Przeczytałem dzisiaj na koncie FB pewnej Ukrainki:
Stoję na przystanku tramwajowym, przede mną kobieta i dziewczyna. Ciepło. Dookoła zakurzona zieleń, kobieta też w dzianinowej sukience w zielony kwiatek.
Dziewczyna się nudzi, przewraca się z pięty na palce, po czym mówi:
– Mamo, kiedy tam dotrzemy, kupimy tam lody?
– Mów po ukraińsku.
– Mamo, nie chcę ukraińskiego, porozmawiajmy normalnie.
– Po rosyjsku mów do tych, którzy z nami walczą. Putin mówi po rosyjsku.
– Cóż, mamo. Putin mówi po rosyjsku, a ja mówię po rosyjsku. Kto jest ważniejszy, ja czy Putin? Oczywiście, że ja. Zabrał nam wszystko. Mamy mu też oddać język? Poszedł w dupę!
– Nieładnie tak mówić.
– Nie obchodzi mnie to – mówi z uporem dziewczyna – nie obchodzi mnie to.
Zostaw komentarz