Wielu ludziom się zdaje, że wiedzą, jakich wartości bronił Rotmistrz Witold Pilecki. Po chwili zastanowienia przyznają się jednak, że nie czytali „Raportu Witolda”. Nie dotarli do jego słów, a zatem ich nie zrozumieli – mówi Małgorzata Kupiszewska, pełnomocnik Fundacji GDZIE, koordynator projektu „Rotmistrz Pilecki Bohater Niezwyciężony”. – Organizatorzy tego projektu chcą, aby Polacy poznali historię Rotmistrza. Jego niezwykłe czyny. Żeby przyjęli za swoje wartości takie jak: odwaga, zaradność, patriotyzm, koleżeństwo, którym Witold był wierny całe życie. Aby identyfikowali się z nimi, a potem przekazali je innym. Wtedy wypełni się testament Rotmistrza, który wybrał jako pożegnalną maksymę cytat z rozważań Tomasza a Kempis „O naśladowaniu Chrystusa”: Starałem się tak żyć, abym w godzinie śmierci mógł się raczej cieszyć, niż lękać – podkreśla koordynator projektu, pisarka i dziennikarka w rozmowie z Krzysztofem Sitko.

Krzysztof Sitko: Projekt „Pułkownik Kukliński Zwycięska Misja” zakończył się sukcesem. Zatem jakie są jego efekty? Czy Polacy znają już prawdziwą twarz pierwszego polskiego żołnierza w NATO? Czy aby na pewno?

Małgorzata Kupiszewska – Ma Pan na myśli ostatnie wydarzenie w warszawskim Ogrodzie Saskim, gdzie „nieznani sprawcy” oblali niezmywalną farbą wystawę poświęconą Pułkownikowi Kuklińskiemu w przeddzień Święta Wojska Polskiego? To niestety zakodowana nienawiść ideologiczna. Pułkownik przeciwstawił się „imperium zła”, a ono – to zło – tkwi jeszcze w wielu ludziach, którzy nie rozumieją, czego tak naprawdę dokonał ten niezwykły żołnierz.

Wydawało się, że po odsłonięciu pomnika w Gdyni, po Projekcie „Zwycięska Misja” już nic nie może zakłócić wielkiego tryumfalnego marszu Pułkownika Kuklińskiego na szczyt chwały. Okazuje się, że jest inaczej, że to nie takie proste. Ma sens prowadzenie w Polsce takich projektów?

– Sens jest zawsze i tym bardziej to ma sens. Nie wolno ustawać, dopóki każdy Polak nie zrozumie zawiłości historii. Naszej historii. Zbyt długo faszerowano polski naród kłamstwem. Wraz z odejściem Jaruzelskiego i Kiszczaka powoli wychodzą na jaw fakty. Nie tylko z ich szaf…

Czyli misja jeszcze się nie zakończyła?

– Ta misja się nie kończy. Trwa przez kolejne pokolenia. Pamięta Pan scenę z filmu „Janek Wiśniewski padł”? Koledzy nieśli jego ciało na drzwiach. Przejęli pałeczkę w sztafecie. Dosyć cyniczną parafrazę tej sceny pokazano także w filmie „Psy”, gdzie pijani esbecy w rytm tej ballady niosą swego zalanego kolegę. To pokazuje, jak ze świętości, z tragedii można zrobić pośmiewisko. Tak działała i działa od lat lewacka antypolska propaganda. Tak postępowano wobec Pułkownika, usiłując relatywizować jego dokonania i postawę.

Wojciech Korkuć, laureat ubiegłorocznej edycji konkursu na plakat, przedstawiając zwycięską misję Pułkownika Kuklińskiego pokazał symbolicznie rozpadającą się na dwie części czerwoną głowę generała. Z niej wyłania się jaśniejąca twarz młodego oficera. Taka symboliczna Jutrzenka Wolności. Bo ów generał do śmierci pozostał znakiem zniewolenia Polaków. A Kukliński miał zaledwie 38 lat, kiedy podjął decyzję o ratowaniu Polaków, widząc w 1970 roku robotników na Wybrzeżu mordowanych przez żołnierzy ubranych w polskie mundury.

