I zapiały z zachwytu wszelkie media i ci wszyscy, którzy uwierzyli. Kierując się bardziej sercem, niż rozumem, kolejny już raz zaufali i pozostawili wszystko to, co mieli fundacji Owsiaka.

To swoisty fenomen lub dla chałupniczego analityka mediów, szczyt bezkrytycznej manipulacji w celu osiągnięcia szczytnego (podobno) celu pomocy wszystkim w potrzebie. Tym razem postawiono na pomoc ludziom starszym, czymś więcej, niż wycofanym z karetek pogotowia pawulonem.

Róbta, jak chceta i niczego nie żałujta!

No i robią to samo już 24 lata, a będą nawet o jeden dzień dłużej, czy na pewno, właśnie, nie byłbym tego taki pewien, ale o tym za chwilę. Liczą się pieniądze, cała reszta jest li tylko lichym dodatkiem do dresiarskiej butonierki.

Kwestują wszyscy, młodzi, starzy, kalecy, zdrowi, wariaci i politycy, absolutnie wszyscy. Czy wiedzą, co robią? W ich przekonaniu jak najbardziej tak. Mają wolną wolę? Mają, to chwała im za zaangażowanie. Owsiak się cieszy, mainstream też, jeszcze jeden sukces Jurasa. Kiedy zaczynał na liczniku Orkiestry było ledwie dwa i pół miliona, później zawsze więcej.

Angażowano wszystkich, instytucje państwowe, samorządowe, panią Basię z ulicy, co handluje kwiatami i nawet pana Wacka, który zamiast za „piątala” kupić w lokalnym sklepie „mózgotrzepa”, wrzucił monetę do papierowej puszki.

Nic tylko ocierać łzy kułakiem, miłość, muzyka, współczucie, mód leje się z telewizorów szeroką rzeką, choć głównie z państwowej „Dwójki”, którą od kilku dni zarządza polityk – w lokalnych kręgach nazywany przekornie do swojego pryncypała – Kurą.

Wszyscy płacą, Owsiak zbiera i nikogo nie obchodzi to, że pan Ignacy, który nie cierpi Jurasa i z własnej woli nie wrzuci, ani gorsza też buli poprzez ściągane od niego podatki.

Orkiestra Owsiaka to „dobro narodowe” – mówią komentatorzy. „Owsiak mobilizuje nie tylko Polskę, ale nawet świat” – mówią inni. Zasmarkany rękaw kurtki nie pozostawia złudzeń wszyscy wzruszyli się tym, że słynny „Majk z Hammeryki” – damski bokser, kryminalista i pięściarska sława, nawrócił się i przekazał Jurasowi swoje zakrwawione rękawice. No, może z tą krwią, to przesada, ale jakby zbadać je pod mikroskopem, to…, kto wie.

Kupujący cieszą się, mają serduszka, złote karty telefoniczne, koszulki, kolację z gejem, a nawet zapocone trampki jakiegoś gwiazdora.

Opluć Owsiaka gęstą wydzieliną z gardła?

Niejaki (pod bi – błąd zamierzony) Pięta o innym imieniu, niż słynny Longinus, za to o twarzy w kształcie ogryzka, zakazał mundurowym wszelkich kwest na rzecz Owsiaka. Jakby ktoś zaryzykował, won na bruk,  już następnego dnia. Każdy, kto nie chce dać i złorzeczy Orkiestrze nie jest jak było do niedawna  (opluwaczem), teraz ma miano bardziej cywilizowane, owsiakowe – hejter. Dalibóg konia z rzędem każdemu, kto zna znaczenie tego słowa. Według mnie to…, to samo, ale co tam…

No i jeszcze ta Matka Kurka, bezczelny, wziął się i śmiał stoczyć bój z Jurasem przed obliczem sądu w Złotoryi! Mało tego! Blogger, smarkacz, bez wolontariackiego zacięcia wygrał i udowodnił, że Juras to zwyczajny kanciarz!

I poszła w świat zła nowina, że WOŚP, to biznes, który potrwa 100 lat, a może i dłużej! Nic, tylko naśladować lub zbierać dotacje. A jakby ktoś miał wątpliwości, zawsze znajdzie się sztab prawników, których można ustawić w szeregu i opłacić – obronią. Problem tylko, z których pieniędzy?

