Marzena Czardyban to mieszanka Przecieszyna, to wieś niedaleko Oświęcimia. Przecieszyn to wieś silnych kobiet, warto pamiętać że Pani premier Brata Szydło też mieszka w tejże wsi.

Marzena Czardyba ubiega się o funkcję sołtysa Przecieszyna. Mam przyjemność znać kandydatkę osobiście i muszę przyznać, że ta dziewczyna ma moc. Gdybym tylko mogła, to oddałabym swój głos właśnie na nią.
Złośliwym powiniem, że materiał nie jest sponsorowany. Zdecydowałam się poprosić Marzenę o wywiad ponieważ ogromnie inspiruje mnie jako działacz, społecznik i kobieta. Mnie się nie da narzucić bym pisała o kimś kogo nie czuję.
Zachęcam do przeczytania rozmowy z kandydatką na sołtysa w Przecieszynie, Marzeną Czardyban.
Renata Bedra: Wybory na Sołtysa w trybie pilnym. Czy nie wahała się Pani?
Marzena Czardyban: Oczywiście ze się wahałam ale niezbyt długo. Poprzednie wybory na sołtysa
kosztowały mnie i wielu mieszkańców Przecieszyna dużo nerwów. Doszłam
jednak do wniosku, ze nie można rezygnować w pół drogi. Trzeba konsekwentnie dążyć do celu. Mam za sobą wielu mieszkańców Przecieszyna, prawie co dzień słyszę słowa wsparcia za co bardzo dziękuję.
R.B.: To nie pierwsze Pani wybory, dlaczego wcześniej się nie udało?
M.Cz.: Zawiódł przede wszystkim system głosowania, który wówczas obowiązywał
w naszej gminie. To nie jedyne wybory które wzbudziły emocje 3 lata temu. Wydawanie kart na żywioł bez kontroli kto ile kart dostał. W drugiej turze już było inaczej ale myślę, że ta pierwsza tura zaważyła o wyniku całych
wyborów. Nie wygrałam tych wyborów, ale pokazały one że mam silne poparcie mieszkańców Przecieszyna.
R.B.: Nie przeraża Pani to że wielu ludzi mimo że Panią popiera nie odda głosu na Panią? 
M.Cz.: Bardzo cenię sobie u ludzi szczerość. Mam zarówno zwolenników jak i przeciwników, to całkiem normalne. Jeśli ktoś mnie nie popiera to chciałabym
liczyć z jego strony na szczerość. Nie obrażę się. Bardzo bym chciała, żeby
osoby które mnie popierają przyszły we wtorek 21 września na zebranie
i oddały na mnie swój głos. Zapraszam serdecznie.
R.B.: Jest Pani znana w okolicy, strażak, nieugięty kandydat, społecznik. Po co Pani sołtysowanie?
M.Cz.: Pragnę się przyczynić do rozwoju naszej wsi. Sołtys to gospodarz wsi, swój
człowiek, który zna sprawy lokalne, jest obdarzony zaufaniem swoich
mieszkańców. Swoje zdolności organizacyjne i charyzmę angażuje w działania dla rozwoju wsi i jej mieszkańców. Im więcej się udzielam tym
więcej endorfin i radości z dzielenia się sobą z innymi się uwalnia. Jestem członkiem OSP Przecieszyn, pełnię funkcję Sekretarza, od 2006 roku jestem członkiem Kobiecej Drużyny Pożarniczej, która w 2008 roku w krajowych zawodach wg. Regulaminu CTIF zdobyła wicemistrzostwo Polski. To drużyna kobiet w wieku powyżej 30 lat, najstarsza z nas ma 66 lat i dalej biegamy i ćwiczymy. Jestem również członkiniom KGW Folklorem malowane Przecieszynianki z Przecieszyna, które wspieram w ich działaniu, przede wszystkim w pozyskiwaniu środków na ich działalność. Od 2 lat jestem Przewodniczącą
Rady Rodziców w ZSP nr 1 w Przecieszynie. Angażuje się również w różne akcje np. wiosenne porządkowanie wsi Przecieszyn, którego w 2019 roku byłam inicjatorką i wspólnie z OSP i ZSP nr 1 posprzątaliśmy naszą wieś.
W 2016 roku z inicjatywy ówczesnej pani dyrektor ZSP nr 1 oraz prezesa LKS
Przecieszyn, z racji mojej znajomości pozyskiwania środków, wzięłam udział
w projekcie wybudowania na Przecieszynie przy szkole wielofunkcyjnego boiska poliuretanowego, z którego mogą korzystać mieszkańcy gminy i nie tylko. Moją rolą było napisanie wniosku, pilnowanie jego realizacji
w zakresie formalnym i rozliczenie finansowe z Ministerstwem Sportu. Było to wielkie wyzwanie i daliśmy radę. Do tej pory jest to dla mnie powód do dumy. Od zeszłego roku skutecznie działam z Załogą Filipka z Brzeszcz, nieformalną
póki co grupą organizującą akcje charytatywne dla Filipka Cholewy – chłopczyka chorego na SMA. Te wszystkie akcje to działania grupowe, co pokazuje, że umiem
zaangażować się do działania i zaangażować różnych ludzi od strażaków, uczniów, po panie z KGW jak i również naszego księdza proboszcza. Mam wiele pomysłów na zaktywizowanie mieszkańców i upiększenie wsi. Chciałabym móc je zrealizować. Myślę, że to też geny ponieważ pochodzę z rodziny Magierów i Zawadzkich, którzy zawsze działali dla dobra Przecieszyna.
