Kasię i Adriana poznałam na charytatywnym koncercie Baciarów. Chłopak mimo to, że widać było po nim niepełnosprawność świetnie się bawił. Wtedy od razu przykuli moje spojrzenie, bo ona uśmiechała się całą sobą a chłopak był szczęśliwy. Postanowiłam do nich wrócić i porozmawiać z mamą tego dzielnego chłopaka.

Adrian Stańczyk to 22 letni chłopak cierpiący na aberrację chromosomową, czyli wadę genetyczną, opóźnienie psychoruchowe, niedosłuch oraz niedowidzi – 14 dpt. i to zostało dopiero wykryte w 2018 roku, oprócz tego Adrian jest alergikiem i jest na diecie bezglutenowej, nigdy nie jadł chleba.

Renata Bedra: Co robicie, że bije od Was taka radość życia?
Katarzyna Stańczyk: nic nie robimy. To jakoś tak samo z siebie wychodzi. Może to dlatego, że jestem zwariowana, to mnie trzyma w pionie. Choć chwilę zwątpienie oczywiście też się pojawiają, zdarza mi się płakać do poduszki. Lubię w chwili zwątpienia jechać do lasu i się wykrzyczeć.

Kasia została z Adkiem (tak pieszczotliwie mówi do syna) sama, gdy okazało się, że jest on chory. Ojciec zdezerterował i odszedł. Od początku sama radziła sobie z wychowywaniem chłopca. W rozmowie ze mną kilkakrotnie wspomina o pomocy swojej mamy i siostry. – „Mam cudowną mamę, która dużo mi pomaga, jest też moja kochana siostra na którą mogę zawsze liczyć” – mówi Kasia.

R. B.: Jak wygląda Wasz dzień?
K. S.: Rano jeśli Adek chce idzie do szkoły, ale nic na siłę. Zawsze o godz. 12:00 odbieram syna i jedziemy do domu na obiad, później spacer z psem, i na rehabilitację do stowarzyszenia dzieci niepełnosprawnych „Promyk”.

Warto podkreślić, że naszej szczerej rozmowie Kasia zawsze opowiada o fantastycznych nauczycielach ze szkoły, chwali również psychologów i pedagogów z obu placówek, gdzie uczęszcza chłopak.

R. B.: Arian lubi muzykę, czego słucha jak to wygląda w Waszym domu?
K. S.: Muzykę słychać w naszym domu, Adek uwielbia Baciary, ale też i Metallice. Uwielbia muzykę, kocha oglądać zdjęcia jego ulubionym filmem są „Miodowe lata”. Adek przepada za piłką, tańcem, uwielbia malować, wszystkie zwierzęta nie są mu obce.

Kasia od siedmiu lat jest w szczęśliwym związku, jak na zakochaną kobietę widać, że kwitnie. Dobrze, że ma kogoś, kto służy ramieniem i wsparciem. Jak mówi Kasia „Adam jest cudownym facetem o dobrym sercu”.

R. B.: Czy pracujesz zawodowo?
K. S.: Niestety nie, mój czas wypełnia Adrian. Choć z drugiej strony pracuję 24h/dobę.

Mama Adriana podkreśla, że niepełnosprawni nie są uciążliwi, to ludzie tacy jak my, którzy kochają i chcą kochać.

R. B.: Jak radzicie sobie z ograniczeniami dotyczącymi pandemii?
K. S.: Nie spotykamy się z nikim. Jedziemy na wieś lub na działkę. Adek bardzo lubi przebywać na świeżym powietrzu.

Gdy przyglądam się tej trójce to nie sposób się nie uśmiechnąć na ich widok. Uśmiechnięci, głośni, szczęśliwi. Ich przykład jest dowodem na to, że można stworzyć szczęście z niepełnosprawnym dzieckiem, można się zakochać. Kiedyś stwierdziłam, że Kasia swobodnie w swoim serduszku zmieści obu swoich chłopaków, serce ma duże, więc obaj się zmieszczą.

Mama z synem spędza czas bardzo często kreatywnie. Całkiem niedawno razem namalowali obraz, który był wystawiony na licytację, a dochód został przekazany potrzebującej Nikoli. Gdy zapytałam Katarzynę Stańczyk o to, czy mogłabym o nich napisać odpowiedziała „a o czym tu pisać?”.

Jednak byłam uparta, bo chcę pokazać ten fenomen Kasi i Adriana. Zapewne nie było im łatwo, bo kobieta została sama z chorym dzieckiem. Jednak ta dzielna wojowniczka, nie załamała się, przełknęła gorzką pigułkę i ruszyła dalej. Stworzyła Adrianowi cudowny dom, taki dom w którym jest dużo miłości i uśmiechu. W ich życiu bardzo ważną rolę gra babcia Adriana i ciocia, siostra Kasi oraz wierni przyjaciele.

Kasia jest moją bohaterką, bo ja podziwiam ludzi, którzy potrafią żyć z chorymi dziećmi. Mam świadomość jaki, to jest ogrom pracy i odpowiedzialności. Dlatego nie chcę, by ktoś mnie krytykował za poglądy. Przecież, gdyby wszyscy byli idealni, to chore dzieci nie byłyby pozostawiane w różnego rodzaju instytucjach.

Moja bohaterka apeluje, do rodziców dzieci niepełnosprawnych „powinniśmy trzymać się razem. Wspólnie sobie pomagać. A ludzie zdrowi powinni zrozumieć zachowania dzieci chorych”.

R. B.: Czy spotykają Was nieprzyjemności od ludzi?
K.S.: Nie, ludzie nie są dla nas niemili. Czasem patrzą ze zdziwieniem, gdyż Adek głośno mówi z powodu niedosłuchu.

R. B.: Zwracasz się do syna bardzo często Profesorek. Skąd to się wzięło?
K. S.: Od momentu, gdy Adrian zaczął nosić okulary, po czym wziął od Pani psycholog dużą teczkę. Stąd jest to mój kochany Profesorek.

Zwracam się do wszystkich, którzy myślą, że się nie da, że sobie nie poradzą proszę Was weźcie przykład z Kasi. Pamiętajcie, że jeśli upadniecie, wstańcie poprawcie koronę i idźcie dalej z głową podniesioną do góry.

Jeśli ktoś chciałby coś złego powiedzieć o Kasi, to grzecznie proszony jest, by założyć jej buty i przejść odrobinę życia za nią. Mam nadzieję, że historia bohaterów da wam siłę, że nie poddacie się zanim nie sprawdzicie, czy warto.

Kasiu bardzo dziękuję Ci że mogłam wejść do Waszego życia. To była dla mnie ogromną przyjemność. Mam nadzieję że podołałam wyzwaniu.