Gdyby Polska była faktycznie państwem demokratycznym ktoś taki, jak Wojciech Sadurski, mógłby jedynie pisać memuary, które być może zainteresowałyby jakiegoś historyka. Niestety, kaprys historii spowodował, że ciągle „robi na odcinku demokracji”.

W 2017 roku wydawało się, że nastąpił koniec nachalnej publicystyki pana profesora. Oto pod koniec czerwca 2017 roku w wywiadzie dla Newsweek’a dał wyraz swoim frustracjom:

Ćwierćwiecze demokratycznej Polski przyzwyczaiło nas, że zmiany wprowadza elita intelektualna – wprowadza Polskę do NATO, do Unii Europejskiej i dostosowuje polskie standardy do standardów międzynarodowych. Reszta społeczeństwa ma się do tych zmian tylko dopasować. Okazało się to iluzją – nie można zmian demokratycznych wprowadzać metodami elitarnymi. Władza PiS jest na to reakcją. Do władzy doszli ignoranci dumni ze swojej ignorancji. Demokratyczna większość dała im do tego mandat. „Nie mamy wykształcenia, ale z tego powodu nie czujemy się gorsi, za nami są tłumy”. To, z czym mamy dziś do czynienia w Polsce, to triumf aroganckiego i ignoranckiego plebsu. (…)

O to właśnie mam największe pretensje do Kaczyńskiego, który jest przecież polskim inteligentem, że z cynicznych powodów dał nieoświeconemu plebsowi poczucie dostępu do władzy.(…)

Niewykształceni lub w najlepszym razie słabo wykształceni ludzie, nieznający świata, niechcący go poznać i, co gorsza, traktujący tę niewiedzę jako powód do dumy, a na pewno nie jako powód do wstydu, stali się nową polską elitą, beneficjentami tzw. redystrybucji prestiżu. Wystarczy spojrzeć na dziedzinę, którą się zajmuję – czyli prawo konstytucyjne – nowi sędziowie konstytucyjni i quasi-sędziowie w Trybunale Konstytucyjnym to przykład dojścia plebsu do władzy. Pani Przyłębska czy pan Muszyński to symbole nowej elity. (…)

 

(za: http://studioopinii.pl/archiwa/181284 )

 

 

Sadurski bowiem przywykł do bycia elitą. Zaliczał się do niej praktycznie od urodzenia.

 .

.

Jego ojciec, Franciszek, po 1945 roku aktywnie włączył się w budowanie socjalistycznej Ojczyzny. Po latach kariery (m.in. w „samorządzie” adwokackim za Gomułki i zasiadania w tzw. sejmie PRL) trafił do biura RPO Ewy Łętowskiej obok również zasłużonego prokuratora wojskowego Karola Kocha Władza ludowa nie mogła bowiem dopuścić, aby prawa człowieka oddać ludziom, którzy mogliby zawieść zaufanie kompartii i tow. Jaruzelskiego.*

Wojtuś był dzieckiem komunistycznej elity także po kądzieli. Jego matka (de domo Lenkiewicz) po wojnie robiła oszałamiającą karierę. W 1949 roku zakończyła studia w zakresie filologii klasycznej i archeologii by od razu zacząć pracę w Dziale Sztuki Starożytnej Muzeum Narodowego w Warszawie. Karierze nie przeszkodziły narodziny Wojtusia (1950). Anna dd 1951 wykłada w Katedrze Archeologii Śródziemnomorskiej Uniwersytetu Warszawskiego W 1953 uzyskuje stopień doktora na podstawie pracy na temat inskrypcji łacińskich znajdujących się w zbiorach Muzeum Narodowego. Przedmiotem jej zainteresowań badawczych stają się w tym okresie rzymskie zabytki sztuki sepulkralnej. Profesor od 1972 roku. Była członkiem ekspedycji archeologicznych kierowanych przez Kazimierza Michałowskiego w Egipcie, Syrii, na Krymie. W latach 1970–1971 kierownik polskich wykopalisk w Palmyrze.

(za: wikipedia)

Dorastał więc Wojtuś w zasobności i dobrobycie, o jakim nie śniło się nieoświeconemu plebsowi jak pewnie towarzysze bardzo wysokiego szczebla nazywali tzw. klasę robotniczą miast i wsi, czyli 98% Narodu.

