Dziś, w rocznicę jego śmierci, przypominamy postać niezwykle złożoną — Stanisława Strońskiego, profesora filologii romańskiej, publicysty i polityka, który na trwałe zapisał się w historii Polski międzywojennej. Jego życie to fascynująca opowieść o paradoksach polskiej inteligencji XX wieku: człowiek o żydowskich korzeniach, który stał się jednym z najbardziej wyrazistych ideologów narodowej prawicy.

Urodzony 18 sierpnia 1882 roku w Nisku, w rodzinie o inteligenckich tradycjach — matka, Emilia Lövy, była córką żydowskiego lekarza, a ojciec, Kajetan Stroński, inżynierem drogowym — Stanisław od najmłodszych lat kształtowany był przez kulturę nauki, dyscypliny i klasycznego humanizmu. Studiował w Paryżu, gdzie w 1909 roku uzyskał doktorat z romanistyki, a jego zainteresowania skupiały się wokół średniowiecznej literatury prowansalskiej i poezji trubadurów. W tej dziedzinie był jednym z najwybitniejszych polskich romanistów — jego prace naukowe do dziś cytowane są w opracowaniach światowych.

Jednak to nie nauka, lecz publicystyka i polityka uczyniły go postacią kontrowersyjną. Jako członek Narodowej Demokracji (od 1904 roku), współtwórca „Rzeczpospolitej” i poseł na Sejm II RP, Stroński był jednym z najostrzejszych piór obozu narodowego. Zafascynowany ideą katolickiego państwa narodu polskiego, wierzył, że Polska może przetrwać tylko jako wspólnota silnej tożsamości, tradycji i dyscypliny moralnej.

Paradoksalnie — sam pochodzenia żydowskiego, włączył się w nurt myśli, który wielokrotnie stawiał kwestię „żydowską” w centrum ideologicznej walki o duszę narodu. W oczach współczesnych był więc figurą niejednoznaczną: dla jednych dowodem, że asymilacja i wiara w Polskę są możliwe, dla innych – symbolem sprzeczności i ideowego fanatyzmu.

Stroński był również autorem słynnego określenia „Cud nad Wisłą”, użytego w 1920 roku ironicznie — by umniejszyć zasługi Józefa Piłsudskiego i podkreślić rolę boskiej opatrzności oraz sztabu generalnego. Z biegiem czasu jednak to właśnie to określenie przeszło do historii jako symbol zwycięstwa Polski nad bolszewizmem. Historia lubi ironie – Stroński nie przypuszczał, że jego własne słowa staną się jednym z najświętszych mitów narodowych.

Nie sposób też pominąć ciemniejszej karty jego biografii. W 1922 roku jego artykuły w „Rzeczpospolitej” – zwłaszcza „Zawada” – odegrały istotną rolę w kampanii nienawiści wobec Gabriela Narutowicza, pierwszego prezydenta RP. Po zamachu napisał tekst „Ciszej nad tą trumną…”, próbując zrzucić odpowiedzialność z obozu narodowego, jednak w opinii wielu pozostał moralnym współsprawcą tamtej tragedii. Sam po latach przyznał w rozmowie z Adamem Pragierem, że był to największy błąd jego życia.

Po 1939 roku, na emigracji, Stroński służył w rządzie Władysława Sikorskiego jako wicepremier i minister informacji i dokumentacji. W Londynie współtworzył życie intelektualne Polonii, był prezesem Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie i profesorem Polskiego Uniwersytetu na Obczyźnie. Zmarł 20 października 1955 roku w Londynie, spoczywa na katolickim cmentarzu St Mary’s na Kensal Green.

Stanisław Stroński był postacią tragiczną i niejednoznaczną: uczony o światowym dorobku, a zarazem polityk, który zapisał się w historii ostrym piórem i niebezpiecznym słowem. W jego biografii spotykają się wszystkie sprzeczności polskiego XX wieku — asymilacja i nacjonalizm, wiara i nienawiść, rozum i emocja.

Dziś, w rocznicę jego śmierci, warto pamiętać o nim nie tylko jako o endeku, ale też o człowieku, który uosabiał dramat inteligenta próbującego pogodzić pochodzenie, wiarę i tożsamość w epoce, która żadnej z tych wartości nie potrafiła uznać za wspólną.