Ryszard Jan Czarnowski na temat Lwowa może opowiadać bezustannie. Anegdotami sypie jak z rękawa. O osobach, które budowały Lwi Gród, upiększały budowlami, odwiedzały w latach jego świetności. Teatr Wielki gościł na premierach m.in Cesarz Austro-Węgier, Józef Piłsudski.

TEATR WIELKI. Gawęda III

Tytuł tej króciutkiej gawędy winien brzmieć – „przed teatrem”, bo chcemy powiedzieć o tym, o czym nigdzie nie jest napisane. W ostatniej opowieści mówiliśmy o łączności idei fasady z Kolumna Adama, a tu mamy jeszcze historię z Julkiem z Krzemieńca. Bo o ile Mickiewicz nigdy w Lwim Grodzie się nie zjawił, to Juliusz zaglądnął kilkakrotnie. A pomnika nie ma. I gdy w 1928 roku sprowadzano jego prochy na Wawel z paryskiego cmentarzyka na Monmartre (grób tamże do dziś zaniedbany stoi), to lwowiacy niedopatrzenie postanowili nadrobić. I rozpisano konkursy. Wygrał go Edward Wittig (autor m.in.warszawskiego Pomnika Lotnika). Postawiono cokół a odsłonięcie miało nastąpić w październiku 1939. I wszyscy wiemy, co zdarzyło się tego roku. Na cokole z czerwonego marmuru sowieci postawili Lenina, Niemcy Hitlera, sowieci ponownie swojego wodza rewolucji. Aż wreszcie w 1991 roku azjatycki Pankracy, mamy nadzieję, bezpowrotnie runął. I teraz na tym miejscu mamy basenik otaczający fontannę. Ale zapowiedzieliśmy, że jest jakiś wątek warszawski. Czym prędzej wyjaśniamy. Po latach okazało się, że odnaleziono wymiary i plany formy odlewniczej figury Słowackiego, który miał stanąć we Lwowie. Ponieważ przed wojną odlewała go warszawska firma Łopieńskich, tam rzeczy odnaleziono. I ponownie wykonano formę i stanął Julek na tle urzędów, w których w Warszawie niegdyś króciutko pracował na Pl. Bankowym. Tyle, że chichot historii okropny. Postać, jako żywo, i niezamierzenie przecież przypomina ubiegłego upiora (Feliksa Edmundowicza), który plac zdobił za czasów PRL-u. I niektórym nostalgicznie się kojarzy. Bo nie oszukujmy się – jest jeszcze paru, co im było za komuny tak dobrze, że o jej powrocie marzą. A my możemy mieć nadzieję, że Ukraińcy nie wpadną na pomysł postawienia tam swojego naczelnego „bohatera”, którego nazwiska wypowiadać nie chcemy. W następnych odsłonach wejdziemy do wnętrza teatru.

 

