Spuśćmy na miłosne sceny Michnika z generałem kurtynę miłosierdzia. Tenże już stary, tamten nie żyje.
Nieślubny syn Ozjasza Szechtera — zaufał pochodzeniu człowieka, myśląc, że zostały mu po herbowych przodkach resztki honoru, i zawiódł się na nim srogo.
Nie wódź mnie na pokuszenie, Ojców moich wielki Boże! Wszak gdy wstąpił w progi moje, Włos mu z głowy spaść nie może — nie zadziałało
Jaruzelski nie dość, że Michnika swojego gościa upił, to w dodatku kazał go filmować. Tak po prostu… z nawyku komunistycznego janczara. Co charakterystyczne wolny świat też darzył estymą człowieka, który zaparł się wyniesionych z domu wartości, swoją karierę oparł na służbie największego wroga Polski i osądzał go jedynie surowo, nie za to, że przyczynił się do śmierci wielu polskich patriotów, ale za to, że brał udział w 1968 r. – w degradowaniu oficerów LWP pochodzenia mojżeszowego.
Dokumenty na temat przeszłości Wojciecha Jaruzelskiego potwierdzają, że był on człowiekiem Moskwy. Dwudziestotrzyletni zaledwie porucznik I Armii WP 23 marca 1946 r. został zwerbowany przez oficera Informacji Wojskowej jako tajny współpracownik i był nawet typowany na rezydenta IW, czyli szefa części siatki konfidentów w jednostce. Przyjął pseudonim Wolski.
Filmowanie rozanielonego wódką i sytuacją gościa, który go lizał, całował, przytulał — jest dodatkową plamą na jego mundurze i tak solidnie wybrudzonym.
Ciekaw jestem, czy przed śmiercią i z tego haniebnego działania też się wyspowiadał?
Zostaw komentarz