Oceniać debaty prezydenckiej nie będę, mogę jedynie ubolewać nad tym, że nawet rozsądni ludzie, jak idzie o wyścig o władzę, tracą rozum. W każdym razie nie są znane w historii przypadki, aby wyścig po władzę przysparzał mądrości.
Pozwolę sobie zatem korzystając z tematu prezydenckiego na dokończenie krótkiego wspomnienia, które niedawno zamieściłem na swojej stronie (ścianie FB), a które wymaga kilku dopowiedzeń.
1. Gdy kilka lat temu odbierałem w Pałacu Prezydenckim nominację profesorską, którą wręczał mi Prezydent Bronisław Komorowski, nie pomyślałbym, że wojna polsko-polska może być jeszcze bardziej gorąca. Już wówczas była i kilku moich kolegów w związku z tym odmówiło przyjęcia z rak Prezydenta RP odznaczeń i nominacji. Mając w tamtym czasie bardzo krytyczny stosunek do działań p. Komorowskiego uznałem, że należy odróżniać polityka PO od bądź co bądź legalnie wybranego Prezydenta. Ale potem przyszły rządy Andrzeja Dudy, i nastąpiło coś dokładnie podobnego. Wielu znanych i cenionych twórców i naukowców zaczęło odmawiać przyjęcia odznaczeń i nominacji. Oto kwint esencja budowania partyjno-ideologicznej nory, barykady, zaścianka, ale nie państwa.
2. W polskim życiu politycznym – choć lepszym określeniem byłoby: w polskiej śmierci klinicznej politycznej rozłożonej na raty, od mniej więcej połowy pierwszej dekady XX wieku dominuje tendencja do „budowania obozu” (partyjnego) kosztem budowania instytucji umożliwiających kooperację polityczną pond podziałami ideologicznymi. Pytanie z czego to wynika? Należy na wstępie przekreślić ograniczone mozliwosci intelektualne jednych i drugich, gdyż obydwa obozy dysponują całkiem solidną bazą intelektualną.
Osią niezgody są interesy. Ponieważ w wyniku okragłostołowych ustaleń pewna grupa społeczna szeroko zdefiniowana: politycy, prawnicy, akademicy, dziennikarze, biznesmeni itd. uzyskała na podstawie swoich koneksji rodzinno-partyjnych szeroki dostęp do dóbr publicznych, a druga strona – wyłączona z dostępu do tychże dóbr – została zdefiniowana jako awanturnicza, ksenofobiczna i rozbijacka (co nie było trudne, zwłaszcza, że ta pierwsza grupa przejęła 100% mediówe masowych), trzeba było czasu, aby napięcie wytworzone między obydwiema grupami, w końcu wybuchło. Owszem próbowano latami spuszczać powietrze z „obozu oburzenia i wk….” poprzez kooptację części z jego przedstawicieli lub inne koncesje, ale to było działanie na krótką metę.
3. Zgody już raczej nie będzie. To nie jest tak, jak niektórzy sądzili, że przeminie pewne pokolenie, a dzieci tcyh, co się poróżnili, się jakoś dogadają. Dzieci są momentami grorsze i bardziej bezwględne od swoich rodziców.
Może za bardzo fantazjuję, ale historia zna przecież podziały państw i narodów na dwie, odmienne ideologicznie części. Problemem zawsze jednak, jak w przypadku skrajnie pokłóconego małżeństwa po rozwodzie, pozostaje podział majątku. Komu ile należne. Gdybym miał dzielić Polskę na dwie części – tę PiS-owską i anty PiSowską miałbym dużo większy problem aniżeli ci, którzy w 1995 roku dzielili Bośnię i Hercegowinę. Ale i tu byłyby pewne analogie. Część PiSowska to: Małopolska, Podkarpacie, Lubelszczyzna, Podlasie, częściowo Warmińsko-Mazurskie, Świętokrzyskie i Mazowieckie z wyłączeniem największych miast tych regionów. Część antyPiSowska to cała reszta, ale z wyłączeniem wcale rozległych terenów peryferyjnych, zbudowana głównie na wielkich kosmopolitycznych aglomeracjach miejskich.
4. I jestem niemalże pewien, ze gdyby doszło do takiego podziału, to nie minęłyby 2-3 miesiące, a obydwa podzielone narody zatęskniłyby za sobą. Bo Polak jest Polakiem tylko wówczas, gdy w drugim Polaku znajdzie adwersarza. Tylko kultury do tego trzeba, kultury.
5. Wszystkim swoim znajomym życzę dobrych wyborów prezydenckich i świadomego wyboru swojego kandydata. Niech to będzie święto demokracji, choć w tak trudnych i uciążliwych warunkach. Dołóżmy wszelkich starań, by te wybory były możliwe, bo tylko w ten sposób pokażemy swoją wielkość i unikniemy małostkowych sporów.
Fot. KPRP
Autor: prof. Radosław Zenderowski
Polski socjolog i politolog, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny w Katedrze Stosunków Międzynarodowych i Studiów Europejskich Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, kierownik tej katedry.
Zostaw komentarz