Newsweek jest konsekwentny. Przez osiem lat rządów Zjednoczonej Prawicy nie było wydania papierowego, w którym przynajmniej w jakimś akapicie nie byłoby ataku na rząd. Po 15 października 2023 r. nic się nie zmieniło. Walka z PiS-em trwa nadal.
Kolejny autorytet protuskowych me(r)diów wieści koniec prawicy. I to nie tylko w Polsce, ale i w całym do niedawna jeszcze zwanym zachodnim świecie.
W opublikowanym również na der Onecie wywiadzie zbliżający się do 90-ki polsko-brytyjski herstoryk Norman Davies kreśli zbliżający się obraz świata.
— Dzieje się wiele rzeczy, które mogą nas doprowadzić do katastrofy. Choć jestem raczej optymistą, jeśli chodzi o wojnę w Ukrainie, nikt nie wie, jak to się dokładnie skończy. Kolejna katastrofa może się wydarzyć w Wielkiej Brytanii, gdzie mamy wiele kryzysów równocześnie. Niektórzy przewidują nawet rozpad państwa i zgadzam się z tymi przewidywaniami, tylko nie wiadomo, kiedy to nastąpi.
To samo jest z Ameryką. Widać wyraźnie, że na własne życzenie przeżywa wielki kryzys. Trump to postać przerażająca. Ma raczej niewielki kontakt z rzeczywistością. Nie było przypadku, aby podobny człowiek stanął na czele tak ważnego, demokratycznego państwa, jakim są Stany Zjednoczone. W wyniku konfliktu na Bliskim Wschodzie Ameryka może zostać stamtąd zmieciona i lider tzw. wolnego świata straci swoją pozycję. Myślę, że świat idzie w bardzo niebezpiecznym kierunku, ale czy dojdzie do ekstremum? Nie wiem. (…) Najgorszy scenariusz dla USA to wojna domowa. Jest całkiem możliwa. Europa na szczęście nie jest tak chora jak Rosja czy USA, ale rosną w siłę populiści, od AfD po Le Pen.
Nieco później, pytany o sytuację w ciągu ostatniego ćwierćwiecza w Europie i co wg niego było najważniejsze odpowiedział bez wahania:
— Rozwój populizmu. Kiedy w Polsce w 2005 r. Kaczyński po raz pierwszy sięgnął po władzę, długo nie mogłem zrozumieć, skąd się to wzięło, jakie są źródła jego popularności. Ale w całej Europie są podobne ruchy niezadowolonych. W Wielkiej Brytanii grozi nam, że taki ruch przejmie kontrolę nad państwem. We Francji Le Pen działa od dawna i też może przejąć władzę. Mieliśmy to na Węgrzech, mamy na Słowacji i w wielu innych krajach. Najgorsze, że to sięga aż do Stanów Zjednoczonych, a Trump jest dyrygentem populistów, działa na ich rzecz w Wielkiej Brytanii czy w Niemczech. Wygląda też na to, że ma dziwną sympatię do Putina: ich stosunki są niezwykle podejrzane. Ale można powiedzieć, że Putin też jest na swój sposób populistą. Jego dyktatura stawia na nacjonalizm i nostalgię za dawnymi czasami, która jest tak charakterystyczna dla populizmu. Wszyscy populiści krzyczą: „Dajcie nam z powrotem to, co mieliśmy!”. To klucz do ich myślenia. Jest to bardzo groźne, bo wzbudza ogromne emocje, a jednocześnie prowadzi donikąd.
Jak widać podział jest prosty do bulu, jak ongiś zauważył pewien liberalny herstoryk, przez przypadek sprawujący urząd prezydenta Polski. Streszczając wypowiedź Daviesa do jednego zdania:
My, liberałowie, jesteśmy światli i postępowi (do niedawna nawet PO-stępowi), walczymy o przyszłość nadchodzących pokoleń, za to prawica to populiści, którzy chcą świat zaprowadzić na jakieś manowce.
