Od momentu zaproszenia do Niemiec syryjskich muzułmanów przez panią Angelę Merkel europejczycy wszystkich miast i wsi odetchnęli głęboko. Już nie muszą się udawać do Afryki ani Azji i gdzie tam jeszcze aby poznawać tamtejszą kulturę i obyczaje. Nie muszą płacić sum bajońskich za urlopy. Matuszka Rasieja, chciałem napisać Bruksela wspólnie z Angelą za nas zadbały abyśmy tę kulturę zobaczyli nawet nosa nie wytykając z domu. Taki Paryż na przykład. Rozsuwasz zasłony w oknach i już widzisz kulturalnego pana o ciemnej karnacji, który z innymi panami o podobnych rysach twarzy kijami i cegłami uczy rozumu Francuza-Paryżanina, który zupełnie niepotrzebnie wyjechał na zakupy.

Albo i sama Bruksela, w której sporo do powiedzenia mają ci z czerwoną legitymacją. Siadasz przyjacielu sobie przy kawiarnianym stoliku i sobie się zastanawiasz, czego się doczekasz wcześniej, kelnera czy rozpędzoną ciężarówkę.

No bo jak to? Przecież mamy Ramadan! W takie dnie taksówkarz rozsądny obmyśla kogo by tu wysadzić koło metra, sklepikarz jakiemu niewiernemu psu by sprzedać kebab ze starym mięsem, niepracujący muzułmanin obmyśla kogo by okraść a pracujący kierowca ciężarówki kogo by tu rozjechać. Bo za to będzie stokrotna nagroda w niebie a jak Francuz tego nie rozumie to cegła i kij i tak będą bardzo łagodnym argumentem.

Tak więc kulturę poznajemy na całego, wzbogacamy nasze doznania w całą gamę różnych dotąd obcych nam strachów i lęków, a cmentarze w coraz to młodsze ofiary.

Przyznaję, że się nie znam zbyt dobrze na kulturze w wydaniu międzynarodowym. Słuchając pani Jandy lub pana Olbrychskiego dochodzę do wniosku, że i nawet naszej rodzimej kultury nie znam. Nie poznałem się na Klątwie, nie zbojkotowałem jako słuchacz Opola, a mogłem głośno krzyknąć niczym młody Stuhr, że przez to, że nie zaprosili mnie tam straciłem okazję aby im pięknie odmówić.

Ktoś kogo bardzo sobie cenię był mimowolnym świadkiem ciekawej rozmowy dwóch Szwedów odwiedzających Kielce. Podziwiali to miasto, że takie czyste. I że kiedyś podobnie czysto było i w Szwecji, ale się zaraz ugryźli w język bo ich wytresowane natury wpadły w panikę, że za takie rozmowy jak nic zaraz zapłacą mandat. Gdzieś w niedalekiej pamięci mieli jeszcze obraz raju utraconego, który tęskno acz dyskretnie wspominali ale w obawie, że zapłacą mandat woleli o nim myśleć przestać niż sobie uzmysłowić, że to właśnie od nich zależy jak dalej będzie. Czy raj odzyskają czy oddadzą bez walki obcym przybyszom, którzy wcale nie będą nawet im za to wdzięczni.

Gdyby im ktoś głośno powiedział, że w Polsce można i nawet trzeba o tym mówić zapewne by nie uwierzyli. Ani w to, że obcy nam kulturowo, obojętnie kim by nie był za obmacywanie kobiet w metrze mógłby nie tylko mandat ale i jeszcze od pierwszego z brzegu Polaka w mordę porośniętą zarostem dostać, a to by był również bardzo łagodny argument.
Obcym się nie dziwię, wręcz ich rozumiem. Oni są albo do tego szkoleni aby nasz świat zniszczyć albo tak nauczeni żyć w swym świecie, że inaczej nie potrafią. A więc żyją w świecie naszym na swój sposób. Tak jak umieją.

My jednak nie w nich powinniśmy widzieć winowajców zniszczenia raju w Szwecji, Francji czy w Niemczech. Muzułmanie są tu jedynie wynikiem obłędnej polityki naszych, rodzimych terrorystów, którzy nas nie bombami ani karabinami terroryzują lecz czymś dużo gorszym.

Oni nas terroryzują poprawnością polityczną wymyśloną gdzieś w zaciszach lewicowych gabinetów, która ma sprawić, że przestaniemy rozumieć, przestaniemy wierzyć i na koniec nawet myśleć przestaniemy. Bo ONI, tak jak teraz pani Markel, a wcześniej Moskwa myśleć będą za nas. Wprowadzą nas w stan powszechnej szczęśliwości i jedyne czym my będziemy musieli się martwić to jak przeżyć z miesiąca na miesiąc i jak się nie dać w tym czasie na chodniku rozjechać ani na dworcu nie dać się zostać wysadzonym w powietrze.

Tylko tyle. Jak sobie z tym poradzimy to resztą się zajmą pan Juncker, pan Tusk i pani Merkel. Sprawią, że będą nasze kobiety doznawały kultury na każdym skwerze, na peronach, w ubikacjach, schodach, kątach i wszędzie gdzie tylko się tego nie spodziewają. A mężczyźni z kolei będą mieli ten komfort, że nawet tego widzieć ani wiedzieć nie będą bo będą w pracy do wieczora i do 65 roku życia i nikt im nic nie pokaże ani nie powie bo jak powie to dostanie mandat. Tak właśnie jak ten pan w Niemczech, który myśląc, że żyje wciąż w demokratycznym kraju gdzie jest wolność słowa nieopatrznie powiedział, że się nie zgadza z polityką pani Merkel. Ta jego niezgoda go później kosztowała całe 1200 Euro bo na tyle wycenił sąd jego naiwność i odwagę.

