Mamy kolejny przykład ubogacenia europejskiego życia. Tym razem w zamachu w Manchesterze zginęły, co najmniej 22 osoby, a ponad 50 jest rannych.

Ale to dla Schetyny, Neumana, Szczerby, Lubnauer, Kidawy, Kierwińskiego nie ma najmniejszego znaczenia. Oni chcą by również w Polsce nastąpiło muzułmańskie ubogacenie.

Po wczorajszym zamachu w porannej rozmowie w radiu RMF FM Małgorzata Kidawa-Błońska, zapytana o aktualne stanowisko Platformy Obywatelskiej w sprawie uchodźców powiedziała:

„Platforma jest za tym, żeby zrealizować te zobowiązania i to, do czego zobowiązał się rząd Polski, kiedy premierem była Ewa Kopacz, która wprowadziła mechanizmy zabezpieczające interesy naszego kraju. Przecież nie mówimy o setkach tysięcy migrantów. Mówimy o liczbie do 7 tysięcy (…) pod warunkiem, że są one sprawdzone”, (…) Nie możemy traktować osób, które uciekają chcąc ratować życie, jako przestępców i się ich bać (…) Ile mamy milionów ludzi? To tylko 7 tysięcy. Jeżeli będę rządziła, na pewno 7 tys. osób rozlokuję w naszym kraju”.

To, że E. Kopacz zgodziła się na przyjęcie 7 tys. muzułmańskich imigrantów nie oznacza, że z tego nie można się wycofać. Przecież dla opozycji najważniejsze powinno być bezpieczeństwo polskich obywateli. Nie mają oni pretensji do A. Merkel, która nie pytając krajów członkowskich o zgodę otworzyła dla nich granice unijne, łamiąc prawo, ale do rządu B. Szydło, że nie chce ich wpuścić do naszego kraju.

Chciałabym wiedzieć, jakie są według pani Kidawy-Błońskiej mechanizmy zabezpieczające interesy naszego kraju. Chyba ma na myśli „twarde warunki”, jakie E. Kopacz postawiła UE.

Gdy mówi, że „przyjmie 7 tysięcy imigrantów pod warunkiem, że są one sprawdzone”, to nie wiem czy się śmiać czy płakać. O tym jak są oni sprawdzani opowiedziała Dominika Ćosić w programie „Bez retuszu”.

Polscy eksperci współpracujący z Ministerstwem Spraw Zagranicznych pojechali do Włoch, aby sprawdzić, jak wygląda weryfikacja uchodźców, którzy mogliby trafić do Polski. Udali się do hot spotów gdzie są oni rejestrowani, ponieważ chcieli zweryfikować ludzi, których zaproszą do Polski i dadzą im status uchodźcy. Okazało się, że na, 90 lub 100 osób, ponad 70 miało fałszywe dokumenty. W paszportach ponad 30 panów miało to samo zdjęcie, a  40-letni mężczyźni wpisany mieli wiek 15 lat.

Mówiła również o tym, że rozmawiała z  dziennikarzami estońskimi, którzy opowiadali, że Włosi uniemożliwiają weryfikację, ponieważ chcą się pozbyć uchodźców, zwłaszcza tych niezweryfikowanych, niebezpiecznych i najbardziej niewygodnych. Chcieli im dać grupę, którą sami wyznaczyli.

Gdy Kidawa-Błońska mówi: „Nie możemy traktować osób, które uciekają chcąc ratować życie, jako przestępców i się ich bać”, to dopiero wciska społeczeństwu kit. Przecież będąc we Włoszech lub Grecji już uratowali życie, bo w tych państwach nie ma wojny. Podczas przemieszczania się imigrantów przez Węgry oni ich rejestrowali i okazało się, że przez ich kraj przeszli ludzie z 64 państw, a wojna trwa tylko w Syrii i Iraku. Więc w przytłaczającej liczbie są to imigranci ekonomiczni dążący do lepszego życia, głównie na koszt europejskiego podatnika, a nie ratujący życie.

Tragedią Polski byłoby gdyby dorwała się pani do władzy. Mam nadzieję, że nigdy do tego nie dojdzie i nie rozlokuje pani w naszym kraju i 7 tys. muzułmanów.

