Dziad Borowy siedział w busie i patrzył przez okno na niemiecką autostradę.
– Miałem kiedyś bimbrownię nad Pulwą. Prawdziwą! Miedziany kocioł, beczki, zacier… A potem przyszli Niemcy i zabrali wszystko. Nawet lejek po ojcu!
– I zapłacili? – spytał Kloc.
Dziad długo milczał.
– Zapłacili.
Kloc się zdziwił.
– Naprawdę?
– A jakże. Obozem koncentracyjnym.
W busie zapadła cisza.
Dziad spojrzał w okno.
– Imię zabrali, ubranie zabrali, godność zabrali. Przeżyłem, ale nie wszystko ze mnie wróciło.
Wszak odezwał się cicho:
– A pradziadek miał jeszcze złoty zegarek. Niemiecka policja zakosiła mu go podczas przeszukania.
– To też jest rachunek do rozliczenia! – powiedział Dziad. – Za bimbrownię, za obóz, za zegarek i za miliony Polaków.
– A jak nie zapłacą? – spytał Kloc.
Dziad poprawił czapkę.
– To im wytłumaczymy po kresowemu.
W Berlinie zobaczyli czarnoskórego mężczyznę załatwiającego potrzebę na chodniku.
Dziad zatrzymał się jak wryty.
– Panie Murzyn! Gdzie pan sra?!
– Rasizm! – oburzył się mężczyzna.
– Jaki rasizm?! Ja się pytam o kanalizację!
Podbiegł młody Niemiec w okularach.
– Proszę pana! Takich określeń nie wolno używać!
– A srać na ulicy wolno?!
– To element wielokulturowego współistnienia.
Kloc nachylił się do Wszaka.
– U nas to się nazywało po prostu chamstwo.
Nagle ciężarówka ruszyła w stronę tłumu. Kierowca krzyczał:
-Allahu Akbar!
– Wszak! Kloc! Za mną!
Po krótkiej szamotaninie napastnik został obezwładniony.
Następnego dnia przyjechał sam kanclerz.
– Panie Borowy! Jest pan bohaterem! Niemcy są panu wdzięczne!
– No dobrze – odparł Dziad. – To teraz ja mam pytanie.
– Jakie?
– Reparacje.
– Ale…
– Nie ma „ale”!
Dziad chwycił mikrofon.
– Słuchajcie mnie, Niemcy! Miałem bimbrownię – zabraliście! Miałem wolność – zabraliście! Pradziadek Wszaka miał złoty zegarek – też zabraliście! A milionom Polaków zabraliście życie, domy i przyszłość!
Wszak podniósł głowę.
– Za Polskę!
– I za podróż! – dorzucił Kloc.
– Kloc!
Kanclerz zaniemówił.
Wieczorem na dworcu Dziad otworzył teczkę z napisem „REPARACJE WOJENNE”.
W środku leżał jeden formularz, trzy pieczątki i ulotka „Witamy w Niemczech”.
– Dziadu… I to wszystko?! – jęknął Kloc.
– Nie. Jeszcze dali mi numer sprawy.
– A zegarek? – spytał Wszak.
Dziad pokręcił głową.
– Nie znaleźli.
Z głośnika dobiegł komunikat:
– Pociąg do Warszawy opóźniony o pięć minut.
Dziad spojrzał w górę.
– No i widzicie? Nawet pociąg do Polski się spóźnia.
– A to też przez Niemców? – spytał Kloc.
Dziad zamyślił się.
– Tego jeszcze nie wiem. Ale sprawdzimy.
CIĄG DALSZY NASTĄPI…
Zostaw komentarz