Karol Marks, za młodu satanizujący nieco poeta, a potem guru „postępowej ludzkości” skupionej wokół kolejnych władców Związku Sowieckiego, powiedział, że ilość przechodzi w jakość.  Jeśli tak byłoby faktycznie, to mająca dwa razy mniej ludności niż Niemcy Polska, powinna mieć szkolnictwo akademickie na wyższym poziomie. Bo na 414 niemieckich szkół wyższych przypada aż 430 w RP.

Hiszpańska instytucja, Consejo Superior de Investigaciones Cientificas (CSIC), przeprowadza od wielu lat światowy ranking szkół wyższych. Badania tego centrum naukowego są finansowane z grantów Unii Europejskiej. Są one oceniane w środowisku specjalistów w dziedzinie badań globalnego rynku edukacyjnego jako najbardziej rzetelne.

CISIC publikuje każdego roku swoje rankingi w dwóch edycjach: zimowej oraz letniej. W ostatnim rankingu odnotowano 23885 szkół wyższych z całego świata. Wśród nich znajduje się 430 polskich szkół wyższych. Na Unię Europejską przypadają 3283 szkoły.

Aż 54 szkoły z Polski przynależy do grona 10% najgorszych w Unii. Oznacza to, że w „europejskiej ściemie akademickiej” posiadamy 16.5 % udział. Dla porównania w Finlandii nie znajdziemy szkoły wyższej, która należałaby do grona 10% najgorszych, unijnych placówek edukacji wyższej. W Czechach znajdziemy tylko takie dwie szkoły na ich łączna liczbę 81. W Niemczech na 414 szkół przypada tylko 21, które znajdują się wśród niechlubnych 10% najgorszych szkół w Unii.

Polska jest czołowym krajem w Europie charakteryzującym się ponadprzeciętnym udziałem „ściemy akademickiej” w systemie edukacji wyższej. Nie można, więc dziwić się, że wielu młodych obywateli naszego kraju ma kłopoty ze znalezieniem dobrze płatnej pracy na europejskim rynku.

Oto lista szkół wyższych funkcjonujących w Polsce, które przynależą do 10% najgorszych szkół w Unii Europejskiej oraz 10% najgorszych na świecie. W nawiasie pierwsza cyfra oznacza pozycję w Unii, zaś druga – na świecie.

  1. Federacja Uczelni Aglomeracji Warszawskiej (3279, 23536)
  2. Wyższa Szkoła Techniczna we Wrocławiu (3258, 22622)
  3. Wyższa Szkoła Informatyki, Zarządzania i Administracji w Warszawie (3255, 22535)
  4. Koszalińska Wyższa Szkoła Nauk Humanistycznych (3251, 22457)
  5. Małopolska Szkoła Wyższa w Brzesku (3248, 22419)
  6. Wyższa Szkoła Służb Lotniczych w Bydgoszczy (3234, 22084)
  7. Wyższa Szkoła Kosmetologii i Promocji Zdrowia w Szczecinie (3231, 21960)
  8. Wyższa Szkoła Biznesu i Zarządzania w Ciechanowie (3230, 21862)
  9. Wyższa Szkoła Gospodarki w Bydgoszczy (3217, 21517)
  10. Wszechnica Warmińska w Lidzbarku Warmińskim (3202, 21112)
  11. Szkoła Wyższa Prawa i Dyplomacji w Gdyni (3190, 20894)
  12. Polsko-Czeska Wyższa Szkoła Biznesu i Sportu w Nowej Rudzie (3182, 20746)
  13. Wyższa Szkoła Gospodarki i Zarządzania w Krakowie, Wydział w Mielcu (3176, 20590)
  14. Puławska Szkoła Wyższa (3173, 20524)
  15. Wyższa Szkoła Artystyczna w Warszawie (3171, 20495)
  16. Salezjańska Wyższa Szkoła Ekonomii i Zarządzania w Łodzi (3169, 20441)
  17. Wyższe Seminarium Duchowne Franciszkanów w Łodzi (3164, 20365)

Przeliczając liczbę „szkół ściemniania”, czyli – takich, które przynależą do grona 10% najgorszych w Unii i 20% najgorszych na świecie, na jeden milion mieszkańców w każdym województwie, otrzymujemy ranking regionów Polski z uwagi na „gęstość” generowania lumpen-inteligencji.

