Od kilku już lat dzień 1 marca w wymiarze państwowym i społecznym jest obchodzony uroczyście jako Narodowy Dzień Pamięci ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH.

W tym dniu patriotyczna społeczność po prostu upamiętnia dokonania antykomunistycznego podziemia w RP zapoczątkowanego jeszcze w trakcie działań II wojny światowej tj. od 1944r. Klamrą spinającą powyższy zbrojny społeczny opór przeciwko nowym sowieckim okupantom i współpracujących z nimi kolaborantami spod znaku zbrodniczej PZPR stał się rok 1963, albowiem dnia 21 października tego roku zginął na Lubelszczyźnie we wsi Stary Majdan z bronią w ręku ostatni żołnierz wyklęty tj. Józef Franczak pseudonim LALUŚ.

Jak wielka musiała zaistnieć determinacja i głęboki patriotyzm w duszach tych ściganych jak dzika zwierzyna żołnierzy poświęcających swoje życie i zdrowie dla dobra przyszłych pokoleń. Ich wieloletnia walka zaowocowała nigdy nie zagasłym ogniem w dążeniu do odzyskania autentycznej niepodległości kraju. Swoją działalnością podtrzymywali ducha walki i oporu co przejawiało się w cyklicznych antykomunistycznych wystąpieniach w latach 1956, 1970 i 1981 pociągających za sobą niestety tysiące rannych oraz setki ofiar śmiertelnych.

W kazamatach polskiego gestapo czyli UB, częstokroć także w tychże samych budynkach i pomieszczeniach „odziedziczonych” po germańskich sadystach cierpiał niewymowne katusze kwiat polskiego patriotyzmu, skrytobójczo metodą sowieckiego NKWD mordowany strzałem w tył głowy.

Słynny rotmistrz Witold Pilecki w czasie widzenia z żoną poinformował ją, że jego pobyt w obozie w Auschwitz to była igraszka” w porównaniu z tym, co przechodzi w katowni UB.

Urząd Bezpieczeństwa w zdecydowanie ponadstandardowym wymiarze, jeśli chodzi o skład etniczny PRL-u był opanowany przez osoby pochodzenia semickiego, co szczególnie mocno uwidaczniało się w jego strukturach hierarchicznych. Ponurą sławą katów polskich patriotów okryli się w swojej działalności w UB tacy Żydzi jak: Salomon Morel, Józef Światło, Anatol Fejgin, a także sadystki jak Julia Brystigierowa (ksywa Luna) czy Helena Wolińska.

W sądownictwie PRL-a prym wiódł kończący na emigracji w Szwecji swój zbrodniczy żywot słynny sędzia Stefan Michnik, brat red. Adama Michnika, których rodzice w latach 30-tych XX w. dążyli do oderwania części terytorium RP do ZSRR. Odpowiedzialny jest za wiele zbrodni sądowych wydając wyroki śmierci na żołnierzy wyklętych.

Podkreślić należy, że dzięki m.in. takim jak w/w sądowym szubrawcom w latach 1944-1955 na żołnierzy podziemia niepodległościowego wydano ok. 5 500 !!! wyroków śmierci.

Sługusi sowieckiego imperium czynili wszystko co leżało w ich mocy, aby spacyfikować polskie społeczeństwo poprzez terroryzm ubecko-milicyjny, propagandę, politykę kadrową i edukacyjną posuwając się nawet do skrytobójczych mordów wobec nie tylko czynnych opozycjonistów, ale także i wobec osób duchownych. Student S. Pyjas czy ks. J. Popiełuszko – to najbardziej znane ofiary mordów dokonanych przez esbecję.

Z pełną premedytacją sowieccy kolaboranci umiejscowieni w aparacie partyjnym zbrodniczej PZPR, UB (następczo SB), milicji, WSI, kadrze wojskowej LWP, propagandzie skutecznie przez dziesiątki lat dokonywali specyficznego społecznego dychotomizmu, czego głębokie, negatywne skutki odczuwalne są do dnia dzisiejszego.

