił taką cenę, żeby nie był w stanie uderzenia powtórzyć.

Ukraina ze swoim eklektycznym, uzupełnianym z darów potencjałem obrony przeciwlotniczej nie jest niemieckim Flak-iem z 1944 roku, a i tamta obrona przeciwlotnicza, licząca tysiące baterii, setki stacji radarowych, uzupełniana setkami samolotów myśliwskich – nie była szczelna.

Ukraińcy bronią się strefami, chronią to, co najcenniejsze dla prowadzenia wojny. Nie są w stanie ochronić każdego bloku mieszkalnego.

A kremliny o tym wiedzą. Bo nawet podobno cieszą się, że jedna rakieta trafiła do celu skutecznie. Chwalą się tym jakby trafili w centrum dowodzenia czy zjazd sztabu głównego a nie budynek mieszkalny.

Ale powtórzę – trafiła jedna z 23 rakiet, które zostały skutecznie odpalone w przestrzeń powietrzną Ukrainy. Pozostałe 21 lub 22 zostały zdjęte przez obronę przeciwlotniczą. To jest powyżej 90% skuteczności.

Ta konstatacja nie przywróci do życia żadnego z dzieci z Umania.

Ale pokazuje bezsens tego terroru. Bezsens tej wojny z cywilami.
Rosja chociażby się zesrała, nie była w stanie znacznie silniejszymi uderzeniami rakietowymi rzucić Ukrainy na kolana zimą.

I ten atak też nie rzuci Ukraińców i Ukrainek na kolana.

Te ataki przy pomocy drogich, precyzyjnych rakiet na bloki mieszkalne są absurdem zła, kompletny bezsensem, ślepą furią wierzgającego w bezsile lewiatana.

Tak jak rakiety V-1 i V-2 wystrzeliwane przez Niemców na Wielką Brytanię nie były w stanie odmienić losów wojny, a jedynie zabić cywilów w Londynie i okolicach.

Precyzyjny pocisk rakietowy nie służy do atakowania kwartałów miejskich. Może zawalić blok, dwa, ale nie zniszczy miasta, bo nie ma tylu ciężkich pocisków na raz a pojedynczy nie ma takiej siły burzącej.

Do zagłady miast miały służyć naloty dywanowe, strumienie bombowców w stylu ofensyw USAAF i RAF z lat 1943-45, ale nawet one nie były w stanie rzucić III Rzeszy na kolana, chociaż na pewno, poprzez swój pośredni wpływ (na przykład poprzez zmuszanie do rozbudowywania bez końca obrony przeciwlotniczej) – skróciły agonię hitlerowskich Niemiec.

Ale o takiej projekcji siły jaką miało Bomber Command czy USAAF 80 lat temu to raszystan może sobie pomarzyć. Nie ma nawet ułamka tamtych zdolności. I pozostaje mu tylko bicie na oślep.

Pociski kierowane to była i jest oznaka zmiany metod wojowania – niezależnie od tego co opowiedzą wam radykalni pacyfiści. Uznano, że aby obezwładnić zdolności do prowadzenia wojny, nie ma sensu równać całych miast z ziemią ale trzeba właśnie – obezwładnić przeciwnika.

Na przykład trafić w punkty krytyczne.

Blok mieszkalny nie jest żadnym punktem krytycznym.

Ile by rosjanie nie zabili precyzyjnymi pociskami manewrującymi jeszcze dzieci – nie obniżają w ten sposób zdolności manewrowych ukraińskich brygad szkolonych do tego, żeby coś w tym roku zrobić z okupantami, jeżeli tylko ziemia wyschnie.

Będą mieli przeciwko sobie tylko jeszcze więcej ojców, braci, synów czekających na to by wziąć słuszną pomstę.

I tutaj jeszcze jedna uwaga, którą powtórzę za kolegą Ukraina: wojna, a wartą skonstatowania raz jeszcze. Odstępy pomiędzy kolejnymi rakietowymi atakami raszystanu się zwiększają, spada ilość rakiet wysyłanych na raz i spada ilość samolotów zaangażowanych w ich wystrzeliwanie.

Ostatnia przerwa wynosiła 50 dni, poprzednie po dwa tygodnie.

W związku z tym, że Turcja zablokowała tradycyjnie cieśniny i przez Bosfor nie mogą przechodzić uzbrojone w „Kalibry” okręty floty moscow morgul – praktycznie nie ma już potwierdzonych w atakach rakiet wystrzeliwanych z morza.

Dawno nie słyszałem nic o „Iskanderach”. Trafiają się jeszcze ataki przy pomocy rakiet systemu S-300, który jest co do zasady systemem obrony przeciwlotniczej, ale ma zdolność do ataku celów naziemnych. Tyle, że ten ostatni ma znacznie słabszą głowicę bojową niż taki „Kalibr”.

