Wolnym zawodem już wkrótce nie będziemy – w Sejmie stosowne projekty ustaw są przygotowane – stracimy przywileje np. podatkowe związane z wolnym zawodem.

Nie dziwi, że posłowie dadzą zielone światło do tworzenia wydziałów lekarskich nie tylko na uczelniach akademickich. Staniemy się byle jak przygotowanym do pracy, ale za to w jak największych ilościach mięsem armatnim.

Jednak epidemia uświadomiła naszym wybranym przez Naród ustawodawcom, że coś trzeba z tym zrobić, bo ludzie umierają z braku dostępu do leczenia. Skutek wielu, wielu lat zaniedbań i reform w rodzaju: likwidujemy staż podyplomowy …. przywracamy staż podyplomowy ….. skracamy studia, a nie …. zostawiamy bez zmian … .. tniemy miejsca specjalizacyjne …… pediatrzy nie są nam potrzebni itp. doprowadził do prawdziwej katastrofy i nadumieralności niespotykanej od dziesiątków lat.

Sytuacja musi być krytyczna, bo politycy poszli wreszcie po rozum do głowy. Rozum – nieistniejący, albo mało używany – podpowiedział im najprostszą rzecz: zwiększcie liczbę lekarzy! Pomysł prosty na kształt cepa, MY znowu pochylimy się z troską nad biednym suwerenem pozbawionym opieki lekarskiej, a jak nieprzygotowany właściwie do pracy lekarz popełni błąd – to już będzie tylko i wyłącznie jego wina i jego odpowiedzialność karna.

Wydziały lekarskie powstaną, jak grzyby po deszczu. Stworzą kadrę naukową, dydaktyczną błyskawicznie, podpiszą umowy na korzystanie z prosektoriów/fantomów/wirtualnych ćwiczeń klinicznych, załatwią ćwiczenia w szpitalach, poradniach. Na papierze będzie wspaniała kliniczna i akademicka edukacja z uczelnią umajoną nazwiskami profesorów, którzy jej nigdy na oczy nie zobaczą. Wszystko będzie zgodnie z ustawą i rozporządzeniami. Wszystko będzie perfekcyjnie, patriotycznie, narodowo i „dla dobra polskiego pacjenta”.

Medycyna, jako sztuka, trudna nauka pod okiem Mistrzów, z wielką odpowiedzialnością wobec chorego, zgodna z etyką wpajaną pokoleniom lekarzy od tysięcy lat – już dawno umarła. Mało kto po niej płacze. Bo nie jest wcale nikomu potrzebna. Teraz liczy się szybki efekt, wygrane kolejne wybory, odsunięcie katastrofy poza swoją kadencję, najlepiej przerzucenie odpowiedzialności na następców politycznych stołków.

Po co komu lekarz, który będzie zadawał niewygodne pytania, który nie będzie chciał być urzędnikiem w kieracie NFZ i ZUS, który wypełni wszystkie orzeczenia trybunałów kulinarnych bez żadnych wątpliwości etycznych, który będzie miał właściwie poukładaną hierarchię wartości wypełniając nasz zawód i powołanie? Po co komu taki lekarz?

Urzędnik jest potrzebny, pokorny i wiecznie przestraszony, że go za coś ukarzą, wlepią kary finansowe, zmuszą do kolejnej pracy „w ramach”, pracujący jak niewolnik w trakcie nauki specjalizacji, dorabiający w 4 miejscach lub pracujący grzecznie na etacie wyłącznie w publicznej ochronie zdrowia.

Powoli i bardzo konsekwentnie gotowano nas lekarzy, jak żabę w garnku. Ustawiono nam tak specjalizacje, żeby latami orać na klinikach za darmo, kazali orzekać o refundacji leków-choć nas to powinno g*** obchodzić, zrobiono wypisywaczy administracyjnych druków ZUS ZLA, kazali rozliczać punkty, procedury, robić oscylatory JGP, wdrażać ISO, ceryfikaty i inne śmieci, które nie należą do naszych obowiązków.

W nagrodę pozwolili nam łaskawcy pracować do zajechania się na śmierć na dyżurach, w komercyjnych poradniach, w gabinetach, a my rzuciliśmy się do pracy, bo chcieliśmy więcej zarobić i lepiej żyć. No to lepiej żyjemy, na kontach mamy więcej, widzieliśmy kawał świata, zrobiliśmy sobie realizację wielu marzeń. Trochę z nas umarło na posterunku, trochę się ciężko pochorowało, trochę zrezygnowało z marzeń, rozsypały im się rodziny.

Przekupili nas naszymi, ciężko zarobionymi przez nas samych pieniędzmi. Teraz dołożą nam likwidację wolnego zawodu, szkoły zawodowe dla lekarzy, pewnie zabiorą samorząd i sąd lekarski, dołożą podatków. A jak nam się przypomni, że jednak nie jesteśmy urzędnikami na służbie ZUS i NFZ wspierającymi utrzymanie władzy przez aktualnie rządzącego, to się nas pozbawionych jakiegokolwiek wsparcia Izby Lekarskiej i Sądu Lekarskiego rzuci na pożarcie suwerenowi.

Ugotowali nas już zupełnie?