Wypadałoby skomentować to co wydarzyło się w TVP na tzw. debacie. Piszę tzw., bo konwencja wg., której należy w jedną minutę opowiedzieć np. o obronności kraju, czy założeniach polityki zagranicznej, to kompletny żart.
O Kichawie-Radler 2% i o Biedroniu się wypowiadał nie będę, bo nie jestem ekspertem od organizmów jednokomórkowych, natomiast o reszcie można w zasadzie coś powiedzieć.
Taki np. Tanajno, co to mu 5 lat temu poparcie dwukrotnie skoczyło po tym jak zagłosowała na niego matka, okazał się tylko i wyłącznie awanturnikiem, który na 5 serii pytań i dodatkowo w swobodnej wypowiedzi nie powiedział kompletnie, kompletnie, kompletnie nic!
Niejaki Pan Żółtek, co to dopiero dziś go poznałem, a ponoć jakąś tam karierę polityczną i to ponoć nawet w Europarlamencie ma za sobą, skojarzył mi się z takim przysłowiowym Ziutkiem spod budki z piwem, któremu ktoś powiedział: „Chodź chłopie, wskoczysz w garnitur i zrobisz z siebie pajaca w TV”. Przepraszam, nie znam gościa, ale nie wyobrażam sobie, aby taki ktoś miał reprezentować Polskę na arenie międzynarodowej, czy negocjować coś w Białym Domu. Pominę już fakt, że Putin na Kremlu musiałby zamówić kontener papieru toaletowego najgrubszej wersji, bo ze śmiechu wszyscy by dostali biegunki.
Jest jeszcze jakiś Piotrowski, który jest ponoć dr hab. na KUL-u, ale jak na człowieka z wysokim stopniem naukowym wypadł po prostu żenująco słabo.
Zaskoczony jestem za to bardzo postawą Kosiniaka-Tato ja nic nie umiem-Kamysza. Wyszedł z niego w tej debacie wyjątkowy knur. Myślałem, że się chłop trochę naprostował po dziwactwach przy wyborach europejskich, ale myliłem się. Nie dość, że gadał nie na temat, to jeszcze jedyne co przybrał sobie za cel, to burczeć na Dudę, co z resztą wychodziło mu po prostu kiepsko.
Jedyni, którzy wykazali się jakimś podejściem merytorycznym, ale również osobowościowym, to – no sorry – ale Duda, Bosak, Jakubiak i Hołownia.
Hołowni, jak już wspominałem, po prostu nie wierzę, bo zmienia poglądy w zależności od tego kto mu pytania zadaje i prędzej, czy później wyląduje z takim podejściem w mateczniku lawiranctwa, czyli w Peezelu razem ze sztywniakiem, knurem Kosiniakiem i tyle. Natomiast odmówić mu nie można, bo nawijać bez kartki potrafi. TVN przygotował tego Petru 2.0 do efektownego nawijania w mediach.
No i cóż. Bosak niepotrzebnie wdawał się w punktowanie Dudy. Mógł zaoszczędzić czas i powiedzieć więcej. Niestety sprawia wrażenie trochę infantylnego w rozumowaniu polityki zagranicznej. Chwała mu za niepodległościowe i suwerenne podejście do pozycji Polski na arenie międzynarodowej, ale obawiam się, że sprawy w dużej polityce są nieco bardziej zawiłe i skomplikowane, aby tak po prostu stawiać proste założenia.
Jakubiaka osobiście lubię. Odpowiada mi taki typ gościa poważnego, stanowczego i zdroworozsądkowego. Niestety jest troszkę typem wyautowanego spadochroniarza, któremu sondaże nie dają żadnych szans i w zasadzie można domniemywać, że również wynik wyborczy będzie podobny – a szkoda. Najwyraźniej rozsądek i stanowczość we współczesnym świecie nie jest zbyt cenna. Większym poparciem cieszą się kolorowe klauny, których poglądy i wiedza oraz podejście do polityki kwalifikuje ich na obserwację w kaftanie.
Nie wystartował Max Kolonko Boston Massachusetts ani Piotr Wroński. Czy mieliby duże szanse? Nie mieliby, ale byłoby ciekawej. Cóż zatem dodać…
Najprawdopodobniej wszystko wskazuje na to, czy się to komuś podoba czy nie, że Duda zgarnie to w pierwszej turze. I może się z niego śmiać, kto chce, ale bije na głowę wszystkich poprzednich okupantów żyrandolowego fotelika, czyli Bula, Żula i Bola. Ewentualnie, co może się zdarzyć, będzie II tura pomiędzy, i tutaj opieram to jedynie na spekulacji, rzeczywiście Dudą i Hołownią, co nie zmienia faktu, że II turę wygra Duda.
Tak czy siak najważniejsze jest jedno.
Najważniejsze, że Kichawa-Radler poszła na dno. To jest największy sukces Polski. Dzień, w którym Platfusy pseudo-Obywatelskie znikną z polskiej sceny politycznej będzie najcudowniejszym dniem od czasu 89 r. Nie chcę już cytować klasyka, bo trwa jeszcze okres wielkanocny, tak więc nie chciałbym wyrażając opinii o tych bandytach z PO, zbyt wielu przekleństw z siebie publicznie sączyć.
Taka przyszłość nas raczej czeka. Reszta to polityczno-medialne pitolenie dla klikalności nagłówków artykułów, których powstanie z milion jak wtedy gdy 5 lat temu towarzysz Zandberg z kluchą w gardle został uznany za zwycięzcę debaty, a potem dostał, jak mawia Marcin Daniec w swoich występach, poparcie rzędu – zero koma przecinek.
Czy ja osobiście będę się cieszył z wygranej Dudy? Nie specjalnie, choć mogłoby być dużo gorzej. Natomiast jedno nie ulega wątpliwości. Gdy zobaczę ostateczne dorżnięcie Kichawy, otworzę szampana. Każda porażka tych parchów z platformy, od kółek młodzieżowych na dole, PO prezesów partii na górze, to powód do wielkiej radości i uzasadnionego świętowania.
Autor: Niepoprawnie Zdroworozsądkowy
Bosak 2020!