Pani prawie z ziemi podjęła tę pałeczkę. Ale skoro tamta misja trwa, jaki był sens rozpoczynać kolejny projekt?

– Nie ukończywszy pierwszego? Ale on właśnie ma trwać. Wierzę, że niebawem któraś ze szkół w Polsce przyjmie imię Płk. Ryszarda Jerzego Kuklińskiego. Że wiele innych osób włączy się w upamiętnianie tej postaci, w odkłamywanie naszej polskiej historii. Pomysł z projektem dotyczącym Rotmistrza Witolda Pileckiego zrodził się w lipcu 2013 roku. Po spotkaniu w Wiązownie z Zofią Pilecką-Optułowicz, córką Rotmistrza, pod wnioskiem do Rady Gminy podpisało się ponad 400 osób. Dzięki nim od trzech lat jedna z ulic Wiązowny nosi imię Witolda Pileckiego. W ten sposób Wiązowna dała przykład, za którym idą kolejne samorządy. 11 listopada tego roku w powiecie otwockim dwa skwery, w Otwocku i w Karczewie, otrzymają patronat Witolda Pileckiego.

Zatem prowadzi Pani dwie misje. W jednej odkłamuje Pani to, co komuniści chcieli zafałszować w sprawie płk. Kuklińskiego, a równolegle przypomina Pani postać bohatera narodowego, którego „czerwoni władcy” PRL skazali na śmierć za prawdę. Człowieka, który jako pierwszy przekazał w swoich raportach informacje o rzeczywistości obozu koncentracyjnego Auschwitz i masowej zagładzie ludzkich istnień, jaką zaplanowali i realizowali Niemcy. Czy to łatwiejsze zadanie?

– Trudniejsze. Wielu się zdaje, że wiedzą, jakich wartości bronił Rotmistrz Witold Pilecki, po chwili jednak przyznają się, że nie czytali „Raportu Witolda”. Na jednym z „urzędowych” spotkań pani przewodnicząca rady użyła takiego argumentu, że „znów będziemy mówić o martyrologii”. A Pilecki był artystą, sportowcem, lubił żartować, kochał świat wokół, nie umiał i nie chciał skrzywdzić nawet robaczka, muchy. I uczył swoje dzieci, by zawsze mówiły prawdę. Gdzie tu martyrologia?

Rotmistrza Pileckiego i Pułkownika Kuklińskiego łączą te same cechy – poświęcenie wszystkiego dla narodowej sprawy: rodziny, miłości, szacunku otoczenia, bezpieczeństwa. I za to zbrodniarze niszczący Polskę i niewolący Polaków nazwali ich zdrajcami. Obydwaj, ryzykując własne życie, poświęcili się ratowaniu rodaków. Nie tylko poszczególnych, pojedynczych osób, ale całego narodu. Obydwóm odebrano stopień oficerski i skazano na śmierć. Na Rotmistrzu wyrok wykonano. Postawę Pułkownika Kuklińskiego Sąd Najwyższy dopiero po odzyskaniu suwerenności przez Polskę uznał za działanie w stanie wyższej konieczności dla ratowania ojczyzny.

Na czym będzie polegał projekt „Rotmistrz Pilecki Bohater Niezwyciężony”?

– Cel Projektu zawiera się w trzech słowach-hasłach: Prawda – Pamięć – Duma. A jeszcze ściślej w trzech nakazach: Poznać – Przyjąć – Propagować. Organizatorzy chcą, aby Polacy – zwłaszcza młodzi – poznali historię Rotmistrza, jego niezwykłe czyny i wartości, którym był wierny całe życie.

Kto stoi za Projektem?

– Ja… (śmiech). To bardzo dobre pytanie. Nie sposób ich tu wszystkich wymienić, bo jest tych osób prawie 100. Tych, które bez wahania zgodziły się wziąć w projekcie udział. Pracują w nim profesorowie, artyści, dziennikarze, historycy, specjaliści, wolontariusze. I dochodzą następni. Rotmistrz łączy wielu ludzi.

