Od kilku dni słucham jak niektórzy dziennikarze wylewają żale, że kanclerz Angela Merkel przeprosiła tureckiego prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana za niewybredny pamflet pod jego adresem, natomiast nikt z niemieckich władz nie przeprosił Polaków za obrażanie św. pamięci prezydenta Lecha Kaczyńskiego, za niewybredne kpiny z PiS i Jarosława Kaczyńskiego oraz wyników wyborów w Polsce .
Jak mogą nas inni szanować skoro sami siebie nie szanujemy? Zaczynając od koncepcji R. Sikorskiego, rezygnacji z prowadzenia samodzielnej polityki na rzecz płynięcia w głównym nurcie politycznym UE, po niszczenie wizerunku prezydenta Lecha Kaczyńskiego za życia jak i po śmierci, gdzie każdy sposób jest dobry, byle tylko mu przyłożyć.
Jak Niemcy mają nas szanować skoro rząd i większość społeczeństwa nie jest zainteresowana wyjaśnieniem katastrofy smoleńskiej, w której ginie reprezentant majestatu Rzeczypospolitej prezydent i część elity państwa, a ludzie odpowiedzialni za niedociągnięcia zostają awansowani.
Jak możemy być szanowani skoro podsłuchiwano praktycznie całą elitę państwową i wielkich polskiego biznesu? Nagrano premiera, wicepremier, ekspremierów, prezesa NBP, wicepremiera i ministra finansów, byłego szefa MSZ, byłych prezydentów.
Nagrania ujawniały plany łamania konstytucji i ustaw, nadużycia władzy, korupcję, działania na szkodę skarbu państwa, tuszowanie oszustw podatkowych, postępowanie wbrew polskim interesom narodowym.
Była to gigantyczna kompromitacją państwa, elit władzy, biznesu i tajnych służb. Mimo tego nikt nie poniósł żadnych konsekwencji, nikogo nie postawiono przed Trybunałem Stanu, nie zreformowano tajnych służb.
Zamiast tego rządzący zrobili wszystko by aferę zamieść pod dywan, winnych ochronić, a społeczeństwo ogłupić.
Natomiast jakie standardy obowiązują w prawdziwie demokratycznych państwach, mogliśmy się przekonać gdy wicepremier Szwecji Mona Sahlin straciła stanowisko, gdy się okazało, że służbową kartą kredytową zapłaciła za pieluchy, papierosy i batonika. Szefowa szwedzkiego urzędu pracy Angeles Bermudez-Svankvist została zwolniona po ujawnieniu jej wysokich rachunków za służbową komórkę. Burmistrz Oslo, Per Ditlev-Simonsen, musiał ustąpić tylko, dlatego, że jego rodacy dowiedzieli się, iż ma konto w Szwajcarii, na które przelał pieniądze ze spadku, a premier Islandii Sigmundur David Gunnlaugsson, podał się do dymisji gdy wyszło na jaw, że jego żona ma ukryte kilka mln dolarów w rajach podatkowych.
Jak możemy być szanowani, gdy skazuje się na karę więzienia szefa służby, który walczył z korupcją na najwyższych szczeblach władzy, lekceważy się referendalne inicjatywy społeczne, wyprzedaje majątek, nie interesuje się losem swoich obywateli na emigracji?
Jak możemy być szanowani, gdy z inspiracji polityków opozycji i dziennikarzy ich popierających w amerykańskich i niemieckich środkach przekazu (CNN, „Die Zeit”) pojawiają się manipulacyjne materiały uderzające w wizerunek Polski i Polaków?
Jak można szanować naród, którego opozycja nie tylko donosi na własny rząd do UE, ale bierze czynny udział w pisaniu rezolucji go potępiającej, równocześnie robi wszystko, by przeciwnik polityczny Janusz Wojciechowski nie objął znaczącego stanowiska w Europejskim Trybunale Obrachunkowym kontrolującym budżet Unii Europejskiej?
W Polsce opozycja polityczna wychodzi z założenia, że jak będzie opluwała i szkodziła rządzącym, to ich zachowanie nie będzie rzutowało na wizerunek Polski i Polaków w Europie i świecie, a tylko dotknie PiS i jego zwolenników. Nie biorą pod uwagę tego, że swoimi działaniami osłabiają pozycję międzynarodową i psują autorytet Polski. Wydaje się im, że gdy wygrają wybory, pomyje które wylali znikną jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, a z samego faktu, iż przejęli władzę, automatycznie zdobędą mocną pozycję międzynarodową, w ciągu dnia naprawią zepsuty wizerunek i wszyscy będą nas kochali oraz szanowali. Tylko, że to tak nie działa. Osłabić pozycję, stracić autorytet i zepsuć wizerunek państwa jest bardzo łatwo, lecz odrobienie strat może trwać dziesięciolecia.
Zawsze przepraszane są kraje z którymi się liczy i które się szanuje, oraz które same się szanują. Szanujmy się, a będziemy szanowani i nikt z nas nie będzie kpił, a my nie będziemy musieli oczekiwać przeprosin.

Liliana Borodziuk