 

Tak samo, jak Olo Kwaśniewski, Joanna Senyszyn (Raulin), Marek Borowski (Berman) czy Włodzimierz Cimoszewicz.

.

.

Nic dziwnego, że na starość (68 lat!) Sadurskiemu miesza się w głowie i nadal uważa, że jest członkiem elity, która jest specjalnie powołana do tego, aby wprowadzać zmiany. Plebs, czyli wszyscy ci, którzy nie należą do sitwy Wojtusia, mają się kornie słuchać, co obecny demokrata, a syn stalinowskiego działacza, ma do obwieszczenia ciemnemu ludowi.

Zamiast pleść trzy po trzy o konstytucji i demokracji otwartym tekstem wali, o co naprawdę chodzi.

To ten sam rodzaj tupetu, jakim jest obdarzony brat stalinowskiego mordercy Adam Michnik.

Poczucie przynależności do elyty yntelektualnej, która rządziła Polską po wojnie i nadal uzurpuje sobie prawo do wyłączności sprawowania władzy.

Dlatego tak łatwo było urządzić maskaradę okrągłego stołu – poza paroma głupkami większość tzw. opozycji wracała do koryta, przy którym ongiś tuczyli się ich ojcowie.

Nic dziwnego, że szukanie odpowiedzi na proste stosunkowo pytanie, dlaczego ktoś teraz zionie „miłością bliźniego” do PiS i Kaczyńskiego budzi kolejny wybuch złości podeszłego wiekiem Sadurskiego.

18 stycznia 2013 roku bluzgał na swoim blogu:

 

 Natomiast zaglądają do przodków. To różnica, bo nasi rodzice nie są częścią naszego życiorysu. Są czymś, czego nie wybieramy, na co nie mamy wpływu i za co nie ponosimy odpowiedzialności. Prostackie brednie typu: “Niedaleko pada jabłko od jabłoni” mają przykryć fakt, że atakowanie kogoś przez kompromitowanie jego ojca czy matki jest znamieniem m.in. koncepcji nazistowskiej i bolszewickiej: człowieka ocenia się po tym, kim byli jego przodkowie (w przypadku nazistów, chodziło o Żydów, w przypadku bolszewików: o posiadaczy, burżujów i kułaków).

http://wojciechsadurski.natemat.pl/47419,nie-grzebia-w-zyciorysach-ale-w-przodkach-to-roznica

 

Sadurski najwyraźniej zapomina, a raczej celowo pomija niezaprzeczalny fakt, wykazany przez psychologów na całym świecie – wychowanie w rodzinnym domu kształtuje człowieka dorosłego. **

 

Jeden z pierwszych, który opisał powyższą prawidłowość, to Bolesław Prus. Izabella Łęcka jest archetypem dzieci resortowych, czy jak tam inaczej nazwać potomstwo „czynowników” Polski Ludowej, do których zalicza się Sadurski a także wspomniana Senyszyn, Olo Kwaśniewski oraz wielu tzw. obrońców demokracji, a naprawdę ludzi genetycznie przeświadczonych, że władza należy się tylko im, jako elicie. Nie patrzą przy tym na to, że autentyczne polskie elity, będące nimi przynajmniej przez kilka pokoleń, ich ojcowie (Olo, Cimoszewicz) a czasem bracia (Michnik) najzwyczajniej w świecie wymordowali.

 

Pełne buty wypowiedzi oraz pogarda, jaką żywią dla demokracji i ludzi, dobitnie świadczą, że różni Sadurscy itp. nie stanowią elity, ale są jedynie komunistycznym ersatzem tejże.

 

Przecież Sadurski inteligentem jest dopiero w drugim pokoleniu. Jego dziadkowie wywodzili się z chłopów, nic więc dziwnego, że wnukowi zwyczajnie słoma z butów wystaje.

 

I nie zmienia tego nawet wykształcenie, bowiem król wywodzący się z chłopa pozytywny jest tylko w bajkach.

.

Ps. Powyżej na zdjęciu elita elity intelektualnej III RP. 😉

.