Słynne partyjne hasło: kto nie z nami, ten przeciwko nam stało się mimikrycznym wektorem postępowania osób o tzw. miękkim kręgosłupie moralnym.

Głęboki polityczno-społeczny podział jaki aktualnie jest zauważalny w RP jest m.in. wynikiem dokonanego premedytacyjnego rozdźwięku polskiej populacji i tym samym w konsekwencji opowiadającej się po złej i dobrej mocy stronie.

Przeważająca część polskiego społeczeństwa; biorąc pod uwagę historyczne uwarunkowania chrześcijańskiej tradycji swojej państwowości (w tym także okres zaborów) w sposób zdecydowany hołubi najlepsze tradycje w zakresie wyrażającym swój patriotyzm i przywiązanie do wielowiekowej aksjologii.

Na przeciwstawnym biegunie znajdujemy potomków ( już w trzecim pokoleniu) sowieckich serwilantów przywleczonych na tankach z dzikiego Wschodu, wyraziście i symptomatycznie wyposażonych w charakterystyczne onuce. Opierając się na sile sowieckich bagnetów i wykreowany morderczy terror; uznali swój złowieszczy prymat (podporządkowany w bezwzględny sposób Moskwie) władzy jako niczym nieograniczony, także temporalnie czyli eschatologicznie nienaruszalny. Prymitywny gnom w osobie tzw. pierwowo sekrietara PZPR-a tow. WIESŁAW, czyli Władziu Gomułka ogłaszał wszem i wobec: władzy raz zdobytej nigdy nie oddamy!!!

W bezpruderyjny, bezczelny i chamski sposób oznajmiał zatem, że jakiegokolwiek przyszłościowe obywatelskie wybory są pozbawione sensownego waloru, albowiem Gomuła i jego banda towarzyszy – jak to już było wzmiankowane – nie mają zamiaru władzy komukolwiek oddawać !!!! To klasyczny zamach stanu na suwerenność społeczeństwa dla którego (przynajmniej w państwach demokratycznych) wybór politycznej opcji stanowi jego wyłączną prerogatywę.

Swoiste przekomarzanie się zatem obecnie na poziomie li tylko propagandowym, że społeczna polaryzacja polityczna jest wynikiem zachowań jednego z dwóch aktualnie najsilniejszych ugrupowań reprezentujących przeciwstawne polityczne opcje; czyli rzekomo liberalnego; względnie prawicowego odłamu jest całkowitym nieporozumieniem !!!

Obarczanie, przede wszystkim byłych, czy też aktualnych liderów tych ugrupowań politycznych (w świetle rozwoju powojennych m.in. w/w zdarzeń) skutkami tego permanentnie od 1944 r. !!!! politycznego rozdźwięku społeczeństwa jest tym samym absolutnie nieuprawnioną konstatacją.

Chętnych do dokumentowania kto kogo pierwej zdzielił łopatką po głowie, czyli wywołał wzmiankowaną społeczną polaryzację należy po prostu ……. odesłać do piaskownicy!!! To już uprzednio zaistniało !! – począwszy od 1944r i funkcjonować będzie w różnorakich konfiguracjach, czy zakresie także i w przyszłości.

Po prostu uniwersalne, spod jednej sztancy rozwiązania w polityce sensu largo, a zatem i społecznej; nie są rejestrowane w życiu społeczno-politycznym wszelakich państw, a w konsekwencji ta w/w polaryzacja zawsze będzie funkcjonować w jakiejkolwiek formie. Chodzi jednak o to, aby ta polaryzacja nie doprowadzała do swoistych „wojen plemiennych” negatywnie oddziałując na wzajemne stosunki i atmosferę polityczną.

Polaryzacja polityczna istniała przecież także w przedwojennej RP, istniała i istnieje w wielu państwach o ustroju demokratycznym, czego symptomatycznym dowodem są wyniki wyborów prezydenckich z 2020r w USA dzieląc amerykański elektorat prawie że symetrycznie.