  1. Zachodniopomorskie (2.9), 2. Kujawsko-Pomorskie (2.5), 3. Łódzkie (1.6), 4.Podkarpackie (1.4), 5.Dolnośląskie (1.0), 6. Lubuskie (1.0), 7. Mazowieckie (0.9), 8.Warmińsko-Mazurskie (0.7), 9.Małopolskie (0.6), 10. Lubelskie (0.46), 11. Pomorskie (0.43), 12. Wielkopolskie (0.3)

W takich województwach, jak: Śląskie, Opolskie, Podlaskie i Świętokrzyskie, nie funkcjonują ośrodki edukacji akademickiej, które przynależą do grupy 10% najgorszych szkół w Unii Europejskiej.

źródło: Ranking Web of Universities, January 2015 oraz obliczenia własne (http://pl.blastingnews.com/spoleczenstwo/2015/06/ranking-najgorszych-szkol-wyzszych-w-polsce-na-tle-unii-europejskiej-czesc-i-00425869.html

http://pl.blastingnews.com/spoleczenstwo/2015/06/ranking-najgorszych-szkol-wyzszych-w-polsce-porownanie-z-afryka-czesc-ii-00432227.html )

Po co są szkoły wyższe w RP, należałoby zapytać.

Otóż, wydaje się, że raczej nie po to, aby wykształcić absolwenta liczącego się na rynku.

Ci, stosunkowo nieliczni, noszący w sobie odpowiedni potencjał intelektualny, są wyłapywani odpowiednio wcześniej dzięki programom unijnym, jak chociażby ERASMUS i ERASMUS+.

I swój dalszy rozwój łączą z reguły z jakimś ośrodkiem zagranicznym.

Inni, zwłaszcza ci, którym nie dane było studiować na jednej z państwowych uczelni, po prostu są traktowani jak dojne krowy przez biznes „edukacyjny”.

Bo nie ma cudów w gospodarce – jeśli w czasach rozwiniętego socjalizmu, gdy przy tej samej liczbie ludności, co teraz, posiadaliśmy przemysł i zapotrzebowanie na kadrę inżynierską rzeczywiście istniało, wystarczył nam odsetek ludzi z cenzusem uczelni wyższej na poziomie 5-7%, to dzisiaj, kiedy gospodarka została w dużej części „wygaszona”, a zamiast fabryk mamy głównie supermarkety i montownie wskaźnik ten wzrósł ponad dwukrotnie…

Pytam, po co?

Niewątpliwie „ściema akademicka” jest formą tuszowania części bezrobocia – o ile lepiej brzmi słowo „student” od słowa „bezrobotny”.

„Ściema akademicka” daje również okazję zarobienia pieniędzy.

Bo „reforma” systemu szkolnictwa wyższego doprowadziła do tego, że za wykształcenie wyższe uchodzi tytuł magistra, uzyskany na jednym ze „starych” uniwersytetów, jak i tytuł „licencjata” kupiony w szkole o poziomie niższym, niż 2/3 uczelni na Madagaskarze!

Pora więc ponownie zreformować szkolnictwo wyższe i przywrócić to, co akurat rozsądnie rozwijało się w PRL.

Jeśli mamy 5% więcej szkół wyższych, niż Republika Federalna Niemiec przy niższej o ponad 50% liczbie ludności, to jest po prostu kpina.

Droga kpina, niestety, z nas, bo to nasze dzieci za nasze pieniądze opłacają koterie cwaniaków, dumnie obnoszących gronostaje na togach podczas uroczystych inauguracji kolejnego roku akademickiego.

A że dyplom tak uzyskany jest po prostu do dupy?

Ba, ale bezrobocie jest tak wysokie, że nawet nie ma możliwości, aby go skonfrontować z jakimś bardziej „normalnym”.

Płacąc za wykształcenie dzieci na uczelniach o poziomie przedwojennego gimnazjum w niewielkim mieście powiatowym oszukujemy więc siebie.

Bowiem popieramy jedynie … kupę kamieni, a trzeba żądać faktycznych reform!