TEATR WIELKI CZ. IV

Czas zatem, byśmy weszli do wnętrza. Ale również przy pomocy wydarzeń. Gdy w 1901 roku teatr otwierano, wystawiono operę Madame Butterfly, a premierę zaszczycił swą obecnością sam cesarz Franciszek Józef. Od tego czasu lożę po lewej stronie sceny nazywano „cesarską” i o dziwo tak oficjalnie pozostało. O dziwo, bo w czasie sowieckiej pierwszej wojennej okupacji Lwowa, było to ulubione miejsce komisarza Nikity Chruszczowa. No, ale żeby nie tylko sowiecki i okupacyjny ślad pozostawić, to powiemy, że było to ulubione miejsce Józefa Piłsudskiego. W czasie uroczystych przedstawień było zawsze zajęte, jeśli nie przez Marszałka to przez inną eksponowaną postać Rzeczypospolitej. Tylko jednego dnia była pusta. Jak i cały teatr. 18 Grudnia 1922 miała mieć miejsce kolejna premiera Strasznego Dworu Moniuszki. Zapowiedzieli na nią przyjazd Marszałek i nowo wybrany prezydent Gabriel Narutowicz. Niestety, zginął dwa dni wcześniej zamordowany w warszawskiej Zachęcie. Ogłoszono żałobę narodową. Jednak by nie zostać w ponurym nastroju, powróćmy do wizyty cesarza, kiedy to zdarzył się pewien prześmieszny fakt (dla uszu dorosłych). Na raucie po przedstawieniu Franciszek Józef pochwalił grzecznościowo chóry, choć wiadomo było, że to pięta achillesowa teatru. I stało się tak, że zabłysnąć chciał wówczas prezydent miasta Lwowa Stanisław Ciuchciński, kochany przez mieszczan rzemieślnik, prosty człowiek, dla swego wielkiego oddania dla miasta i ludzi na to stanowisko wybrany. Zwany był zresztą „Ciuchcią”. Nauczyć się z racji stanowiska musiał władać językiem niemieckim. Ale nie do końca mu się to udało. Czasem zdarzały się lapsusy. I z takowym mieliśmy do czynienia wówczas. W odpowiedzi na uwagę cesarza odpowiedział Jawohl Majestat. Die Singer sind Gut, nur die lemberger choren sind szlecht! Zapadła wówczas nagle niezręczna cisza, bowiem „Ciuchcia”, źle kładąc akcent, powiedział Tak Wasza Wysokość. Śpiewacy są świetni, ale lwowskie ku..wy są do niczego. Dopiero perlisty i rubaszny śmiech cesarza sytuację rozładował. A działo się to w głównej sali foyer teatru, o której opowiemy sobie w następnej gawędzie.

autor: Ryszard Jan Czarnowski

Emocje

– Niosły mnie skrzydła poezji – powiedziała policjantom z patrolu, kiedy w piątkową noc zatrzymali ją na drodze. Grzecznie zaprosili do środka samochodu, spokojnie przewinęli wideonagranie, zapytali, czy piła alkohol. Inni na wieczorze tak, ona z emocji piła tylko wodę. Po tak postawionym pytaniu, nie była pewna samej siebie. Pierwszy raz w życiu poddała się badaniu. Sprawdzili poziom alkoholu w wydychanym powietrzu, pojawiły się trzy zera. Odetchnęła z ulgą… Długo ją trzymali na tylnym siedzeniu samochodu. Nie mogła się bronić, kiedy na monitorze zobaczyła przekroczoną prędkość. – Jechała pani 125 km/h, kiedy wolno tylko 70. Dajemy pani 10 punktów karnych i mandat. A ona znów to samo… Miała premierę. Gra aktorów była tak niezwykła, że nie mogła wprost uwierzyć, że to właśnie ona jest autorką metaforycznych miniatur. Znała każde słowo, które wypowiadał artysta, śledziła bieg zdarzeń, momenty zatrzymania i co chwila odkrywała, jakie są świeże w odbiorze, i jak na nią samą – oddziałują…Wobec dowodów policji, zrezygnowana, gotowa jest poddać się karze. Mimo to prosi, aby choć dzisiaj jej darować. Przeżywa jeszcze niecodzienny wieczór. – Jutro możecie wlepić mi wszystkie mandaty świata, odebrać punkty, ukarać – prosiła błagalnym głosem. W odpowiedzi usłyszała od młodego policjanta: – Jest 0000 i 57 sekund… Mamy już jutro. Poczuła się jak w pułapce. Sama ją na siebie zastawiła. Jęknęła. Nie starała się już niczego ratować. Poddała się. Tylko cichutkim głosikiem dopowiedziała: – Nigdy nie jest tak, aby szczęście trwało długo. Policjanci uśmiechnęli się. Oddali jej dokumenty. Pomyślała: Powstanie miniatura!

autor: Małgorzata Kupiszewska

Materiały zawarte na niniejszej stronie mogą być wykorzystywane lub rozpowszechniane jedynie w celach informacyjnych oraz wyłącznie z notą o prawach autorskich oraz ze wskazaniem źródła informacji