To jedynie w wyniku ułomności natury ludzkiej ujawnia się nieposkromiona chęć ustawicznej dominacji, a w konsekwencji dążenie do deprecjacji potencjalnych przeciwników mogących stanowić konkurencję w dalszym (najlepiej w niczym nie niepokojącym) sprawowaniu władzy.

Funkcjonowanie w orbicie władzy politycznej w jej korelacji z możnością dalece idącej wieloletniej konsumpcji materialnych fruktów z tejże zależności wynikającej podobnie jak konsumpcja różnorakich używek w postaci nikotyny, alkoholu czy też narkotyków doprowadza do wielorakich uzależnień; właśnie o podobnym charakterze i oddziaływaniu jak wzmiankowane używki.

Historia est magistra vitae i ta łacińska paremia wielekroć nas poucza o dramatyzmie wynikającym z chęci pełnienia niczym nieograniczonej dyktatorskiej władzy i odnosi się ta dramatyczna konstatacja zarówno do wymiaru ogólnospołecznego jak też indywidualnego.

Na wielu kartach historii przewijają się postacie różnych narodowości idealnie wręcz pasujące do wzorca bezwzględnego satrapy dążących po zdobyciu po raz pierwszy władzy do jej infinitywnego życiowego sprawowania, czyli po prostu do ostatniego wydanego na łożu śmierci tchnienia. Z narracyjnego obowiązku wspomnieć należy koniecznie o grabarzu demokracji rzymskiej w osobie Oktawiana Augusta, którego osoba stała się zaczynem funkcjonowania Cesarstwa Rzymskiego tworząc podwaliny na prawie pięć wieków cezarionizmu – w wydaniu jego zachodniej części upadłej w 476r na wskutek zwycięstwa Odoakera nad ostatnim cesarzem Zachodniego Imperium Romulusem. Cesarstwo Wschodniorzymskie upadło dziesięć wieków później tj. 28 maja 1453r, gdy Konstantynopol został zdobyty tego dnia przez tureckiego sułtana Mehmeta II.

Pomijając z całą premedytacją różnoraką plejadą różnorakich wodzów, króli, cesarzy, czy uzurpatorów, którzy w „legionowej” wręcz liczbie przewijali się na kartach historii różnych państw i kontynentów przywołajmy w tym miejscu tego typu osobniki funkcjonujące w czasach nam w miarę współczesnych (w zależności od PESELU) tj. odnoszące się powiedzmy do przestrzeni ostatnich stu lat. Unikając zbytniej i zupełnie niepotrzebnej drobiazgliwości w przypominaniu życiorysów ober zbrodniarzy tego typu jak: Włodimir Uljanow (ksywa LENIN), Josif Dżugaszwili (ksywa STALIN), czy Adolf Hitler (ksywy brak) z dojmującym obrazem hekatomby jaką stworzyli narodom Europy (i nie tylko); w naszej współczesnej świadomości uświadomić musimy sobie niestety zasadność prawidłowej konstatacji: HISTORIA UCZY, ŻE … NICZEGO NIE NAUCZY !!!

No, po prostu dramat.

Wydawać bowiem by się mogło, że ludzkość winna właściwie odczytać prawidłowości historyczne związane z funkcjonowaniem aparatu władzy państwowej i jego emanacji w postaci aktualnych władców, bez względu na ich tytulaturę, czy metodologię zdobycia i sprawowania władzy.

Okoliczności zejścia z tego padołu łez rumuńskiego komuszego dyktatora N. Ceausescu rozstrzelanego 25 grudnia 1989r, czy jego libijskiego politycznego pobratymca Muamara Kadafiego 21.10.2011r, a więc ledwo 10 lat temu; przeczą możności wyciągania logicznych wniosków, potwierdzając tym samym konsekwentnie tezę, o imposibilności nauk wynikających z zaszłości wydarzeń historycznych.

Sprawowanie najwyższej władzy w jakimkolwiek państwie kreuje po stronie potencjalnych kandydatów w jej wykonywaniu nieprzepartą chęć jej zdobycia dosłownie za wszelką cenę.

