W czasach zimnej wojny zarzucano Stanom Zjednoczonym łamanie demokratycznch reguł oraz uciekanie się do terroru i stosowanie przemocy, w różnych częściach świata. Osobom, które podnosiły w debacie publicznej oskarżenie, że Ameryka, czyli przywódca obozu zachodniego, stosuje te same, lub podobne metody, co Związek Radziecki, zarzucano, iż są symetrystami.

A jak było naprawdę? Wśród rzekomych symetrystów znalazł się nie byle kto (nie przeciętni przechodnie z ulicy czy zwykli ludzie), tylko znane postacie życia intelektualnego, wybitni filozofowie, jak równnież naukowcy, aktywiści społeczni i wielkie autorytety moralne, w postaci choćby: Bertranda Russela, Richarda Rorty’ego, Alberta Einsteina, Johna Deweya, czy Avrama Naoma Chomskyego.
Żaden z nich nie był komunistą, nikt nie deklarował sympatii do systemów totalitarnych; wszyscy znajdowali się blisko, albo bardzo blisko systemów liberalnych; Russel, a także Chomsky, definiowali się nawet jako libertyni, ten ostatni przedstawiał się nawet jako anarchista.

Trudno zarzucać im również neutralność, lub równy dystans na biegunowej osi: system demokratyczny – system totalitarny; prawa człowieka kontra brak wolności. Wszyscy dużo bliżej sytuowali się bowiem modeli demokratycznych.
Jednak każdy z nich miał intelektualne narzędzia oraz obywatelską odwagę, aby nie uciekać się do transcendentnych oraz metafizycznych zabiegów, aby nie wychodzić w ocenach poza ramy sytuacji, którą powinno się oceniać.

Najgorzej jest wówczas, gdy ktoś bagatelizuje konkretne wydarzenia, kiedy lekceważy lub umniejsza fakty, a dorabia do nich różnego rodzaju ideologiczne uzasadnienia, bądź gdy polityczne, albo ideologiczne konecpcje, dominują nad porządkiem empirycznym.

Najlepsze jest podejście fenomenologiczne, co oznacza, iż trzeba widzieć fakty tak jak się jawią.

Jak się później okazało: Russel, Rorty, Einstein, Dewey i Chomsky mieli rację. Stany Zjednocznone w wielu miejscach świata dopuszczały się terroru oraz represji. I wcale nie trzeba sięgać po przykłady Wietnamu czy wielu krajów Ameryki Łacińskiej. Wystarczy ograniczyć się do terenu Polski, na którym istniały obozy, w których torturowano ludzi.

Czy w imię walki z systemami totalitarnymi: Związku Radzieckiego, później Rosji, czy Chin, można usprawiedliwiać akty bezprawia niby demokratycznej Ameryki? Czy okoliczność, że Stany Zjednoczone są znacznie (lub tylko trochę) bardziej demokratycznym i wolnym krajem, daje im mandat do łamania prawa?

Symetryzm pojawia się zawsze, gdy powstaje układ dialektyczny; gdy tworzy się ostra polaryzacja, gdy mamy do czynienia z dwoma zantagonizowanymi biegunami, z których jedni postrzegają ten przeciwny jako zły; zaś drudzy z kolei, ten z ich punktu widzenia opozycyjny, również jako wcielenie największego zła.

Wszystko przebiega według filozofii historycznej konieczności Georga Wilhelma Friedricha Hegla: w idealistycznej konwencji wydarzenia rozwijają się trójrytmem: w opozycji do tezy pojawia się antyteza, lecz na końcu przychodzi czas na syntezę. W takim układzie zło miesza się ze złem.
Hegel znakomicie to opisuje w dialektyce pana i niewolnika: status quo przedstawia się tak: niewolnik żyje w stanie podporzdkowania wobec pana, lecz pan bez niewolnika nie mógłby być panem, a więc, w jakimś sensie, to niewolnik jest panem, czyli pan potrzebuje niewolnika, aby być panem, a niewolnik pana.

Interpretując ten fragment twórczości Hegla, Maurice Marleau-Ponty, pisze, iż wrogowie są jednocześnie kochankami, walczą ze sobą, ale nie mogą się zabić, do końca zniszczyć, gdyż nie są w stanie bez siebie żyć; nawzajem się legitymizują.
Jak widać symetryzm, w znaczeniu założenia, że wrogowie czerpią ze wzajemnej walki siłę i są zainteresowani kontynuowaniem dielektyki, ma jakieś podstawy.

Po systemie feudalnym przyszedł czas na kapitalizm, po kapitaliźmie nastał okres socjalizmu, a następnie komunizmu, zaś po komuniźmie pojawił się znowu kapitalizm odrodzony, zreformowany. W każdym z tych modeli istniała określona proporcja zła, jednak okrucieństwa rzeczywistości feudalnej nie można i nie powinno się usprawiedliwiać wyzyskiem obecnym w kapitalizmie, a znowu wypaczeń oraz dysfunkcji kapitalizmu, nie da obronić się okolicznością, iż w modelach komunistycznych ma miejsce przemoc i terror.

