Zbigniew Skiba i Krzysztof Wojciechowski byli odpowiedzialni za powołanie szeregu firm, o milionowych czasem kapitałach, które jednak oglądane bliżej, okazywały się nadętymi balonami o znikomej, w stosunku do deklarowanej, wartości. Ich śmierć, ponoć z przyczyn naturalnych w jednym przypadku, w drugim – w wyniku wypadku komunikacyjnego, była gwarancją pozostawania grupy trzymającej kasę w cieniu.

Mimo tego udało mi się dotrzeć do świadka, znajdującego się wówczas w samym środku wydarzeń.

Jego zdaniem Zbigniew Skiba i Krzysztof Wojciechowski (obaj r. 1958) założyli dziesiątki firm, nie tylko na terenie Dolnego Śląska, których kapitał był tworzony analogicznie jak w opisywanej już Śląskiej Grupie Inwestycyjnej „ACTIV” sp. z o.o.

Poprzez wniesienie nic niewartego aportu, który jednak zgodnie z oświadczeniem zarządu był warty co najmniej milion zł.

Spółki te, uaktywniane w miarę potrzeb, służyły przede wszystkim zorganizowanej grupie przestępczej, medialnie nazywanej „mafią paliwową”.

Ale przedmiotem zainteresowania grupy były przede wszystkim pieniądze – stąd oferta grupy była dosyć bogata. Prócz paliwa można było w różnych działających na pozór w sposób niepowiązany spółkach wierzytelności, służące następnie zaspokajaniu pretensji wierzyciela. Ze względu na obroty i kapitały spółki te często zaciągały kredyty, potem nie spłacane.

Wrocław, miasto cudów finansowych, jakich świadkiem był miejscowy wydział KRS, wcale nie należało do wyjątków. http://pressmania.pl/?p=15340

Ale to miasto w jakiś dziwny sposób w drugiej połowie lat 1990-tych skupiło zainteresowanie tzw. służb.

Prawdopodobnie, przy czym jest to prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, wynikało to z mieszczącego się niedaleko w Legnicy przez ponad 40 lat sporego garnizonu Północnej Grupy Wojsk Armii Sowieckiej, a w latach 1984-1991 dowództwa tejże.

Niedaleko, w Jeleniej Górze, „przy okazji”, szkolono również oficerów wywiadu i kontrwywiadu dla potrzeb PRL.

Poza tym Wrocław jest jednym z największych miast w Polsce, w którym łatwo się ukryć.

Prócz spółek – efemeryd, za powoływanie których odpowiadali m.in. Skiba i Wojciechowski, tworzono również spółki mające przetrwać oficjalnie. Jedną z takich było wykreślone z rejestru dopiero w 2012 r. Centrum Finansowe Puławska sp. z o.o. w Warszawie.

Zostawmy jednak dywagacje ogólne. Zainteresowani tematem niech wrzucą sobie w google:

ogólnopolski serwis finansowy żagań.

Albo, jeszcze lepiej, poszukają zeznań złożonych przed Nadzwyczajną Komisją  Sejmową ds. PKN ORLEN przez Danutę Gaszewską.

Trzeba jednak pamiętać, że ówczesnego przewodniczącego tejże Komisji, byłego posła Andrzeja Aumillera, łączyła i łączy dobra znajomość z Wiesławem S.

Wróćmy do Wrocławia.

Biuro Brokera Finansowego CARBOTECH s.c. (Mirosław Ewiak, Józef Gąsior) z Gliwic,  w tym mieście również posiadało swoją siedzibę.

Przy ul. Wita Stwosza 3.

To samo centrum, praktycznie Rynek.

Z kolei „mafia paliwowa” najczęściej odbywała spotkania w posowieckiej willi przy ul. Sołtysowickiej 71b.

Raptem 10 minut jazdy samochodem.

Czy Ewiak, albo Gąsior bywali tam na „odprawach”?

Poza dość mocną poszlaką, jaką było prowadzenie wszelkich spraw Ewiaka i Gąsiora, a potem Gąsiora i Kaziewicza przez Skibę i Wojciechowskiego aż do ich śmierci, o powiązaniu z „mafią paliwową” świadczy działalność gospodarcza BBF CARBOTECH – POLAND s.c.

Przede wszystkim oferowano weksle, w tym PKP. Dzisiaj wiemy, że pochodziły one z jednej z większych afer III RP (tzw. weksle Janika).

Zarzuty, które Prokuratura Okręgowa w Warszawie przedstawiła prezesowi PKP w latach 1996-1999, dotyczą przestępstwa spowodowania znacznych szkód w majątku PKP oraz nadużycia uprawnień i ukrywania dokumentów. Prokuratura podejrzewa, że na transakcjach byłego prezesa PKP straciło ponad 355 milionów złotych i ponad 4 i pół milionów dolarów. Według prokuratury związane to było z umowami zawieranymi przez byłą dyrekcję PKP z innymi podmiotami gospodarczymi. Grozi mu do 5 lat więzienia. http://www.opoka.org.pl/pda/iar.php?id=2819&action=show

Nie tylko to.

