Na każdym wręcz etapie cywilizacyjnego rozwoju ludzkości znaczącą, rolę wiodącą rolę w tzw. duchowej egzystencji odgrywały osoby funkcjonujące na styku sacrum i profanum.
Przebogatą w tym względzie – biorąc pod uwagę jej historyczne usytuowanie oraz aktualny funkcjonalizm odgrywała i nadal odgrywa profesja szamańska. Jakkolwiek blisko znacznie; fonetycznie powyższe oznaczenie odnosi się także do określeń: szam(p)ańska, czy sza(r)mańska to semantycznie jest odmiennym pojęciem, albowiem ze szlachetnym francuskim napojem, ani nomen omen stosunkiem do kobiet (nie kobietonów, ani baboli) nie ma absolutnie nic wspólnego.
Podziwu godnym jest zakres temporalny od chwili, gdy szaman u ludów pierwotnych, jaskiniowcami także zwanymi rozpoczął funkcjonować w swojej profesji i nie zakończył jej dalszej realizacji nawet aktualnie, czyli w czasach nam współczesnych.
Synonimicznie szaman kojarzony był także z osobą czarownika, bądź też druida, jednakże określenie szaman zdecydowanie zmajoryzowało jego pejoratywne znaczenie.
W tym miejscu zbędne są jakiekolwiek korelacje odnoszące się do religijnych pierwocin począwszy od animalizmu, poprzez politeizm i monoteizm – w różnych odmianach i specyficznych konfiguracjach antycznych, a także nowożytnych; bowiem znamienną uwagę zgodnie z tytułowym odniesieniem poświęcimy nomen omen zjawisku szamaństwa i jego koryfeuszom, czyli szamanom.
Posługiwać się także będziemy odniesieniem do synonimicznego odpowiednika personifikowanym przez czarownika vel baśniowego i bajkowego czarodzieja.
Każda istota pozazwierzęca (to słownikowa eklezja tow. S. Spurek), a bez ogródek mówiąc po prostu kobieta i mężczyzna, po ogarnięciu niemowlęctwym spojrzeniem tegoż ziemskiego Edenu przechodziła w stadium pacholęctwa, czyli dzieciństwa. Kolejny etap człeczego rozwoju to młodość; na ogół durna i chmurna, aleć też amorycznie podkoloryzowana, dorosłość i staruszkowaty schyłek – ot takie to frazesowe, banalne rekapitulacje.
Bez wątpienia jednak na każdym z tych etapów ludzkiej egzystencji dochodzi do wielokrotnych zbliżeń (proszę zbyt daleko seksistowsko nie dokonywać żadnych skojarzeń) ze zjawiskiem szamaństwa oraz ich kapłanów (nie kapłonów), czyli szamanów, vel czarowników (czarodziei).
Nostalgiczną łezką i reminiscencyjnym wspomnieniem traktowane są przez dorosłego człowieka czasy jego naznaczone bajkowością i niezrównanym czarem dzieciństwa.
Jakże przecudne postacie przejawiały się nam w tychże bajkach i baśniach z szczególnym zaakcentowaniem przesympatycznych czarodziejek i czarodziei. Dla zachowania edukacyjnej wyobraźni funkcjonowały także negatywne persony; czyli czarownice i czarownicy.
To takie literackie didaskalia, albowiem ten życiowy etap naszej egzystencji pozostawiliśmy już poza sobą i dlatego też powinniśmy się teraz skoncentrować nad szamaństwem i perfekcjonistami w tym zakresie, czyli szamanami.
Odnosząc się ontologicznie i etymologicznie do definicji szamana to stwierdzamy, że jest osoba pełniąca funkcję religijną, polegającą na sformalizowanej i instytucjonalnej więzi ekstatycznej z istotami nadludzkimi, duchami przodków lub demonami. Uf, troszkę przydługawy, aczkolwiek konieczny w swej treści wywód. Powyższa definicja rzecz jasna odnosi się stricte do kwestii sacrum, a nie profanum.
