Ja pitolę jest 21.20, dzwoni do mnie jakiś chłop z banku X. Nie powiem dostałam ciśnienia do cholery! Pan do mnie?
– Dobry wieczór nazywam… Dzwonię z banku X czy ja mam przyjemność z panią Joanną Zawadzką?*
standardowo odpowiadam idiocie
– Tak nazywam się tak ale przyjemność to ma ze mną tylko mój mąż.
Zacukało gościa na moment… ale tylko na moment.
– Dzwonię do pani z zapytaniem (już mi się coś zrobiło od tego ZAPYTANIA), ale najpierw w celach weryfikacji poproszę panią o datę urodzenia.
No zbaraniałam! Myślę sobie „ktoś mnie wkręca jak nic”.
– Pan dzwoni do mnie w środku nocy, pyta się mnie czy ma ze mną przyjemność i chce znać datę moich urodzin? To jest jakaś ukryta kamera czy jak?
– Nie nie, pani data urodzin jest potrzebna do weryfikacji danych.
– Jaja se pan ze mnie robi.
– Nie, chcę pani zadać pytanie ale muszę zweryfikować dane i w tym celu proszę o pani datę urodzin.
– 30 luty 2005 – walnęłam
– Yyyyy… ale to nie jest pani data urodzin.
– Noo. nie tylko nie moja… myślę że nie ma na świecie człowieka z taką datą narodzenia.
– Ale ja prosiłem o pani datę…
– 5 luty 1874.
– Dziękuję pani. Weryfikacja przebiegła pozytywnie. Chciałem się zapytać o powód rezygnacji z karty kredytowej naszego banku.
Teraz to mnie zatkało, kminię i myślę że mi się to śni…
– Ma pan szczęście w życiu – mówię.
– ???? – nie skumał
– Rozmawia pan z najstarszym człowiekiem świata…, ba… pokusiłabym się o stwierdzenie że rozmawia pan z zaświatami.
– Nie rozumiem.
– Panie jak jest taka godzina to się śpi a nie dzwoni, bo pan jesteś tak zmęczony że nie słyszysz co się do ciebie mówi. Podałam panu rok urodzenia 1874, czyli że rozmawia pan o karcie kredytowej ze 140 letnią babą…
Nie dokończyłam… rozłączył się… NIE CIERPIĘ TELEMARKETINGU!

*Imię i nazwisko zmienione