Przeczytałam artykuł pani Joanny Lichockiej „Wyborcy w pułapce PO”, („GPc”, 16.02.2017) i całkowicie się z nim nie zgadzam. Pisze ona w nim „Poczynania PO rodzą coraz większy dysonans poznawczy u jej wyborców. Widać to od próby puczu, gdy wyobrażenie o politykach Platformy, jako osobach wykształconych, wysokiej kultury i przyzwoitości skutecznie zrujnowały popisy posłów Nitrasa, Pomaskiej czy Muchy. Część wyborców zobaczyła, że zamiast na profesjonalistów, zagłosowała na przepychających się na sejmowych korytarzach, agresywnych, grzebiących w cudzych rzeczach i wyśpiewujących bzdurne teksty przed kamerami, jakby tu rzec delikatnie, zdecydowanie mało mądrych ludzi. (…) Jednak takiej skali prostactwa i braku rozsądku swoich polityków wyborcy opozycji dawno nie musieli sobie próbować racjonalizować. (…) PiS stoi przed szansą złożenia, z sukcesem, oferty nieszczęśnikom dotąd głosującym na PO – bo część z nich musi być w rozpaczy”.
Gdyby było tak jak Pani pisze, to sondaże PO nie przekraczałby poziomu dwucyfrowego, a oscylują w granicach 20 %. Dla jej żelaznego elektoratu zachowanie Nitrasa, Pomaskiej czy Muchy są jak najbardziej na miejscu. Oni nigdy niczego nie muszą sobie racjonalizować, bo cokolwiek by nie zrobili ich wybrańcy jest przez nich akceptowane.
Uważam, że wiara to, iż „PiS stoi przed szansą złożenia, z sukcesem, oferty nieszczęśnikom dotąd głosującym na PO” jest błędną oceną rzeczywistości.
Osobiście znam dwie rodziny, które od chwili wygrania wyborów przez PiS nie oglądają żadnych programów informacyjnych telewizji publicznej, ponieważ twierdzą, że jest to telewizja pisowska, która notorycznie kłamie. Tak mają zlasowane mózgi przez osiem lat rządów PO, że nie tylko nie potrafią samodzielnie myśleć, ale nie trafiają do nich żadne racje.
Na argumenty, że PiS, jako jedyna partia realizuje swoje przedwyborcze obietnice m.in. 500+, Mieszkanie +, podwyższenie minimalnej stawki godzinowej i minimalnego wynagrodzenie itd. słyszę zawsze –„ a tam”. Oglądają tylko TVN i z całym przekonaniem twierdzą, iż tylko to stacja ma prawdziwy przekaz. Oczywiście 500 zł na drugie dziecko biorą i nie przeszkadza im to, że to są pieniądze pisowskie. W skali kraju takich rodzin jest tysiące.
Nie wyobrażam sobie jak do takich ludzi można dotrzeć z najlepszą nawet ofertą. Gdyby sympatycy PO potrafili samodzielnie wyciągać wnioski, to zabranie pieniędzy z OFE, podwyższenie wieku emerytalnego, miliardowa afera reprywatyzacyjna, w którą zamieszana jest wiceszefowa PO, prezydent Warszawy H. Gronkiewicz-Waltz wystarczyłyby do zejścia ze sceny politycznej tej partii. Skoro po takich zagraniach jeszcze ma poparcie w granicach 20 % to znaczy, że nie powinno się mieć złudzeń. Żadne najlepsze nawet propozycje złożone im przez PiS do nich nie trafią.
Wiara, pani Lichockiej i jej podobnych dziennikarzy, że jednak wyborcy PO przemyślą, wyciągną wnioski i poprą PiS jest utopią w czystej postaci.
Wiele z tych osób nalezało do PZPR, Unii Wolności, było ubekami i Podobnie jak ich guru Wałęsa będą iść w zaparte do śmierci