4.08 2018

 

 

 

 

_____________________

* Po II wojnie światowej uzyskał dyplom Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego (1945), odbył także aplikację sędziowską i adwokacką. Od 1954 do 1983 praktykował jako adwokat w zespołach warszawskich nr 23, 25 i 4. Należał do Polskiego Stronnictwa Ludowego, następnie zaś (od 1949) do Zjednocznego Stronnictwa Ludowego, z którego został wykluczony w 1950 na fali walki z „obcością ideologiczną” – członkostwo przywrócono po przemianach październikowych. W latach 40. sprawował funkcję dyrektora departamentu w Ministerstwie Leśnictwa, następnie zaś sekretarza Naczelnej Rady Adwokackiej (1951–1954). W latach 1957–1959 z poręczenia ludowców wykonywał funkcję podsekretarza stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości. Po odejściu z resortu – ze względu na liberalne podejście do polityki karnej – powrócił do wykonywania funkcji w samorządzie adwokackim. Został prezesem Naczelnej Rady Adwokackiej (do 1964), następnie przewodniczącym Wyższej Komisji Dyscyplinarnej przy NRA (1964–1969). Przez szereg kadencji wykonywał mandat posła na Sejm PRL z rekomendacji ZSL. W IV kadencji (1965–1969) zasiadał w Komisjach Mandatowo-Regulaminowej i Wymiaru Sprawiedliwości, zaś w V (1969–1972) w Komisjach Mandatowo-Regulaminowej, Spraw Zagranicznych i Wymiaru Sprawiedliwości. W VII kadencji (1976–1980) był z kolei członkiem Komisji Prac Ustawodawczych oraz Spraw Wewnętrznych i Wymiaru Sprawiedliwości, a w VIII (1980–1985) Komisji Prac Ustawodawczych, Spraw Zagranicznych, Odpowiedzialności Konstytucyjnej oraz Nadzwyczajnej do rozpatrzenia projektu ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. Po odejściu z aktywnej polityki przewodniczył m.in. Komisji Rewizyjnej NRA (1983–1986). Był także pracownikiem Biura Rzecznika Praw Obywatelskich.

(wikipedia)

** Na ogół matka jest dla dziecka osobą znaczącą. Uczy je ona, że nie wolno kłamać. Kiedy jednak w obecności dziecka mija się z prawdą, nie zdaje sobie sprawy z tego, że choć świadomie dąży do tego, ażeby dziecko wychowywać na prawdomównego człowieka, dostarcza mu swym zachowaniem innych wzorów postępowania. Dziecko uczy się tego, że w niektórych sytuacjach kłamstwo jest wygodne i dlatego dopuszczalne.

Z oddziaływaniem wychowawczym niezamierzonym stykamy się na każdym kroku. Doświadczenia, które dzięki niemu gromadzimy, są bardzo różnorodne i trudno na ich podstawie wypracować jednolity stosunek do wymagań społeczeństwa.

Wychowanie zamierzone to proces celowych i zaplanowanych oddziaływań, ukierunkowanych na efekt wychowawczy. Rodzice i nauczyciele świadomie dążą do tego, aby wychowanek kierował się w życiu określonymi zasadami i w sposób przemyślany dostarczają mu tych wzorów.

Wychowanie zamierzone, świadome, zmierza do kształtowania charakteru człowieka. Jest to zadanie bardzo trudne, ponieważ na jednostkę oddziałuje w toku wiele rodzajów oddziaływań wychowawczych. Niekiedy oddziaływania te są ze sobą sprzeczne.

W procesie wychowania kształtują się trwałe nastawienia wyższego rzędu, składające się na osobowość. Kształtowanie osobowości jest procesem trudnym i długotrwałym, albowiem istnieją sprzeczności między zamierzonymi i niezamierzonymi oddziaływaniami wychowawczymi, a także między wychowaniem świadomym i nieświadomym.

Należy zawsze pamiętać o tym, że wychowawca (rodzic, nauczycielka w szkole czy w przedszkolu), a zwłaszcza wychowawca małego dziecka, ma do spełnienia niesłychanie ważną rolę. Od tego, w jaki sposób będzie się zachowywał i jak będzie postępował z dziećmi zależy w ogromnej mierze proces prawidłowego kształtowania ich osobowości.

http://www.nauki-spoleczne.info/czynniki-ksztaltujace-osobowosc-czlowieka