Projekt swoim Patronatem objął Prezydent RP Andrzej Duda. Co to oznacza?

– Wielu na pewno nie zapomni wydarzenia z 25 maja 2015 roku, kiedy o godzinie 10:00 prezydent-elekt Andrzej Duda, kilka godzin po demokratycznie wygranych wyborach, stanął z pięknymi kwiatami na ulicy Rakowieckiej. Uhonorował tym gestem wszystkich męczonych i zamęczonych w kazamatach więzienia przez morderców chodzących w polskich mundurach, a służących obcej sprawie. Jeśli Prezydent Najjaśniejszej Rzeczypospolitej oddaje hołd bohaterom, dla organizatorów to zaszczyt, że obejmuje Projekt swym Honorowym Patronatem. Bo my swoim działaniem także oddajemy hołd Rotmistrzowi, w 115. rocznicę jego urodzin. Przypomnę, że w ubiegłym roku Prezydent Najjaśniejszej Rzeczypospolitej objął Honorowym Patronatem także projekt „Pułkownik Kukliński Zwycięska Misja”.

Udało się Pani zaangażować w to dzieło również wielu innych ludzi. Można powiedzieć, że współdziała z Panią prawie połowa rządu Rzeczypospolitej. Proszę o tym opowiedzieć.

– Na zaproszenie organizatorów wiele osób wyraziło zgodę na uczestniczenie w Komitecie Honorowym. Ale są też takie osoby, które odmówiły. Więc z tą połową to chyba przesada… (śmiech).

To ujawnijmy, kto się zgodził?

– W kontekście tak szlachetniej postaci jak Rotmistrz Witold Pilecki nie wydaje mi się istotne szermowanie nazwiskami. Cieszmy się, że są tacy ludzie, którzy bez wahania przystąpili do projektu, przesyłając listy poparcia. Wiele słów tam zawartych godnych jest zapamiętania. Oprócz ministrów są także biskupi, marszałkowie, posłowie, senatorowie, samorządowcy. Wspierają mnie bardzo lokalne władze powiatu otwockiego. Na stronie www.rtmpilecki.com.pl można znaleźć informacje o projekcie. Zachęcam do zajrzenia.

Sądząc po patronatach medialnych, fundatorach nagród: Ministerstwie Edukacji Narodowej, Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji, Biurze Bezpieczeństwa Narodowego, Ministerstwie Obrony Narodowej, czy współfinansujących Projekt: Ministerstwie Spraw Zagranicznych, Fundacji PZU i Fundacji PKO BP, można śmiało powiedzieć, że wielu chce pracować dla Rotmistrza Pileckiego… o którym w szkołach nie uczyli. Bo przecież jego nazwisko i dokonania były zakazane, objęte cenzurą. Przez lata wrogowie Polski starali się wymazać je z kart historii. Na szczęście nie udało im się.

A czym ten Projekt różni się od innych, których zadaniem od kilku lat jest przybliżanie postaci Witolda Pileckiego? I czemu ma służyć ten kolejny Projekt?

– Na pewno jest podobny w ukazywaniu piękna człowieka, jego systemu wartości –hartu ciała i hartu ducha. Inny być może w narracji o Rotmistrzu. My zrobiliśmy to np. za pomocą tańca break dance w czasie Światowych Dni Młodzieży na Rynku Głównym w Krakowie, czy poprzez konkursy. A jeszcze przed nami: monodram, spektakl dla młodzieży, koncerty muzyczne, spoty, komiks, konferencja, wydanie „Raportu Witolda” w wersji polskiej i angielskiej…

Ale przede wszystkim nasz Projekt ma służyć poznaniu wartości, którym Rotmistrz się poświęcił. Żył i umarł dla Chrystusa, dla wartości chrześcijańskich, dla wierności dekalogowi. Naszą pracą stawiamy Rotmistrzowi symboliczny pomnik, który jest hołdem dla niego, a świadectwem pamięci dla naszych potomków. Aby dokonywali w życiu właściwych wyborów.