W zakresie profanum, a w szczególności w kategoriach społecznych, kulturowych, a przede wszystkim politycznych szaman to negacki model omnibusa, który do perfekcji opanował sztukę dogłębnego ogłupiania swoich zwolenników poprzez permanentne stosowanie socjotechnicznych narzędzi prowadzącej do mózgowej lobotomii ich czerepów.
Polityczny szaman poprzez systematycznie sączone do pustawych już z szarych komórek czerepów: łgarstwa, fake news-y, bezczelne kłamstwa, sytuacyjne przeinaczenia i zmyślenia, czy symptomatyczne aluzje osiąga z góry zakładany cel. Tym celem jest swoista „hodowla” partyjnych spolegliwych baranów, na których czele usadawia się wilk okryty ich skórą. Końcowy efekt jest łatwy do przewidzenia.
Potulność baranków jest wręcz bezgraniczna; imperatywnie nakazując im smakowitą rzekomo konsumpcję przegniłych źdźbeł trawy, czy innego zioła (tow. A. Halicki wespół zespół z S. Nitrasem się kłaniają).
Powyższy sposób funkcjonowania szamaństwa jest od dawien dawna znany, a aktualnie biorąc pod uwagę ustawicznie udoskonalane elektronicznie narzędzia również przenoszony na wyższy level ich stosowania.
Wyegzemplifikujmy wobec tego aktualnie znakomicie funkcjonujące w RP zjawisko szamaństwa w jedynie, ale równocześnie wielce wymownej formule dwupostaciowej; subsydiarnie przywołując stosowne autentyczne cytaty perfekcyjnych szamanów:
1. KACZOR DONALD, zwany też poetycko hyrzym rujem, a także krulem Jewropy pozwolił sobie wielkopańsko oznajmić rodakom (a przede wszystkim bundeskanzlerin Makreli), że :
-polskość to nienormalność !!!!!!!!
a ponadto :
–dziś mogę przepraszać za to, że będąc w opozycji, domagałem się niskich podatków.
–główną motywacją mojej aktywności publicznej była potrzeba władzy i żądza popularności. Ta druga była nawet silniejsza od pierwszej, bo chyba jestem bardziej próżny, niż spragniony władzy. Nawet na pewno
–jestem proniemiecki !!!!!!!
-mam dość naturalną skłonność, może nawet zbyt perfekcyjnie ją wyszlifowałem – unikania sytuacji, które wiążą się z czymś przykrym albo z wysiłkiem.
panowie, policzmy głosy! – wypowiedź w trakcie narady z Lechem Wałęsą na temat odwołania rządu premiera J. Olszewskiego w czasie tzw„nocnej zmiany”.
2. DELATOREK BOLEK – kapuś związkowy i „wygrywacz” w totka:
Dobrze się stało, że źle się stało,
Dodatnie i ujemne plusy,
Dokonałem zwrotu o 360 stopni,
Ja nie jestem „on”, ja jestem „my”,
Jestem za, a nawet przeciw,
Nie można mieć pretensji do Słońca, że kręci się wokół Ziemi,
O take Polskę zawsze walczyłem,
Odpowiem wymijająco wprost.
Nasuwa się w sposób oczywisty pytanie skierowane do akolitów i bezkrytycznych fanów w/w szamanów (tym razem nie osobniczek, chyba że np. Donek odkryje w sobie pierwiastek żeński) czy są w stanie zanegować powyższe wypowiedzi????
Pytanie raczej z gatunku retorycznych.
Do tego pełnego maestrii szamańskiemu tandemowi usiłuje ze wszech miar doszlusować aktualnie słynny wnuczek supergnoma tow. WIESŁAWA, czyli empatyczny inaczej tow. BORYSŁAW.
Jako kolejna polityczna matrioszka po hyrzym róju i strząszaczu z drzew wrażej szarańczy BORYSŁAW eksponuje wszem i wobec znaczący rozrost swojego ego, a także kłamliwego nochala. Dyszący nie pohamowaną żądzą ponownego uchwycenia się klamki u drzwi władzy, wypluwający z swoich ust pełnych jadu i trucizny inwektywami pod adresem rządzącego PiS-u i jego elektoratu; permanentnie używa bezczelnych łgarstw jako narzędzia mającego zapewnić mu return przy korycie władzy.