Okazuje się, że istniał kontakt pomiędzy CARBOTECH-em a Sławomirem Rawskim z Warszawy. http://3obieg.pl/luki-czy-furtki-w-prawie

Otóż Krzysztof K. z Opola, który w imieniu Rawskiego oferował nieistniejące wierzytelności Skarbu Państwa wobec POFAMU do tego stopnia był zaprzyjaźniony z oboma wspólnikami, że nawet razem kupili sobie domki letniskowe w podkluczborskich lasach!

Wreszcie w ścisłym kręgu kontrahentów gliwickiego „brokera” znajdowały się firmy handlujące paliwami. Właściciel jednej z nich trafił na kilka lat do więzienia w związku ze swoją działalnością (Ecomex z Raciborza).

Czy zatem Biuro Brokera Finansowego CARBOTECH-POLAND s.c. było utworzone po to tylko, ażeby w możliwie jak najkrótszym czasie ściągnąć z rynku jak najwięcej pieniędzy?

I było niczym innym, jak nie tyle macką, ale pojedynczą ssawką oplatającej kraj ośmiornicy?

Jeśli nawet przyjąć, że część pieniędzy udało się schować przed wierzycielami (o czym mogą świadczyć wakacyjne i zimowe wojaży oficjalnie żyjącego w nędzy Józefa Gąsiora), to jednak trzeba pamiętać, że firma „pozyskała” co najmniej 15-20 mln zł, i to w drugiej połowie lat 1990-tych!

Tymczasem majątek, o jakim można mówić po latach z trudem sięgnie 3-4% tej kwoty i to bez uwzględnienia inflacji, która po 15 latach kazałaby tamtą pomnożyć przynajmniej dwukrotnie.

Gdzie, a raczej do kogo trafiły te pieniądze?

Przecież reprezentujący na zewnątrz odpowiedni blichtr CARBOTECH (dwa ople omega i van) tak naprawdę niewiele posiadało.

Nawet samochody okazały się być tylko wypożyczone.

Ewiak z Gąsiorem mogli żyć dostatnio, ale mowy nie było, żeby „zarobione” pieniądze mogli odłożyć na przysłowiową „czarną godzinę”.

Moi informatorzy zgodnie twierdzą, że dlatego właśnie została wymyślona ostatnia operacja finansowa, która w efekcie doprowadziła do powstania tytułu egzekucyjnego przeciw Ewiakowi i Gąsiorowi.

Zresztą widoczne to jest już na pierwszym etapie – rzekomo dłużna z weksla kwotę 553.300,- zł nieistniejąca już katowicka Agencja Handlowa ALUMET SA poddaje się i nie wnosi zarzutów!

Scan

Ot, przegranie kwoty stanowiącej równowartość ówczesnych 852 najniższych wynagrodzeń (dzisiaj byłaby to kwota 1.491.000,- zł!) to jak splunąć.

Scan dokumentów

Nie warto się nawet pochylić w tą stronę.

Dlaczego jednak kwota zasądzona prawomocnie nigdy nie była dochodzona w drodze egzekucji komorniczej, jak twierdzą moi informatorzy?

Jedyna wierzytelność, jaka następnie stała się przedmiotem ingerencji komorniczej to wynikająca z umowy zawartej pomiędzy wrocławskimi radcami prawnymi a CARBOTECH-em.

Na dodatek jedna z zatrudnionych w tym czasie w CARBOTECH-u osób pamięta, że była częstym gościem w siedzibie ALUMET SA, a szefowie dobrze się znali.

Jak wytłumaczyć jednak to, że Wojciechowski i Skiba pozwali wspólników CARBOTECH-u o „swoje” pieniądze dopiero w czerwcu?

Pamiętajmy, że zgodnie z umową zawartą pomiędzy nimi pieniądze miały być wypłacone dopiero w połowie lutego; musiał również upłynąć pewien czas, aby istniejący wierzyciel  nie zorientował się, jak łatwo został oszukany.

Ale podstawowe znaczenie miał fakt zawierania przez CARBOTECH umów z bankami, które miały doprowadzić do spłaty zobowiązań.

To dawało trochę czasu potrzebnego do fingowania historii „uczciwych” rozliczeń.

Już po złożeniu pozwu we wrocławskim sądzie Mirosław Ewiak wyjeżdża w ostatnią podróż.

I ginie.

Taka jest oficjalna wersja.

Ale po latach, zupełnie niespodziewanie, widzi go na ulicy jeden ze znajomych.

Z kolei o zaginięciu na Mauritiusie mówi tylko jeden świadek. Ciała nie odnaleziono.

W 2006 roku majątek, jaki do niego należał, został przejęty przez Grzegorza Kaziewicza, nic nieznaczącego referenta jeszcze 6 lat wcześniej.

Czy Ewiak zginął na Mauritiusie, równo 15 lat temu?

Po przeszło roku od oficjalnej daty jego zgonu odeszli także obaj radcowie prawni.

To jednak nie jedyni.

Ostatnio zginęli Stefan Żelazek i Bogusław Żurowski.

Ten pierwszy zapowiadał, że ujawni powiązania wysokiej rangi oficerów z aferą.

I dile z Colloseum.

c.d.n.