Ale czy to nie oznacza, że jest to Projekt partyjny? Że PiS stara się „rękami” Fundacji „GDZIE” z Krakowa, organizującej ten Projekt, zawłaszczyć postać Rotmistrza Pileckiego do swoich politycznych celów?

– Nonsens. Fundacja GDZIE z Krakowa wielokrotnie pracowała nad projektami historycznymi. Współtworzący obecny Projekt to ci sami ludzie, którzy odważyli się przygotować ubiegłoroczny listopadowy projekt dotyczący płk. Kuklińskiego. Nasze przedsięwzięcie to inicjatywa oddolna. Impuls serca… a właściwie wielu serc. Ministrowie rządu, poproszeni przez organizatorów, nie od razu zgodzili się ufundować nagrody w konkursach: literackim, historycznym, turnieju piłki nożnej dla dzieci czy w międzynarodowym konkursie na plakat. Musieliśmy wykazać i naszą bezstronność, i nasze możliwości. I niewątpliwie tym udało się pozyskać ich przychylność.

Rotmistrz całe życie starał się łączyć ludzi. Nawet w KL Auschwitz potrafił doprowadzić do porozumienia przedstawicieli różnych stronnictw i opcji politycznych. Dzielenie i skłócanie nigdy nie wychodzi na dobre. Jeśli przyjdzie zaproszenie z jakiejkolwiek stacji TV, pojawimy się w każdej. Bo Rotmistrz uosabia wartości, których wszyscy poszukują: piękna, prawdy, dobra.

Projekt realizujemy nie tylko w skali makro, ogólnopolskiej czy wręcz międzynarodowej. Także na terenie powiatu otwockiego 11 listopada organizujemy lokalne uczczenie pamięci Rotmistrza w 115. rocznicę urodzin: konkurs wiedzy o Rotmistrzu Pileckim dla gimnazjalistów, konkurs plastyczny dla uczniów szkół podstawowych, przygotowujemy koncert „Śpiewamy dla Rotmistrza”. I włączają się do akcji różni ludzie, bez względu na poglądy czy polityczną aktywność. Cieszy każda pozyskana osoba, każde otwarte serce, każda forma upamiętnienia człowieka, który walczył z imperium zła.

Proszę powiedzieć coś więcej o konkursach. Do kogo zostały skierowane, jakie są nagrody, kto je funduje?

– W konkursie literackim dla uczniów,  minister Edukacji Narodowej ufunduje dla szkoły, z której pochodził będzie laureat tablicę interaktywną i aparat fotograficzny. Studenci w konkursie historycznym rywalizować będą o nagrodę pieniężną od ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji. Zwycięskie prace w obydwu konkursach będą wydane drukiem. Zwycięzcy międzynarodowego konkursu na plakat dostaną od ministra Obrony Narodowej nagrody rzeczowe, a Fundacja PZU ufundowała nagrody pieniężne: za I miejsce – 10 000zł, za II miejsce – 6000 zł, za miejsce III – 4000 zł. Wszystkie są kwotami brutto (śmiech). W międzynarodowym konkursie na plakat może startować każdy, kto ma talent plastyczny i przygotuje pracę zgodnie z wymogami regulaminu.

Najłatwiej mają mali piłkarze. Mają strzelić jak najwięcej bramek. Minister Sportu ufundował piłkę dla „króla strzelców”, a marszałek Województwa Mazowieckiego torby sportowe dla najlepszego bramkarza i obrońcy. W turnieju piłkarskim drużyny walczą o puchar szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Prosiłam o jak największy…(śmiech).

