Policja jak w Stanie Wojennym kontroluje na kwarantannie Rodzinę Sierp mieszkającą w Roczynach? Jest to wioska koło Andrychowa w Małopolsce. Czy to jest już efekt chińskiego szkolenia? Według dyżurnego KPP Policji w Wadowicach godz. 20:45, to normalna pora do kontroli rodziny z małymi dziećmi na kwarantannie, bo funkcjonariusze mają takie prawo! Buta, szok i niedowierzanie! Gdzie my żyjemy? Czy na pewno jeszcze w Polsce? Restrykcyjne kontrole codziennością dla rodzin objętych kwarantanną? Nie wszędzie!
Szokujące sceny jakie rozegrały się przed domem Państwa Sierp przejdą do annałów i czarnymi zgłoskami zapiszą się w historii polskiej Policji. Służba w czasach pandemii, to będzie materiał szkoleniowy jak nie powinno się wykonywać obowiązków służbowych! – „Policjanci przez 4 dni kwarantanny ani razu dzieci na oczy nie widzieli. Tylko pierwszego dnia podszedł policjant pod dom. A tak, to albo telefon, albo dzisiaj musiałam biec na drogę. Bo nawet z auta im się nie chciało wyjść” – mówi zbulwersowana kobieta i matka 3 dzieci, a jej najmłodsza córka ma 4 latka. Brakło jednej doby i rodzina została wspólnie z mężem osadzona w kwarantannie, gdyż mąż wrócił do domu z pracy w Niemczech.

Jako opowiada dzielna matka w środę patrol Policji podjechał pod dom o godz. 20:45, a było już prawie ciemno. Jednak żaden z mundurowych nie ruszył dupy i nie wysiadł z auta, by podejść pod domu, a z drogi głównej jest do niego 50 m. Warto też zaznaczyć, że ich mieszkanie jest z tylu domu i nie od strony drogi. Co zatem chcieli zobaczyć Policjanci? Nie wiem. Jednak sytuacja zbulwersowała Ojca rodziny i podczas rozmowy telefonicznej stwierdził, że nie jest to Stan Wojenny i uważa, że łamane są jego prawa obywatelskie. Funkcjonariusze poczuli się tym urażeni? Trudno mi to ocenić, ale zaczęli straszyć, że zgłoszą sprawę do Sanepidu. Nie wiem z jakiego powodu, bo rozmawiali z telefonicznie z Panem Sierp.
Zbulwersowani mieszkańcy Roczyn objęci kwarantanną z powodu pandemii są w szoku. Jak twierdzą nie sądzili, że dożyją takich czasów i będą traktowani jak ludzie gorszego sortu. Czy tak ma wyglądać praca Policji? Według dyżurnego KPP Policji w Wadowicach godz. 20:45, to jest normalna pora do kontroli na kwarantannie rodziny nawet z małymi dziećmi. W tym momencie brakuje słów, a zachowanie policji przypomina działania aparatu opresji z czasów PRL. Jeśli tak to wygląda w innych przypadkach, to nie dziwię się ludziom, że zaczynają tracić nadzieję i coraz częściej słychać głosy, że żyjemy w kraju bezprawia.
Oczywiście sprawy nie odpuścimy i zapytamy Komendanta Powiatowego Policji w Wadowicach, czy faktycznie to wszystko przebiegało zgodnie z procedurami. A także jakie konsekwencje służbowe zamierza wyciągnąć wobec swoich podwładnych, którzy nie chcieli się przedstawić ani też podać swojego numeru służbowego. Czyżby to byli tajni agenci a nie Policjanci? A może wstydzili się swojego zachowania? Przecież obowiązują w Polsce procedury kontroli osób w kwarantannie, ale także dobre obyczaje! I o tym mówi Komendant Policji od wielu tygodni na konferencjach prasowych.
Funkcjonariusze kontrolują osoby objęte kwarantanną. Jednak jak podkreśla Komendant Główny Policji gen. insp. dr Jarosław Szymczyk: „Podczas kontroli funkcjonariusze pytają o niezbędną pomoc (np. dostarczenie leków lub żywności), której wymagają osoby przebywające w kwarantannie”. A zatem mają służyć osobom objętym kwarantanną, ale w Roczynach według relacji małżeństwa Sierp było inaczej.
Na koniec taka mała ciekawostka dla przełożonych funkcjonariuszy w KPP w Wadowicach i komisariatu w Andrychowie, tak wyglądała wizyta Policji patrol kobieta/mężczyzna stali jakieś 50 m od domu na drodze głównej, gdzie nie widać okien, to te dwie kropki czerwone na zrzucie z Google Maps, a okna Rodziny Sierp są z drugiej strony.

Fot. portal www.gov.pl
Zostaw komentarz