Owsiak świętym?

To możliwe, biorąc pod uwagę ilość cudów, z którymi mamy do czynienia, na co dzień, od zakończenia ostatniej wojny, przyjdzie nam jeszcze pójść do stolarza i zamówić klęcznik, a kto wie, może i ikonę z twarzą dobroczyńcy i zbawcy wzorem żyjącego Putina. Osobiście, wolałbym już popiersie Owsiaka, niż Mahometa, Juras ma zdecydowanie bardziej cywilizowaną twarz.

A babcia mówiła…

Starowinka była sklerotyczką, z rusofobicznym usposobieniem, mało tego, miała swoje uwagi do ludzi zachowujących się i wyglądających inaczej. Mówiła: „pamiętaj wnusiu, wystrzegaj się Żydów, Ruskich, Szwabów, zezowatych, rudych i jąkałów, są wredni i nigdy się nie zmienią”. Cóż, biorąc pod uwagę swoje historyczne i życiowe doświadczenie – miała rację, zwłaszcza teraz, choć już dawno nie żyje. Czy była prorokiem? Nie, przeżyła dwie wojny, domowej z Jaruzelem nie liczę.

Owsiak, jak wentyl

Uczeni publicyści, którzy już za chwile dzierżyć w swoich łapach będą władzę nad mediami publicznymi, od zawsze powtarzają, ze Owsiak pacyfikował nastroje. Może to i prawda, wszak lepiej wysłać dzieciarnię na koncerty, by taplały się w błocie i wciągały dowolne zielsko i gorzałę, niż żeby tłukły wolontariuszy i policjantów.

Pomysł spodobał się każdej władzy przez ostatnie ćwierć wieku do tego stopnia, że idea owsiakowego grania przetrwała… do wczoraj. Co będzie za rok? Pewnie bryndza.

Prawicowcy chcą głowy, czy okularów Owsiaka?

Ciekawa zależność, na tydzień przed oficjalnym rozpoczęciem uroczystego finału, wszelkie niekorzystne komentarze o fundacji Owsiaka wyrżnięto w pień. O Matce Kurce zapomniano, jakby trafił do więzienia, słowem impreza jest znowu czysta, jak… łza chorego na jaskrę lub zapalenie spojówek.

Owsiak cieszy się, wraz z nim 100 000 „puszkarzy”, bo znowu pobiją rekord. Ile będzie tego w tym roku? 60, 70, a może 100 milionów? Naszych milionów, bo to, co funduje Owsiak powinno zakupić państwo w dodatku bez łaski. A może…, to tylko rządowe pranie pieniędzy kolejnych ekip, rękoma Bogu ducha winnego Owsiaka i to bez jego wiedzy? To możliwe, wszak jego szanowny tatuś był tylko umundurowanym urzędnikiem, a ci w przeszłości nie musieli zbyt dużo myśleć, raczej wykonywać, a to może być dziedziczne.

Co będzie za rok?

O, ile środowiska prawicowe w osobach podobnych do wspomnianego wcześniej pana Pięty okażą się konsekwentne, wysoce prawdopodobne będzie usunięcie ostatniego „resortowego dziecka” z polskiego firmamentu dobroczynności, słowem, Owsiak trafi albo na śmietnik historii, albo na ławę oskarżonych, a ideę WOŚP-u trafi szlag. Za co? Jak zawsze, za niewinność, bo Polska, to jest taki kraj, gdzie, kiedy ktoś nieprzeciętny, się wybije, trzeba go natychmiast skrócić o głowę. A ponieważ w Polsce zniesiono karę śmierci, a za to obficie karze się za oszustwa podatkowe, jest szansa, że spotkamy wcześniej, czy później naszego szołmena w czerwonych okularach w miejscu odosobnienia, no, chyba, że będą miały niebieskie oprawki, wtedy, to Miecugow, a z tym siedzieć nie warto, bo można dostać w pysk.

O! Minęła dwudziesta, w górę poleciały kolorowe race, po co? Aby rozświetliły mroki tego… piekła.

______________________

Mariusz R.Fryckowski