W lasach w okolicach Czeremchy można znaleźć stare mydełka z czasów wojny.
Najczęściej są oznaczone symbolem „RIF” i każde ma własny numer. Takie oznaczenia spotyka się na niemieckich mydłach z tego okresu.

Ale czasami trafiają się też kostki z napisem „RF II”, bez indywidualnego numeru. Mają również nieco inny wygląd i kolor.

Czy to oznacza, że zrobiono je z innego tłuszczu? Tego na podstawie samego wyglądu nie da się powiedzieć. Tym bardziej nie ma podstaw, żeby od razu twierdzić, że użyto ludzkiego tłuszczu.
Ale jest tu ciekawy historyczny trop.

Podczas wojny w Gdańsku prof. Rudolf Spanner prowadził badania nad otrzymywaniem substancji mydlanej z ludzkiego tłuszczu. Nie była to normalna fabryczna produkcja mydła, ale z uzyskanego materiału rzeczywiście wykonywano mydło nadające się do użytkowania.

I właśnie dlatego pojawiają się pytania:
Skąd wzięły się kostki „RF II” pod Czeremchą?
Czy są to po prostu inne niemieckie mydła?
Czy produkowano je gdzieś w okolicy?
Czy ich skład rzeczywiście różni się od zwykłych kostek RIF?

A może nie ma między nimi żadnego związku?

Dzisiaj tego nie wiemy.
Dlatego nie ma sensu ani ogłaszać sensacji, ani z góry zamykać tematu. Warto po prostu zbadać znaleziska.

Najważniejsze byłoby ustalenie producenta, znaczenia oznaczenia „RF II” oraz wykonanie analizy chemicznej kilku zachowanych kostek.

Jeżeli okaże się, że to zwykłe niemieckie mydło – sprawa będzie wyjaśniona.
Jeżeli jednak okaże się, że różnią się składem i pochodzeniem – będziemy mieli naprawdę ciekawy trop do dalszych badań.
Historia Czeremchy wciąż może kryć rzeczy, o których niewiele wiemy. Najpierw jednak – fakty, potem wnioski.