25 października odbył się w Polsce konkurs piękności. Wygrało 460 reprezentantów 5 ugrupowań. Od tej pory mają oni zapewniony wikt i opierunek oraz nietykalność. Ich działania mają przemożny wpływ na nasze życie. Wysokość podatków i wieku emerytalnego, system nauczania i poziom bezrobocia, kwestia imigrantów i finansowanie kultury – wszystko to zależy od ich decyzji.
Nie my ich wybraliśmy. To liderzy partyjni ustawili listy. My tylko głosowaliśmy na partie. Niektórzy głosowali ze względu na program ugrupowania, inni przeciwko komuś. Mylili się. Wielu kandydatów już przed wyborami deklarowało odmienne poglądy niż program swojego ugrupowania. Nasze głosy na partie w trakcie kadencji też zmieniają właściciela – posłowie przechodzą z klubu do klubu. Nie są nam nic winni – art. 104 konstytucji mówi: „Posłowie są przedstawicielami Narodu. Nie wiążą ich instrukcje wyborców.” Posłowie nie reprezentują interesów wyborców ze swojego okręgu. Art.23 ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora mówi: „Poseł i senator mogą realizować swoją działalność terenową w wybranym okręgu lub okręgach wyborczych.” Dlatego posłowie wybrani w jednym okręgu zakładają swoje biura poselskie w innym. I wyborcy mają do nich daleko. Dla utrudnienia niektórzy nie podają maila i telefonu.
Nie ma narzędzi kontroli posłów przez obywateli. Zarówno konstytucja, kodeks wyborczy, jak i ww. ustawa powinny zostać zmienione. Ale może to zrobić tylko sejm, a przecież nie ukręci na siebie bata. Pat. Wybraliśmy sobie święte krowy. Ilu Polaków zdaje sobie z tego sprawę?

Fotografia pochodzi ze strony commons.wikimedia.org