Nie łudźmy się. Naprawdę żyjemy w czasach nowej dyktatury. Podobnie jak to robiliśmy kiedyś teraz również się rozglądajmy gdy coś mówimy i patrzmy kto stoi obok bo uszy teraz znów mają nawet ściany.

Dlatego jeśli już ktoś zaczyna szukać winnego to naprawdę w pierwszej kolejności pozamykajmy do więzień każdego kto dalej w Polsce chce krzewić tę zarazę, polityczną poprawność. Mandatami zacznijmy karać tych, którzy nawołują do sprzeciwów przeciwko legalnie wybranej władzy, usuwajmy z życia publicznego każdego kto choć raz poparł oszusta, łapownika czy chociażby zwykłego alimenciarza. Won z takimi na zawsze.

Nie muzułmanin jest winien, że się znalazł w nie swoim miejscu lecz ten który go tu sprowadził.

Wierzę, że większość muzułmanów w Polsce, która akceptuje prawo i zasady również opowie się za tym aby z całą stanowczością się rozprawiać z tymi, którzy w Polsce prawo łamać będą. Nie ma sensu mieć za złe odłamkowi granatu za to, że poleciał w stronę ludzi lecz musimy mieć za złe temu kto granat odbezpieczył.

Na szczęście w Polsce w porę wybraliśmy Rząd, który rozumie grozę sytuacji i potrafi społeczeństwo przed zagrożeniami jakie dotknęły Europę ustrzec. Zachowaliśmy w całości zasady państwa prawa w rozumieniu cywilizacji łacińskiej. W bezmiarze europejskiego chaosu zachowaliśmy świat, o który od wieków walczyliśmy. Nasze Kościoły są pełne, pełne są miłości do każdego uczciwego człowieka nasze serca. Modlimy się za każdego zbłąkanego. Chrońmy więc tego jak źrenicy oka!! Nie słuchajmy tych, którzy już nieraz zawiedli. Nie dajmy się omamić tym, którzy obiecują góry niczym Tusk w pamiętnej kampanii wyborczej. Którzy zmieniają poglądy w zależności od nastrojów społecznych swoich nie mając bo w ich miejscu jest jedynie chęć władzy i żądza pieniądza.

Apeluję do wszystkich o odwagę głoszenia prawdy i podejmowania trudnych wyborów. O nie uleganie presji ani naciskom z zewnątrz bo na razie swój skarb w postaci polskiej wolności mamy. Ale stracimy to gdy ulegniemy. Każda ugoda otworzy drzwi oszustwu, każdy kompromis się stanie pęknięciem w murze przez którą to szczeliną się kiedyś dostanie do środka woda i nas zatopi. Pamiętajmy to.

Z przerażeniem i nieukrywaną złością wysłuchałem rozmowy redaktora Morozowskiego z mym wieloletnim przyjacielem, muzułmaninem, który jest przewodniczącym muzułmańskiego związku wyznaniowego. Tenże łajza redaktor zapytał – cytuję

„Jak się panu podoba opinia polskiego Prezydenta i polskiej pani Premier, że wszyscy muzułmanie to terroryści?”

Mój przyjaciel uwijał się jak mógł aby rozsądnie coś tu powiedzieć ale nie miał odwagi głośno zaprzeczyć, powiedzieć, że przecież nikt z wymienionych tak nie uważa. Przeciwnie, cieszymy się z faktu, że w Polsce mieszkają i się dobrze integrują ze społeczeństwem polscy muzułmanie. Adham nie zaprzeczył. Mówił coś o nowej erze w Polsce, której się nikt nie spodziewał.

Adasiu, przyjacielu! Aż się chce krzyczeć. A co się w naszej kochanej Ojczyźnie zmieniło? Nic. Ale by się zmieniło i to mocno gdyby tacy właśnie jak red. Morozowski wprowadzali w życie swe obłędne pomysły.

Chadza mój muzułmański przyjaciel do studia, mówi co chce. Morozowski obraża Prezydenta i panią Premier i nic się nie dzieje. Frasyniuk chciałby aby go zamknęli a tu nawet go zamknąć nie chcę. Ma Frasyniuk swą wolność i z niej korzysta, gada, krzyczy, manifestuje. I to ile chce.
Mój przyjaciel jakby tego nie dostrzegał. Powołał się za to jak najlepszy uczeń red. Morozowskiego w temacie manipulacja na autorytet naszego kochanego Jana Pawła II i przywołał w kontekście przyjmowania imigrantów bo uchodźców przy polskich granicach możemy dostrzec jedynie wśród Ukraińców jego słowa

– NIE LĘKAJCIE SIĘ.

Przykro było tego słuchać ponieważ pośrednio to były właśnie słowa poparcia dla obecnej polityki naszego rządu. Abyśmy się właśnie nie lękali bronić naszej wiary i naszego świata, który właśnie tacy jak Morozowski poprzez ciągłą obronę panującego wówczas systemu i ciągły atak na świat chrześcijańskich wartości chcieli zniszczyć.