Z kolei Kamili Gasiuk-Pihowicz posłanka pytana czy widzi związek między zamachami terrorystycznymi a dużą ilością muzułmanów, uchodźców w kraju, w którym zamachy są dokonywane odpowiedziała:

„Stawianie tak daleko idących tez powoduje, że aż cierpnie moja skóra. Nie zgadzam się z takimi tezami. Ataki terrorystyczne, które zdarzają się w różnych krajach, to były ataki dokonywane już przez obywateli danego państwa. Te osoby nie były migrantami w pierwszym pokoleniu. Warto zwrócić uwagę na proces integrowania się z krajem, do którego przybywają migranci. (…) W Polsce nie ma systemu jakiejkolwiek integracji, a wiemy, że polskie społeczeństwo się starzeje”.

Szanowna pani zanim się pani wypowie radzę sprawdzić w internecie, kto dokonywał ataków terrorystycznych. Nie tylko ich sprawcami byli obywatele danego państwa, ale i imigranci ostatniej fali.

17-letni uchodźca z Afganistanu, który jako niepełnoletni poprosił o azyl w Niemczech zaatakował siekierą i nożem pasażerów podmiejskiego pociągu pod Würzburgiem krzycząc „Allahu Akbar”.

Jak podała The Washington Post, wśród 198 imigrantów, którzy w październiku ubiegłego roku na jednej łodzi przybyli do greckiej wyspy Leros, ukryło się czterech wysłanników tzw. Państwa Islamskiego. Dwaj spośród nich 13 listopada 2015 r w samobójczych misjach zdetonowali ładunki wybuchowe przy Stade de France.

Zamachowiec samobójca wysadził się pod restauracją w Ansbach w Bawarii. Napastnik zginął, 12 osób zostało rannych. Sprawcą ataku był 27-letni Syryjczyk, który przybył do Niemiec przed dwoma laty. Ubiegał się o azyl w Niemczech, jednak przed rokiem jego wniosek o azyl został odrzucony.

Chciałabym by pani Gasiuk-Pihowicz powiedziała nam, w którym kraju według niej muzułmańscy imigranci się zintegrowali, bo z tego, co wiem to ogóle się nie integrują, a zamiast tego tworzą równoległe zamknięte społeczności, które się radykalizują, równocześnie starając się narzucić własne wartości i prawa.

Jeżeli lekarstwem na starzejące się polskie społeczeństwo według pani jest przyjmowanie muzułmanów, to gratuluję głębokich przemyśleń i fantastycznych rad.

N-ty raz słyszę, powtarzane jak mantrę przez opozycję, argumenty posłanki Lubnauer, że powinniśmy przyjmować imigrantów, ponieważ: „przez wiele wieków, to my byliśmy uchodźcami. Podczas zaborów uciekaliśmy m.in. do Francji, w czasie wojny Iran przyjął, 116 tys. Polaków, a za czasów PRL gościnne okazały się Szwecja czy Niemcy. Bywaliśmy też w historii migrantami uciekającymi przed biedą. Obecnie wielu Polaków korzysta z otwartych granic i żyje w innych państwach, UE już nie, jako uchodźcy, ale imigranci, korzystając z większości miejscowych przywilejów”.

Tylko jakimś dziwnym trafem permanentnie pomijają niewygodne fakty, że gdziekolwiek Polacy wyemigrowali, to nigdzie nie chcieli narzucać swojej religii, swoich przekonań, swoich wartości. Nigdy nie stosowali zamachów terrorystycznych, jako metody walki z zastanymi wartościami. Zawsze starali się jak najszybciej podjąć pracę i asymilować się z miejscową ludnością.

Może ci wszyscy, którzy tak ochoczo chcą ich wpuszczać do Polski najpierw sami przyjmą po rodzinie do własnych mieszkań. To przecież bardzo tolerancyjni, mili i łagodni ludzie, którzy ubogacą im życie. Będą mieli, w czym wybierać, bo jak poinformował niemiecki wysokonakładowy dziennik „Bild”, powołując się na udostępniony mu oficjalny raport, na wjazd do Europy oczekiwało w końcu kwietnia 2017 r. do 6,6 mln imigrantów przebywających w państwach Afryki Północnej, a także w Jordanii i Turcji.