Często mówi się, że komunizm przyniesiono do różnych krajów na bagnetach. Tak mogą mówić ci, którzy nie znają historii, gdyż kapitalizm również rodził się przy odgłosach begnetów i w kałużach krwi.

Zanim w Wielkiej Brytanii zaimplementowano gospodarkę kapitalistyczną, najpierw musiało dojść do wywłaszczenia chłopów, siłą zabrano im ziemię; inaczej kapitalizm byłby niemożliwy, jego tryby nie zaskoczyłyby. Identycznie w Stanach Zjednoczonych, ceną ufundowania kapitalizmu było wymordowanie Indian.

Czy ktoś, kto umie widzieć te okoliczności, kto ma zdolność obiektywnego postrzegania rzeczywistości, kto ocenia fakty uczciwie i sprawiedliwie, może być nazywany symetrystą? Widzenie degeneracji kapitalizmu, wcale nie musi oznaczać tworzenia symetrii pomiedzy kapitalizmem czy komunizmem (osobiście uważam się za pragmatycznego neoliberała, entuzjastę gospodarki wolnorynkowej, lecz nie patrzę na kapitalizm dogmatycznie i bezkrytycznie, widzę wiele jego wypaczeń oraz wynaturzeń; czy to oznacza, że zrównuję go z komunizmem?).

Wielu historyków filozofii, twierdzi, że system filozoficzny Hegla jest prymtywny. Najgorszą rzeczą, którą można zrobić, kiedy pojawi się układ dielektyczny, jest zaniechanie krytyki, wyłączenie społecznej kontroli. Tymczasem konwersja filozofii dialektycznej do rzeczywistości politycznej oznacza polaryzację, konflikt, podział. Wówczas pojawia się szczególnego rodzaju oportunizm, który może sprowadzać się do zaniechania krytyki „swoich”, czyli tych, którzy są po jednej stronie, maskowany przez totalną krytykę przedstawicieli obozu przeciwnego.

Tym właśnie w istocie jest zarzut symetryzmu: ukrytym oportunizmem oraz maskowaniem zaniechania krytycznej postawy.

Pamiętam, gdy będąc w jednej z warszawskich księgarń, przypadkowo wziąłem do ręki książkę znanej dziennikarki Elizy Michalik, na której znajdowała się recenzja autorstwa Patrycji Markowskiej. Napisała ona, że: „Eliza Michalik na pewno nie jest oportunistką”.

Uwierzyłbym w to, gdyby Michalik potrafiła skrytykować Adama Michnika (tak jak np. Łukasz Pawłowski), lub Tomasza Lisa, lecz w gruncie rzeczy Michalik atakuje tylko przeciwną (PiS-owską) stronę, zaś wobec swojej unika krytyki. Paradokslanie to jest właśnie oportunizm, który może być maskowany chęcią unikięcia symetryzmu, bądź zarzutów o symetryzm.
Pojęcie symetryzmu jest psychologicznym mechanizmem obronnym. Głównym zadaniem ideologii symetryzmu, a mówiąc bardziej precyzyjnie oskarżania o symetryzm, jest tłumieniem funkcji krytyki oraz społecznej kontroli. Tymczasem w demokracji nie ma nic bardziej wartościowego niż krytyczna świadomość.
Oskarżenia prezesa Obajtka o korupcję, klientelizm i nepotyzm nie uniewżniają potężnych zarzutów o korupcję kierowanych wobec Sławomira Nowaka; propagandowy charakter oraz totalna stronniczość TVP i mediów publicznych, nie może usprawiedliwiać stronniczości i braku obiektywizmu telewizji TVN.

Każde z tych zjawisk zasługuje na krytykę, aczkolwiek ważne jest, aby znać proporcje i krytykę tę umiejętnie stopniować.

Autor: Roman Mańka
Socjolog, publicysta, pisarz, komentator polityczny, dziennikarz „Halo Radio”, redaktor naczelny czasopisma eksperckiego Forum Inicjatyw Bezpieczeństwo Rozwój Energetyka (FIBRE). Posiada trzy wielkie pasje: filozofię, socjologię, i piłkę nożną; jest zagorzałym kibicem Realu Madryt. Wykształcenie socjologiczne zdobył na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Ukończył również Studium Dziennikarstwa Europejskiego prowadzone przez Centrum Europejskie „NATOLIN” w Warszawie. W przeszłości wykonywał zawód dziennikarza śledczego w prasie lokalnej, a następnie ogólnopolskiej: opisywał sprawy z zakresu zorganizowanej przestępczości mafijnej, powiązań klientelistycznych oraz korupcji polityków; pełnił również funkcję z-ca redaktora naczelnego Gazety Finansowej i szefa działu krajowego. Publikował w Gazecie Finansowej, Home&Market, Gentleman, Onet.pl i Interii. Obecnie jest pisarzem i publicystą, autorem dwóch książek popularno-naukowych: „Strefa tabu. Największe afery III RP” oraz „Moment krytyczny”, a także współautorem jednej pozycji w dziedzinie dziennikarstwa śledczego: „Łańcuch poszlak. Wielka gra mafii i rosyjskich służb specjalnych” (wywiad rzeka z byłym szefem ABW, Bogdanem Święczkowskim).