Warto przypomnieć, że Radosław Sikorski już w 2014 roku powiedział w wywiadzie dla amerykańskiego magazynu Politico, że Władimir Putin chciał wciągnąć Polskę w rozbiór Ukrainy. Propozycja taka miała paść podczas spotkania prezydenta Rosji z premierem Donaldem Tuskiem.

Propozycja padła w Moskwie a Tusk ją tylko przemilczał jak podkreślał Sikorski, bo premier wiedział, że jest nagrywany! Jest jednak problem, bo nigdy nie doszło do tego spotkania, co wyjaśniał Sikorski po wywiadzie w Politico. A zatem kiedy Putin i Tusk dogadywali się w sprawie smoleńskiej i kwestii ukraińskiej? Czy to było na Molo w Sopocie? Może to nam przypomni Sikorski? Pomylił fakty i spotkania? Czy kłamał wtedy, a teraz co robi?

Były szef polskiego MSZ brnie w swoje kłamstwa? Po latach pisze na TT i mówi w mediach, że to rząd PiS chciał dokonać rozbioru Ukrainy po 24 lutego 2022 roku w pierwszych 10 dniach pełnoskalowej wojny. Czy aby napewno Sikorski mówi o Morawieckim a nie Tusku?

– „Myślę, że miał moment zawahania w pierwszych 10 dniach wojny, gdy wszyscy nie wiedzieliśmy, jak ona pójdzie, że może Ukraina upadnie. Gdyby nie bohaterstwo Zełenskiego i pomoc Zachodu, to różnie mogło być” – powiedział w Radio ZET Radosław Sikorski, były szef polskiej dyplomacji.

Można by nawet pomyśleć, że to zachowanie na Palikota, ale jest to bardzo dobrze zorganizowana akcja dezinformacyjna, która robi wrzutkę zastępczą do debaty! Oczywiście cieszy się z tego Rosja i chwali Sikorskiego za to, co mówi. Stał się nawet gwiazdą dla propagandy rosyjskiej…

Mnie utwierdza w tym też nie przypadkowy wpis na Twitterze Vincenta Rostowskiego, byłego ministra finansów, który podbija wypowiedź Sikorskiego twierdząc, że wszystko na to wskazuje, że rząd chciał dokonać rozbioru Ukrainy. A zatem jedna głupia wypowiedź Radka Twitterka mogłaby zostać uznana za przypadek, ale jeśli temat podkręca inny członek rządu Tuska, to o przypadku nie może być mowy!

– „Myślę tak samo jak Radosław Sikorski. Wzywam Mateusza Morawieckiego do powiedzenia nam prawdy na ten temat, bo poszlaki są znaczące, że właśnie tak było” – ocenił Jan Vincent Rostowski, były minister finansów.

Platforma głosem posłanki Leszczyny i Budki odcina się od tej wypowiefzi Sikorskiego, ale zalecanie trzymania języka na wodzy i myślenie, co się pisze, to zbyt słabe napomnienie.

Te wypowiedzi powinny zostać uznane za przestępstwo dyplomatyczne, które zagraża Polskiej Racji Stanu, a to powinno skutkować pociągnięciem obu do odpowiedzialności karnej. Trybunał Stanu byłby dla nich nagrodą, bo oni zasługują tylko na sąd powszechny i proces publiczny.

Obaj też powinni zniknąć z polskiej sceny politycznej raz na zawsze! A przez media powinni zostać uznani za polityków persona non grata. Nie powinno się ich już nigdy więcej zapraszać do żadnych programów w TV lub radio.

Moim zdaniem to zdrajcy i jak zdrajcy powinni być traktowani!

Trzeba też wiedzieć o tym, że Rosjanie stoją za serią publikacji, zawierających twierdzenia o rzekomych planach podziału terytorium Ukrainy, jakie snuć mają sojusznicy Kijowa – w tym Polska, już od początku wojny ostrzega przed tym Centrum ds. Zwalczania Dezinformacji przy Radzie Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy.

Czy zatem to jest coś więcej w wykonaniu Sikorskiego? Czy prawdą jest, żie jest tylko pożytecznym idiotą? A może były szef MSZ jest płatnym moskiewskim trollem? Panie Ministrze wyjaśnisz nam swoje dodatkowe dochody?

Fot. Scren z filmu TVP – Nasz człowiek w Warszawie.