Jednak najbardziej wzruszające są nagrody fundowane przez indywidualne osoby. Wychowanek żony Rotmistrza, Marii Pileckiej, którym opiekowała się po śmierci męża, gdy znalazła pracę w ognisku wychowawczym w Świdrze, ufundował nagrody pieniężne dla laureatów konkursu literackiego. Mieszka w USA i dowiedział się o konkursie dzięki portalowi Pressmania.pl. Chce w ten symboliczny sposób spłacić dług, jaki zaciągnął u „cioci Marii”. Postanowił dobrem podziękować za dobro. Ostatnio otrzymaliśmy wiadomość, że minister Spraw Zagranicznych także przekaże nagrody dla laureatów konkursów literackiego i na plakat. To tym bardziej miłe, bo nasz Projekt wygrał w konkursie ogłoszonym przez MSZ zatytułowanym Wsparcie wymiaru samorządowego i obywatelskiego polskiej polityki zagranicznej – 2016.

Ostatnio doszły nowe nagrody?

– Wspominałam, że Rotmistrz łączy. Od Wieceprzewodniczącego Europarlamentu, pana Ryszarda Czarneckiego, 7 laureatów otrzyma wyjazdy studyjne do Brukseli. Towarzystwo Przyjaciół Sztuki w Krakowie na Placu Szczepańskim z radością podjęło się organizacji wystawy zwycięskich i wyróżnionych plakatów pod swoim dachem, prawie natychmiast po wyłonieniu zwycięzców, bo już 13 października. Dyrektorzy warszawskich gmachów narodowej sztuki twierdzą, że miejsce plakatów jest na ulicy.

Rzeczywiście nagrody i ranga fundatorów robią wrażenie. Finałem Projektu będzie konferencja, koncert i wręczenie nagród w Belwederze?

– Powiedzmy po kolei. W piątek 18 listopada odbędzie się wystawa plakatów, panel historyczny, spektakl Przemysława Tejkowskiego „Melduję Tobie Polsko”, Story z History  w Muzeum Powstania Warszawskiego. A także premiera komiksu i koncert Tomasza Trzcińskiego. W sobotę 19 listopada – msza święta w Katedrze Polowej Wojska Polskiego, celebrowana przez Biskupa Polowego ks. Józefa Guzdka, z udziałem pocztu sztandarowego i Chóru Reprezentacyjnego WP. Gala i wręczenie nagród w Belwederze to ukłon w stronę laureatów wszystkich konkursów. Wyróżnienie i nagroda za ich zaangażowanie i trud.

W niedzielę współorganizatorzy Projektu chcieliby także odsłonić pamiątkową tablicę dłuta Tomasza Sobisza, upamiętniającą niezwykłą żonę, wyjątkową matkę i Polkę – Marię Pilecką z domu Ostrowską. Zofia Pilecka-Optułowicz powiedziała o swojej mamie: „Jak wilczyca przeniosła nas w pysku do domu swojej mamy”, kiedy po zaatakowaniu Polski 17 września 1939 r. rodzinie Pileckich na Kresach groziła zsyłka w głąb Rosji, na Sybir. Młodziutka Maria uciekła z małymi dziećmi z Sukurcz do Ostrowi. To ona przeniosła także dla kolejnych pokoleń pamięć o mężu, wychowując mu dzieci na szlachetne osoby.

A więc, jak mówią młodzi: będzie się działo. Ale jak organizatorom udało się zaprosić te wszystkie osoby, patronów?

– Myślę, że nie umieją mi odmówić…(śmiech). Może ich przekonuje to, że mam szlachetne intencje i można mi zaufać, może są pod wrażeniem mojej pracowitości, a może udowodniłam uporem, że nie odpuszczę, gdy chodzi o polski naród…

A co o Projekcie „Rotmistrz Pilecki Bohater Niezwyciężony” myśli rodzina Rotmistrza? Czy macie Państwo akceptację i ich zgodę na takie działania?

– Od samego początku, od błogosławieństwa, jakiego udzielił nam Jego Ekscelencja Biskup Pomocniczy Diecezji Warszawsko-Praskiej dr Marek Solarczyk, omawiamy Projekt i jego poszczególne etapy z przedstawicielami rodziny. Prawnuk Rotmistrza zasiada także w jury konkursu na Plakat.

