Jak to jest? Ledwo ktoś ze sfer władzy zasugerował publicznie (czytaj tutaj) możliwość zaangażowania się rosyjskich służb specjalnych w destabilizację sytuacji w kraju, a już natychmiast pojawiły się głosy deprecjonujące autora tego poglądu. Nie dyskutujące z nim, ale deprecjonujące osobę. Nie ma argumentów przeciw, są jedynie argumenty personalne, z „niepodawaniem ręki” włącznie. Można nie zgadzać się z czyimś poglądem, ale trzeba powiedzieć dlaczego. Trzeba też dokładnie wysłuchać oponenta, a nie wyrywać poszczególne zdania z kontekstu. Ustalona narracja, tylko jedna możliwość, deprecjacja osoby, zamiast dyskusji, błyskawiczna reakcja mainstreamu według określonego, założonego z góry scenariusza.

Czy Państwu to coś przypomina?

Można twierdzić, iż pani Kiszczak, załamana po śmierci męża poszła z własnej inicjatywy do IPN, że, stosując brzytwę Ockhama, to wszystko jest paroksyzmem umierającego systemu. Można mieć inne zdanie. Na tym etapie wszystkie teorie są równouprawnione, a bezpieczeństwo państwa wymaga, by traktować każdą z nich poważnie i dobrze jest zacząć proces dowodowy od najbardziej dla nas niebezpiecznej hipotezy. Również po to, by ją wykluczyć. Wie o tym każdy, kto kiedykolwiek czynnie pracował w kontrwywiadzie „na obiekcie”. Deprecjacja osób ją głoszących, jest w AHK przesłanka in plus, a nie in minus.

„Zatruwanie umysłów” przez agenturę wpływu…

Osobiście zgadzam się z tymi, którzy dopuszczają możliwość „zatruwania umysłów” poprzez różną agenturę wpływu. Wiem z różnych lektur (Sudopłatow, Wołgokonow, Mitrochin, nawet Gordijewski, chociaż…zostawmy go) oraz z włąsnych doświadczeń w kontrwywiadzie UOP, że Rosjanie uwielbiają i inspirują rożne ruchy obywatelskie lub społeczne. W 2003 roku zwracał mi na to uwagę, podczas rozmowy w Londynie, Litwinienko i Felsztyński, mówiąc o polityce resetu. W 1999 roku, w trakcie mojej oficjalnej wizyty w Izraelu, tamtejszy kontrwywiad poruszył dość delikatnie, sprawę zakładania partii politycznej oraz różnych stowarzyszeń przez żydowskich emigrantów z Rosji. W latach dziewięćdziesiątych zneutralizowaliśmy dość prężnie działające „stowarzyszenie”, które zamierzało grupować przedstawicieli partii oraz ugrupowań prawicowych, narodowych, czy wręcz antyrosyjskich. Centrala owego „forum” mieściła się w Moskwie. W kamienicy nieopodal Łubianki.

Trzeba rozważać każdy scenariusz…

Nie odrzucam żadnej hipotezy, ale zdecydowanie odrzucam dyskusję bez dyskusji i prezentowanie jednej wyłącznie wizji za słuszną, a tych, którzy mają inne zdanie obrzucanie inwektywami i oskarżanie o niecne zamiary. W ten sposób udowadnia się jedynie hipotezę, którą się usiłuje ośmieszyć. Chociaż, powtarzana ciągle narracja połączona z deprecjacją przeciwników, spowoduje w końcu, że ludzi przestanie to wszystko obchodzić i przestaną być uważni, a wtedy będzie można działać spokojnie.