R.B.: Przy ostatnich wyborach Pani przegrała. Czy nie czuje Pani że jednak ktoś nie chce Pani na tym stanowisku?
M.Cz.: Nie, nie czuję. Każdy kandydat ma swoich zwolenników i przeciwników. To po prostu życie – raz się wygrywa, raz przegrywa. Mam nadzieję, że tym razem będzie wygrana.
R. B.: Co chciałaby Pani na stanowisku Sołtysa zaproponować mieszkańcom swojej wsi?
M.Cz.: Odpowiadając na to pytanie na wstępie chciałabym zdementować pogłoski
jakoby jak zostanę sołtysem to na Przecieszynie nic nie będzie. Będzie się działo i to mam nadzieje sporo. Oczywiście podstawą tego aby się działo jest dobra współpraca z Burmistrzem, Radą Gminy oraz Powiatem.
Jest wiele problemów z którymi boryka się nasza wieś.
W sąsiedztwie wsi jest ulokowane składowisko śmieci, z którego bardzo często unosi się odór i utrudnia życie mieszkańcom. Składowisko to również problem z gryzoniami. To jedna z pierwszych spraw, które chciałbym poruszyć. Jak w większości miejscowości tak również u nas jest problem z nadmierną prędkościa jazdy. Przez wieś prowadzi prosta droga, mamy niebezpieczne
skrzyżowanie oraz sąsiedztwo szkoły w pobliżu drogi. Od lat walczymy o założenie progów zwalniających. To co się dotychczas udało zrealizować to sygnalizatory wyświetlające prędkość jadącego auta. Tutaj też jest pole do działania. Kolejny problem to skrzyżowanie ul. Wyzwolenia z ul. Topolową gdzie jest
bardzo ograniczona widoczność co również stwarza niebezpieczne sytuacje drogowe. Do realizacji pozostaje skanalizowanie południowo – zachodniej części wsi, obecnie znajduje się ten temat na etapie opracowania dokumentacji projektowej przez Agencję Komunalną, utworzenie miejsca dla organizacji pozarządowych z terenu wsi ponieważ po zaadaptowaniu Domu Ludowego na szkołę i przedszkole organizacje te mają utrudnione warunki działania. Zaczęto już prace w dawnym budynku poczty. Jako sołtys chcę tchnąć w naszą wieś nowe możliwości, odmłodzić i odświeżyć jej wizerunek a przede
wszystkim zaangażować mieszkańców w jej funkcjonowanie, w decydowanie o jej rozwoju poprzez np. Fundusz Sołecki – możliwość zgłaszania przez
mieszkańców pomysłów na inwestycje we wsi, zgodne z założeniami Funduszu Sołeckiego. Jest wiele miękkich działań, które chciałabym
zrealizować w zakresie kultury czy ekologii np. cykliczne coroczne porządkowanie Przecieszyna, Święto Wsi podczas którego wszystkie
organizacje działające na jej terenie mogłyby się zaprezentować i wspólnie z
mieszkańcami biesiadować.
Nie boję się nowych wyzwań i lubię współpracować z ludźmi, jestem otwarta na propozycje mieszkańców bo to jest podstawa sołtysowania – bycie otwartym na problemy mieszkańców i wspólne działanie w celu ich rozwiązania.
R.B.: Skoro Beata Szydło, mieszkanka Przecieszyna zaszła tak daleko Pani też 
może. Czy myśli Pani o karierze politycznej?
M.Cz.: Przez 4 lata – kadencja 2014-2018 byłam radną Rady Miejskiej w Brzeszczach. Był to niezwykły zaszczyt móc pełnić to funkcję dla dobra
mieszkańców gminy. Było to również wielkie wyzwanie i ogrom pracy, zwłaszcza, że w połowie kadencji urodziłam dziecko. Potrafiłam jednak się
zorganizować i sprostać wszystkim obowiązkom. Na szczeblu lokalnym jest
bardzo mało polityki bo każdy działa dla dobra swojej malej ojczyzny. Nie jest ważne czy jesteś z PO, PiS czy Lewicy. Raczej widzę się na poziomie
lokalnym. Pani Beata Szydło jest dowodem na to, że kobiety mogą się znaleźć w męskim świecie polityki i zajść bardzo wysoko. Takich kobiet powinno być więcej. Abstrahuje tutaj zupełnie od opcji politycznej, którą pani Szydło reprezentuje ponieważ ubolewam, że to ugrupowanie polityczne rządzi naszym krajem.
R.B.: Co na temat Pani kandydowania mąż, Łukasz Czardyban?
