Nie było przecieku w sprawie afery hazardowej z gabinetu premiera. Premier, tylko wezwał do siebie Zbycha, Grzesia i Mira i zapytał:
„Coście tam robili na cmentarzu z tym Sokowiakiem ” groźnie marszcząc przy tym brwi.
„Dokopywaliśmy się do sprawy nie cierpiącej zwłoki, Nasz Panie” odpowiedzieli zgodnie chórem.
„Ja się nawet przy tym trochę spociłem” przyznał Zbycho ocierając śnieżno białą chusteczką utrudzone czoło.
„I co, dokopaliście się ?” spytał Władca z ironicznym uśmiechem.
„Wszystko było na dobrej drodze Panie, gdyby nie ten pis gończy, oprawca PO, ciemiężyciel uczciwych inaczej, wróg lobbystów Mariusz K. zwany Krwawym tropiący nas po wszystkich grobach, świecąc przy tym latarką po oczach” dodał Miro.
„Na szczęście zgubiliśmy go chowając się w świeżo wykopanej mogile”,
/powiedział Zbycho/
„Ale przy tym tak przesiąknęliśmy trupim zapachem i utytłaliśmy się w błocie, że przez to ten kapuś i w dodatku skarżypyta tropiąc nas po śladach i zapachu trafił do ciebie o Panie” /pow. Rycho/.
„A może go jakoś unieszkodliwić i zneutralizować np. przez ucięcie języka i wypalenie oczu jak to kiedyś zrobiono z niejakim Jurandem ze Spychowa” /pow. Miro/.
„Może uciąć mu prawą rękę. Będzie można wtedy powiedzieć, że to on jest jednorękim bandytą” /podpowiedział Grzesiek/.
Zaczęli wszyscy rechotać, oprócz Wodza, który groźnie zmarszczył brwi i powiedział: „Ani się ważcie, wtedy by się dopiero podniosła wrzawa, a jeszcze poparcie by nam spadło o jakieś 1%.”

Ale widać było, że pomysł mu się podobał, bo nie mógł powstrzymać się od półuśmiechu, a w oczach zamigotały mu iskierki radości.
„Mogliście przecież podrzucić te śmierdzące trupim jadem ciuchy do kancelarii prezydenta. Wtedy to tym tropem poszedłby ten pies gończy Mariusz K. Wtedy to oni tłumaczyliby się z przecieku… Nie jestem z was zadowolony” /pow. Wódz/. „Gdyby nie wasze partactwo moglibyśmy kręcić te lody na automatach do końca świata, a nawet o jeden dzień dłużej, przeklęte ciamajdy” Mówiąc to Wódz przybrał groźną minę „Rozgonię was na 4 strony świata”
„Chyba na 3”/ zauważył rezolutnie Miro/,
”Tak na 3” /pow .Wódz/
„Tylko zdejmijcie te cmentarne szmaty, przebierzcie się w czyste ciuchy i przefarbujcie włosy. Będziecie mi potrzebni na innym froncie walki Nie zapominajcie jednak schować tych śmierdzących szmat, które mogą nam się przydać na czarną godzinę. Moglibyśmy je podrzucić np. jakimś niewygodnym członkom komisji hazardowej, aby ten smród przylgnął do nich.” /pow. Wódz/ „A swoją drogą nieudacznicy jedni byliście aż tak głupi żeby używać swoich własnych imion, choćby nawet zdrobniałych, zamiast używać pseudonimów!! Mogliście przybrać jakiś pseud. np. „Słowik” /pow. Wódz/
„Słowika już mamy” zauważył Zbycho.
„W takim razie można jeszcze używać pseudonimu np. Skowronek, Kanarek czy Krzak itd. Np .To ja Kanarek, Krzaczek już nie jest w stanie dalej blokować klatki, z której właśnie wyfrunął Skowronek!! Wtedy żaden pis gończy, żaden kapuś nie utożsamią tego z wami.Tylko zastrzegam, ja o niczym nie wiedziałem” /pow. Wódz/
„Tak jest nasz Panie” odpowiedzieli ochoczo chórem Skowronek, Krzaczek i Kanarek czyt. Zbycho, Miro i Grzesiek.

Podobieństwo postaci i zdarzeń jest całkowicie przypadkowe i nie jest powiązane z rzeczywistością!!!