Do tego jeszcze trzeba dodać koniecznie Putina. 😉
Najwyraźniej zarzut populizmu to lajtowa wersja wyzywania, zgodnie zresztą ze stalinowskim zaleceniem, opozycji od faszystów; szukanie podobieństw z Putinem natomiast stanowi złagodzoną wersję argumentum ad hitlerum. 😉
Zaczyna być jeszcze bardziej śmiesznie, kiedy sięgniemy do znaczenia podstawowego epitetu, jakim z lubością tzw. liberałowie obrzucają swoich politycznych adwersarzy.
I tak za Słownikiem Języka Polskiego „populizm” to:
– głoszenie chwytliwych, zgodnych z oczekiwaniami większości haseł politycznych lub ekonomicznych, wysuwanie w celu zdobycia poparcia społecznego prostych i zazwyczaj demagogicznych propozycji rozwiązania skomplikowanych problemów.
Cofnijmy się do czasów sprzed 15 października 2023 roku. Praktycznie każda grupa społeczna po dojściu do władzy Tuska i jego akolitów nie dość, że miała mieć zachowany dotychczasowy poziom świadczeń, to jeszcze miało być lepiej.
Nauczyciele mieli mieć podwyżki, co raz jeden zrealizowano, studenci mieli mieć akademiki po złotówce (to akurat było łgarstwo, do czego przyznał się na wizji jakiś lewacki poseł-alkoholik), miały być ulgi dla przedsiębiorców etc.
A receptą na wszystko miało być zakończenie PiS-owskiego złodziejstwa. No i wiara w Tuska, który przecież potrafi zdziałać, by benzyna była tania praktycznie natychmiast.
Entuzjazm pierwszych miesięcy rządów kompromitacji 13 grudnia obejmował nawet seanse kinowe, na których prezentowano rotacyjnego Hołownię urządzającego show w siedzibie Parlamentu.
Raptem po niespełna dwóch latach okazało się, że słynne 100 konkretów okazały się zwykłą ściemą dla pozyskania głosów.
Jeśli więc szukać prawdziwego populistę polskiej polityki na przestrzeni ostatnich 25 lat kandydatem do zajęcia pierwszego miejsca jest praktycznie tylko Donald Tusk. Co weselsze, po piętach depcze mu Szymon Płaksa Hołownia.
Populistą może być bowiem każdy – lewicowiec, prawicowiec czy człowiek centrum.
Co ich wszystkich łączy to obiecywanie niemożliwego obficie podlane sosem z tzw. łatwych rozwiązań.
Pamiętamy wszak, że kiedy benzyna przekroczyła próg 7 zł/litr Tusk na poważnie obiecywał, że wskutek jednej decyzji podjętej przez premiera już od jutra byłaby po 5,19 w każdym dystrybutorze. I choć w swoich obietnicach nie był aż tak radykalny jak ongiś Lech Wałęsa (ceny miały być obniżone o… 100%) to przecież obiecywał radykalne obniżki cen wszystkiego tak, że ludzie pod jego rządami odczują znaczącą poprawę.
Jak jest każdy widzi. W polityce ekonomicznej mamy powrót do budżetu z czasów stanu wojennego i reszty tzw. smuty jaruzelskiej. Wtedy był to tzw. pijany budżet – junta ratowała się przed ostatecznym krachem podwyższaniem ceny alkoholu; Tusk natomiast przynajmniej w tym roku budżet ma paliwowy. Jednak nie do końca. Wedle zapowiedzi od Nowego Roku ma być podwyższona… akcyza na alkohol.
Po prostu wraca nowe, jak mówiliśmy podczas Karnawału lat 1980-81.
22.09 2026
cyt. Onet
____________________________________
Ps. Davies to wieloletnia wyrocznia w sprawach polskich bańki skupionej wokół Czerskiej i Wiertniczej. Tymczasem nasz herstoryk coraz wyraźniej bredzi. Mimo to rzesza zachwycona twórczością poddanego Karola III wcale nie maleje. Bo choć to Anglik, pisze jednak o Polsce!
O bzdurach, zawartych w jego książkach pisało wielu. By szerzej zapoznać się z tematem polecam:
https://kompromitacje.blogspot.com/2020/03/davies-siedzi-za-sciana.html
Zostaw komentarz