M.Cz.: Mój mąż Łukasz bardzo wspiera moje działania. Jest dla mnie oparciem i zawsze służy radą. Opiekuje się dziećmi i gotuje obiady gdy trzeba. Nie ma w naszym domu podziału na role damskie i męskie… no chyba jeśli chodzi o mycie okien.
R.B.:Czym Marzena Czardyban zajmuje się na co dzień?
M.Cz.: Na co dzień, zawodowo, jestem pracownikiem samorządowym, odpowiadam
za pozyskiwanie i rozliczanie środków zewnętrznych na inwestycje, często wielomilionowe. Jest to bardzo odpowiedzialna praca ale jest to też moja pasja – nic nie sprawia większej satysfakcji jak to gdy udaje się pozyskać środki i zrealizować inwestycję, która służy potem ludziom. Robię to również dla
naszych organizacji i daje mi to ogromną frajdę. Prywatnie jestem żoną, matką czwórki dzieci i babcią. Uwielbiam dobrą książkę, ostatnio zagustowałam w fantastyce ale również powieści historyczno – biograficzne. Uwielbiam
górskie wędrówki, ręczne robótki. Jestem również dawcą krwi i potencjalnym
dawcą szpiku kostnego.
R.B.:Jest Pani kobietą która nie boi się mówić tego co myśli. Czy jeśli zostanie pani Sołtysem coś się zmieni?
M.Cz.: Sołtys to tylko funkcja, stanowisko. W życiu trzeba być przede wszystkim człowiekiem. Nic w tym zakresie się nie zmieni.
R.B.:Prywatnie bardzo podziwiam Pani odwagę i determinację. Co jednak będzie jeśli i tym razem się nie uda?
M.Cz.: Nic się nie stanie. Życie będzie się toczyć dalej a ja będę nadal aktywnie
uczestniczyć w życiu lokalnej społeczności. Najważniejsze jest zdrowie i rodzina.
R.B.: Ma Pani okazję przekonać do siebie tych co są nieprzekonani. Co im Pani 
powie?
M.Cz.: Jestem osobą otwartą na ludzkie problemy, wrażliwą, pozytywnie nastawioną do świata i ludzi. Mam w sobie niespożyte pokłady energii, które chciałabym wykorzystać m.in. na gospodarowanie naszą małą ojczyzną jaką jest
Przecieszyn. Myślę, że warto przeczytać ten artykuł, żeby się przekonać do tego, że mam to coś co pozwoli mi być dobrym gospodarzem wsi, dobrym
sołtysem.
R.B.:Może Pani liczyć na wsparcie rodziny?
M.Cz.: Tak, cała moja rodzina mocno mnie wspiera, zarówno mąż jak i rodzice, siostra czy brat oraz moje dzieci. Mam czworo  dzieci, dwóch dorosłych synów i dwie córki w wieku 9 i 4 lat. W sobotę np. córki i mąż pomagali mi roznosić ulotki i rozwieszać plakaty. Jesteśmy ze sobą bardzo blisko, pomagamy sobie nawzajem, spotykamy się bardzo często, jesteśmy w stałym kontakcie. Gdyby
nie moja rodzina pewnie nie byłabym w tym miejscu swojego życia w którym
jestem.
R.B.: Czy nie wydaje się Pani, że kobieta w dzisiejszym świecie ma trudniej niż 
mężczyzna?
M.Cz.: Myślę, że kobieta zawsze miała w życiu trudniej choćby z racji swojej pozycji.
To my rodzimy dzieci, prowadzimy domy, jeśli pracujemy zawodowo często
jesteśmy mniej doceniane niż mężczyźni. Ale jednocześnie jesteśmy silniejsze psychicznie co pozwala nam łatwiej znosić przeciwności losu a także dłużej żyć. W dzisiejszym świecie może te trudności są mniejsze ponieważ coraz więcej kobiet jest świadomych siebie – swojej wiedzy czy umiejętności i realizuje
swoje marzenia i pragnienia.
Serdecznie dziękuję za rozmowę, w tym gorącym dla Pani czasie wyborczym. 
Marzena Czardyban to kobieta orkiestra, bardzo często zastanawiam się skąd bierze na to wszystko czas i energię. Jej pomysły bardzo często są trafne. Kandydatka na sołtysa ma 45 lat jest mamą i babcią, ale jest też dobrym człowiekiem. Takim dla którego dobro drugiej osoby jest ważne,  ale również dobro zwierząt leży jej na sercu. Mam niewątpliwą przyjemność współpracować z Marzeną w naszej nieformalnej grupie pomocowej. Widzę na co dzień zaangażowanie i pomysły które Marzena ma. Jest to kobieta którą jeśli wyrzuci się drzwiami to wraca oknem. Jeśli czuje, że może coś wskórać nie poddaję się.
Drodzy mieszkańcy Przecieszyna, Marzena Czardyban to najlepszy kandydat na sołtysa. Mam nadzieję, że wszystkie kobiety zagłosują na Marzenę, oczywiście liczę też na strażaków i chłopaków z boiska (tych z prawem głosu)
Niestety, ubolewam że ja oddalać głosu nie mogę. Jednak mogę trzymać kciuki, co już od dzisiaj czynię. Powodzenia, jestem pewna, że tym razem się uda.