Ten projekt to także wydanie książkowe „Raportu Rotmistrza”. Po co? Czy nie ma już dość wydań?

– O tym najciekawiej opowiedzą członkowie Kolegium Redakcyjnego – profesorowie: Wiesław Jan Wysocki, Jan Żaryn, Józef Brynkus, Tomasz Panfil, a także publicyści Tadeusz Płużański i Michał Siwiec-Cielebon. Na pewno będzie wydanie w wersji polskiej i angielskiej – tłumacz właśnie kończy swoją pracę. Dostępna będzie także wersja niemiecka „Raportu”. Młodzi chłopcy z Wiednia przetłumaczyli go non profit.

A wydań „Raportu” nigdy za wiele. Bo to dokument przejmujący. Każdy Polak, każdy polski uczeń powinien mieć możliwość zapoznania się z nim, poznania prawdy. Dlatego chcemy przeznaczyć całą edycję dla polskich szkół. Uważamy, że powinien być lekturą obowiązkowa, a przynajmniej powszechnie dostępną. A wersje obcojęzycznej powinny trafić do polskich ośrodków kulturalnych czy informacyjnych w innych państwach. Aby umożliwić światu poznanie treści „Raportu” i aby przypomnieć wielu ludziom, usiłującym dzisiaj naginać czy fałszować prawdę historyczną, jak było naprawdę.

Nie może zabraknąć pytania o kasę. Kto sfinansuje te wszystkie działania, bo budżet musi być spory, na jaką kwotę opiewa?

– Na ogromną! Ale dzięki pomocy dobrych ludzi zepniemy go i rozliczymy, co do grosika! Projekt współfinansowany jest ze środków MSZ, Fundacji PZU i Fundacji PKO BP.

Portal Pressmania.pl objął patronatem medialnym Projekt „Rotmistrz Pilecki Bohater Niezwyciężony”. Nasze artykuły o nim dotarły nawet za granicę. Czy inne media też tak wiele piszą? Czy nie napotyka Pani na medialny mur informacyjny?

 – Nie ma muru medialnej niechęci do Rotmistrza Pileckiego – ostatnio także PAP objęła nasz Projekt patronatem medialnym.

Ale w TVN Pani jeszcze nie było, „Gazeta Wyborcza” o tym projekcie nie napisała ani słowa. To Pani nie martwi?

– Nie. Bo to świadczy o nich. A my robimy swoje.

Czyli nie wszystkie media pozostają ponad podziałami, nie wszystkich łączy postać Rotmistrza Pileckiego?

– Jeszcze nie piszą o Projekcie, ale na pewno już wiedzą. I na przykład kiedyś poproszą o wyjaśnienie, czemu na konkurs na plakat o Rotmistrzu przyszły setki prac z całego świata? Dwa tygodnie po ogłoszeniu konkursu już nadeszła pierwsza praca… Pozwólmy im się zaciekawić, pozwólmy im się dziwić, jaka naprawdę jest Polska…

Myśli Pani, że Projekt „Rotmistrz Pilecki Bohater Niezwyciężony” połączy także media? Będzie to aż tak duże wydarzenie?

– Wspomniałam już wcześniej, ale warto to powtarzać – Rotmistrz łączy. Wydaje się jakby mówił za św. Augustynem: Kochaj i czyń co chcesz… Z miłości do ludzi, z miłości do Ojczyzny. Więc wierzę, że na pewno połączy, tak jak Rotmistrz umiał łączyć. Był skuteczny, a my starajmy się go naśladować. Polaków powinno łączyć wszystko, co pokazuje polskie zwycięstwa, co jest narodową dumą.

Czego mogę Pani w związku z tym Projektem życzyć?

– Spotykania wielu gotowych do pracy ludzi z otwartymi głowami i sercami. Oraz ludzkiej życzliwości, a także sił do realizacji następnego projektu, który też będzie mówił o zwycięstwie Polski i Polaków.

Dziękuję za rozmowę.

FOTO: Józef Wieczorek