Przypominam ten tekst, bo opublikowany dzień po pierwszej turze wyborów prezydenckich – zniknął w czeluściach FB… Bez fałszywej skromności – dzieje się to, o czym wtedy pisałem.

Rozpracować Kukiza! (11.05.2015)

To robota na najbliższe 4 miesiące. Ale rozpoczęła się w trakcie jego kampanii wyborczej. Nie mam najmniejszej wątpliwości, że w licznym gronie wolontariuszy, którym Kukiz zawdzięcza sporą część swojego wyniku zabunkrowała się różnej maści agentura. Gdyby poparcie z tych wyborów przełożyć na wybory parlamentarne – a nie ma powodu, by nie potraktować tego jako prognozę – pod sztandarem Kukiza na Wiejskiej zasiąść powinno co najmniej 60 posłów. Statystycznie i w uproszczeniu – po trzech na województwo. To naturalny koalicjant dla PiS. I to w tej chwili największy ból (bul?) głowy w Platformie. Kukiz zapowiedział wprawdzie, że na Dudę głosował nie będzie, ale dobitnie podkreślił brak zaufania do Komorowskiego. To wskazówka dla jego elektoratu jednoznaczna, zatem – przy zwycięstwie Dudy w pierwszej turze – bardzo łatwo wyobrazić sobie klęskę Komorowskiego w turze drugiej.
Olbrzymia dekompozycja Sejmu jest wielce prawdopodobna a wizja Dudy w Belwederze i 60 posłów Kukiza – to od tej niedzieli nocny koszmar w PO.

Jednocześnie zaczyna się zaklinanie rzeczywistości przez polityków, politologów, socjologów i wszelkiej maści inżynierów społecznych, wmawiających ludziom jaką to katastrofę przyniesie przewietrzenie Wiejskiej. Nagle okazało się, że to, co jest istotą demokracji – jest jej największą wadą. Otóż – jeżeli wybory są po myśli (godnych pogardy) publicystów i polityków – demokracja zwycięża; jeśli oni i ich pomazańcy przegrywają – przegrywa demokracja.

Kukiz dokonał – mam nadzieję trwałego – wyłomu z spetryfikowanym układzie politycznym. To nie Andrzej Duda jest zwycięzcą I tury wyborów, ale właśnie Paweł Kukiz. Przed nim – trudniejszy etap pracy. Charyzma, żarliwość, ideowość, szczerość i wolontariat – obywatelskie zaangażowanie – to klucz do 20% poparcia. Aby zmienić Polskę – musi skompletować ekipę – przyszły klub poselski. Jak odsiać ziarno od plew? Karierowiczów, którzy pojawią się u boku agentów, których już ma w swoim otoczeniu od tych, którzy naprawdę popierają jego postulaty? Jak zapewnić trwałość formacji, która musi się wyłonić na użytek wyborów? I jaka to będzie formuła polityczna, bo nie można od zwolennika JOW oczekiwać zakładania partii politycznej ani – tym samym – lojalności. Nie trzeba być prorokiem, by przewidzieć potencjalne transfery, bo wpływy PO i PiS w gospodarce i administracji pozwalają na kupowanie sobie ludzkiej przychylności. Jakie kontrakty z kandydatami miałby zawierać Kukiz, by pozostali przy nim? Nie mam pojęcia. Szczerze mówiąc – niełatwo też jest wyobrazić mi sobie koalicję Kukiz – PiS. Z jednego powodu – Kaczyński to jednak polityk, Kukiz – gorąca głowa. Deklaracja, że PiS gotowe jest do referendum na temat JOW to za mało. Aby zmienić system trzeba będzie rozmawiać o reformach głębszych – pamiętacie opinię Kukiza o układzie okrągłostołowym? Magdalenka nie była dla PiS-u jakoś szczególnie kontestowanym wydarzeniem. Mówiąc szczerze – z wypowiedzi samego Kukiza nie wyłania się też (niestety) nowy system, który miałby powstać w miejsce obecnego. To kolejne zadanie dla lidera nowego ruchu społecznego, który zadziwiająco mało mówił o gospodarce. Określany jako lewicowo wrażliwy konserwatysta – byłby dla PiSu partnerem. Sam, mówiąc o swoich poglądach gospodarczych, określał się jako liberał, więc jeśli radził się będzie Roberta Gwiazdowskiego czy Jerzego Rybińskiego i z ich pomocą skonstruuje program wyborczy – nie dość, że ma szansę na sporą część kuców Korwina – to sam, dopiero wówczas mówić mógł będzie o możliwości zmiany systemu. Bo JOW to nie cel, to narzędzie do jego realizacji, ale może się okazać, że będzie zbyt tępe, by (politycznie) dorżnąć pogrobowców i beneficjentów okrągłego stołu i przywrócić Polskę obywatelom.

Fot. Józef Brynkus – na zdjęciu: Marek Jakubiak, właściciel browarów regionalnych i Paweł Kukiz na terenie warzelni podczas otwarcia Browaru w Tenczynku.