Ten ¼ inteligent nie widzi w tym niczego nagannego i bezczelnie raz wywodzi, że czarne jest białe i odwrotnie. Klasyczne inferno.
Wszak tenże szaman oświadczał, że rzekomo posiada ekspertyzy zapewniające o bezpieczności przeprowadzenia wyborów prezydenckich właśnie obecnie, bo majowe koniunkcyjnie związane z zakażonymi kopertami (feldmarszal Grodzki na horyzoncie) były tym samym niemożliwe wg niego do przeprowadzenia.
To tylko jedynie jeden z przykładów mijania się przez szamana BORYSŁAWA z prawdą dnia codziennego i tym samym kwalifikującym go do konkurowania z w/w szamanami. BORYSŁAW jest w tej konkurencji wielce uzdolnionym terminatorem.
BORYSŁAW czerpie nieustająco w tym zakresie z przebogatej krynicy łgarstw z której częstokroć czerpał jego maestro, czyli poprzednik na stolcu szefa PO, znaczy się hyrzy rój.
Szamani z niezwykle ostatnio zauważalną systematycznością przeprowadzają coraz liczniejsze ceremonie i egzorcyzmy mające na celu doprowadzić eschatologicznie znienawidzoną część pisiorskiego społeczeństwa i niewłaściwie dokonującego elektorskiego wyboru do jego unicestwienia i zrównania z „glebą”.
Rzucanie przez szamanów czarów, zaklęć i przekleństw, palenie świętego ognia, a nawet odbywanie w słowiańskich uświęconych zagajnikach dębowych częstych kopulacji z leszczynkami, dżakirami, kaśkowiatymi modernymi kariatydami, a nawet z lesbo lampartami; nie przynosi jednak oczekiwanych skutków.
Rozpisany został zatem konkurs na dalsze postęp(ak)owe szamańskie innowacje, a nagrodą główną stanowić ma dla szamanów tydzień w łożu z biedronką, a dla szamanek z lampartem.
Nic – tylko zwyciężać w tejże iście diabolicznej konkurencji.
Przyznać z całą skruchą i spolegliwością należy, że ilość maskulicznego szamaństwa w sposób zdecydowany przoduje ilościowo oraz gatunkowo nad jego feministycznym odpowiednikiem. Rzecz jasna przywołane wyżej męskie szamany nie wyczerpują ich listy, są jedynie jej prologiem.
Istnieje niczym nieograniczona (podobnież jak głupota ludzka – patrz: A. Einstein) liczba osobników męskich pretendujących do tegoż miana i uzdolnionego w tym zakresie grona. Każdy z P.T. Czytelników znacząco taką listę poszerzy.
Trudno jest natomiast przyznać mistrzowskie pierwszeństwo w feministycznej szamańskiej konkurencji, albowiem istnieje w RP równie liczny, ale o wyrównanym; w dół poziomie zastęp kobietonów i baboli w pełni zasługujących na ozdobienie ich skroni szamańskim laurem.
„Stało się, zrobiłam laleczkę prokuratora Piotrowicza i wbijam w nią szpilki. Jego dni są policzone…”
„Oni mają ordynarne ryje i to wszystko elektorat PiS. PS. A ich baby! Nie lepsze!”– takowoj oświadczyła urokliwie cudna Maria Knurowska.
Krysia Srajda: Czuję się jakby ktoś na mnie srał cały czas!
Płatkowa profesurka: w związkach homoseksualnych rodzi się więcej dzieci” niż w rodzinach hetero !!!!!!!!???????
Uniwersalny, a zarazem salomonowy werdykt: wszystkie te przecudne gracje wespół zespół zajmują wespół zespół najwyższe miejsce na podium.
Do dalszych pozycji z daleko idącą chcicą predysponują różnorakie lamparcice, babole i kobietony, których z imienia i nazwiska spersonifikują po prostu Czytelnicy.
BRAFFOO WYYYYY, kochani szamani i szamanki !!!!!!
I to byłoby na tyle jak onegdaj konkludował śp. prof. J. T. Stanisławski.
15.11 2020
fot. pixabay
Zostaw komentarz