Są dwie rzeczy za które mimo wszystko należy być wdzięcznym redachtorowi Mazurkowi.

Pokazał, że dla tzw polit-establiszmętu tzw pandemia to temat wybiórczy i obowiązujący tylko dla motłochu, oraz, że nie istnieje żaden spór między kamarylą z PiS, a kamarylą z PO.

Mogła by być i trzecia wdzięczność, gdyby na przykład redachtor Mazurek zatrudnił takich kelnerów jak u Sowy i na przykład cała Polska by się dowiedziała niedługo co myślą i co mówią o starym, zramolałym dziadzie z Żoliborza jego przydupasy, albo co myśli i mówi o powykrzywianym jak szesnasty paragraf Rumpelstilzkinie z Sopotu platfonsowa ferajna …eh rozmarzyłem się znowu.

Ale póki co na pewno obydwa sztaby troją się i pięciorzą, żeby pokazać swoim bezmyślnym wyborcom, że to nie ciąg do darmowej wódy i zakąsek, a „siły wyższe” zmusiły biesiadników do pojawienia się w nieodpowiednim miejscu o niewłaściwym czasie…