Także owszem, ciągle są zdolni atakować, ale coraz słabiej. Potencjał osłabł. Czy się odbuduje – trudno orzec, na razie widać słabnięcie.

Tak, wiem, życia to nikomu z Umania nie wróci. I czuję ten gniew.

Mając w sercach gniew, warto pamiętać, że te ataki są ohydne i podłe, owszem, ale są absurdalne i bez sensu.

W ten sposób nie wygrywa się walki.

Bo to w ogóle nie jest żadna walka.

To zwykły mord.

I personalia osób za ten mord odpowiedzialnych nie będą w dobie Bellingcat’a i podobnych grup śledczych trudne do ustalenia.

Jakby w odpowiedzi na ten atak – Ukraińcy uderzyli na zbiorniki paliwa w Sewastopolu przy pomocy, podobno, dronów. Różnie się mówi, że wyleciało w powietrze trzy, cztery albo dziesięć silosów paliwowych. Podobno około 40 tysięcy ton paliwa, raczej dosyć potrzebnego do prowadzenia wojny właśnie się ulatnia do atmosfery.

I to będzie miało wpływ na zdolności raszystańskich hufców pokraki z kremla.

Także gniew jest słuszny. Ale nie, to nie jest cios, jak już niektórzy dziennikarze napisali „ogromny”.

Ogromny jest ból wszystkich, którzy stracili bliskich. W tym sensie tak.

Ale to nie jest cios wymierzony w zdolności do prowadzenia walki.

Ukraina to zniesie.

Mimo tego, że w rękach ukraińskich żołnierzy została może dziesiąta część zabudowy Bachmutu, że w oskrzydleniu trwa Awdijewka, mimo, że w odzyskanym Chersoniu trudno żyć, bo to nadal miasto widmo.

To prawda.

Mija 431 dzień, 432 noc nielegalnej i niesprowokowanej inwazji rosji na Ukrainę.

Mija 124 dzień bez wieści od Borysa.

Ale zobaczycie – Ukraina pochowa swoich, opłacze swoje dzieci, a potem zaciśnie zęby i będzie walczyć dalej.

Nie zmogą jej.

Ni chu.

*(aktualne zbiórki znacie, ale powtarzam je poniżej)

https://zrzutka.pl/r88stc – ta zrzutka trwa od 24 lutego, 95% kwot przekazałem do Медичний Добровольчий Батальйон Госпітальєри • Hospitallers Paramedics. Niestety jeżeli polski rząd nie zmieni prawa w czerwcu będę musiał zamknąć zrzutkę, żeby nie płacić od niej 20% podatku, których to 20% nie mam bo pieniądze idą tam gdzie ma mają pójść. Także – spieszcie się dorzucac do zrzutek, tak szybko mogą zniknąć z naszego pejzażu.

Koledzy z UA Future Charity są właśnie , uwaga uwaga w 100 misji w Ukrainie ( Jacek Cielecki, trzymaj się!) a wciąż trwa zrzutka na drony pasterskie do nadzrowania orczych stad – i każdy z Was może się dorzucić – https://zrzutka.pl/dzcnku

Nie znałem Rusłana, ale w jego imię koledzy i koleżanki z Sikorki na Ukrainie zbierają kasę na sprzęt niehumanitarny, wspierający siły responsu i odpowiedzi. Zajrzyjcie i tam – https://zrzutka.pl/b7rvuh

buycoffee.to/radek_wisniewski – a tutaj tak o, bo mówią, żeby link wrzucać, to wrzucam.

fot. Генеральний штаб ЗСУ / General Staff of the Armed Forces of Ukraine oraz Kai Pfaffenbach (Reuters).

Moje funkcję pełnie społecznie, to jasne, ale kawy wirtualnej nie odmawiam – na te prawdziwą nie abrdzo mam czas,ale z góry za wspomożenie mojego trudu publicysty/animatora/wydawcy/autora/maskotki imprezy/papierka lakmusowego epoki — – dziękuję –

buycoffee.to/radek_wisniewski

Autor: Radosław Wiśniewski
Polski dziennikarz, poeta, ur.1974 – pisze wiersze, publicystykę, prozę, krytykę. Autor kilku książek z wierszami, jednej eseistycznej, jednej prozatorskiej i jednej popularno-historycznej. Tłumaczony na niemiecki, angielski, hiszpański, ukraiński, fiński oraz węgierski. Jest współzałożycielem Stowarzyszenia Żywych Poetów z Brzegu, byłym redaktorem naczelnym ex-kwartalnika „Red.”, wieloletnim współpracownikiem „Odry”.

Więcej na Facebook’u: https://www.facebook.com/autorautor74