W korzystnych uwarunkowaniach polityczno-społecznych do jej periodycznego temporalnego zwiększania, aż do dokonania bezkompromisowego zamachu na demokratyczne instytucje; celem jej bezgranicznego zarówno czasowo, jak i w wszelakim zakresie dożywotniego sprawowania.

Właściwie żadne tzw. organoleptyczne doświadczenia medyczne nie pozwalają na wysnucie prawidłowych zależności odnoszących się kategorii związanych z człowieczą seksualnością i to w relacjach absolutnie wykluczających relacje śmieszkowo-biedroniowe. Zdobycie i chęć ustawicznego sprawowania władzy wyzwala bowiem w uczestnikach tej konkurencji zadziwiające pokłady wzmożenia tegoż aspektu ludzkiej fizjologii. Orbitowanie w omnipotencyjnych politycznych kręgach stanowi wręcz synonim spożywania wykwintnych afrodyzjaków.

Naprawdę, to nie są żarty.

Dowodem feministycznego uznania atrybutów męskości, wręcz jego wzorca jest postać ponurego kagiebowca Włodimira Putina tj. dożywotniego prezydenta Rosji, który będąc posiadaczem facjaty z gatunku nieco mongoidalnej został przez znaczące grono uwielbiających ten typ sado macho kobiet zaliczony do rzekomo najseksowniejszych samców kuli ziemskiej !!!!!!

Nic dodać, nic ująć……..

Coś jednak w tym musi być na rzeczy, albowiem przekomiczny, kołchoźniany pierwyj sekretar KPZR w latach 60-tych XX w. czyli N.S. Chruszczow wywodził po utrąceniu go ze stolca przez najbliższego „towarzyskiego kolesia” Leosia Breżniewa, że można długo obejść się bez jedzenia, picia (nawet wyskokowego), czy seksu, ale pogodzić się z utratą władztwa – po prostu nie sposób.

Notoryjnym jest fakt możności błyskawicznego wręcz doczekania się znacznego dorobku materialnego z tytułu politycznego „orbitowania” w różnych strukturach władzy, czego wymownym przykładem jest kariera i nabyte w tym czasie wszelakie dobra materialne przez m.in. bywszego malarza kominów fabrycznych.

Kasa Misiu, kasa…

Porzućmy jednak dalsze dywagacje w poruszanych wyżej aspektach sprawy i odnieśmy się tytułowej V kolumny.

Po ponad 10-letnim oblężeniu słynnej Troi, gdy posągowa postać pięknej Heleny, aktualnie nałożnicy Parysa, a onegdaj ślubnej Menelaosa ulec musiała temporalnemu zmurszeniu należało w jakikolwiek sposób zakończyć tę wojnę…….. najlepiej zwycięsko.

Badania organoleptyczne, a nawet przeprowadzone współczesnymi metodami DNA wykluczyły pobratymstwo wzmiankowanego wyżej mieszkańca Troi Parysa z jego nadwiślańskim odpowiednikiem tj. Janem Parysem – byłym ministrem obrony w rządzie J. Olszewskiego w 1991r.

To były tzw. didaskalia, powróćmy jednak do Troi i pomysłu na jej zdobycie celem zakończenia wojny i przywrócenia nieco zwiędłej Heleny jej prawowitemu małżonkowi.

W wojnie trojańskiej uczestniczył także król Itaki Odyseusz, pozostawiwszy na wyspie samotną żonę Penelopę z nowo narodzonym synem Telemachem. Rozdzielność od małżeńskiego stołu i łoża była zatem znaczna i wokół „delegacyjnej wdowy” zaczęły krążyć tabuny absztyfikantów polujących na odysowy majątek. Zmobilizowany ta sytuacją wpadł na pomysł (prawdopodobnie zainspirowany przez Atenę), aby Troję zdobyć podstępem; co przy pomocy słynnego konia trojańskiego w pełni mu się powiodło.

Uznać możemy zatem w pełni zasadnie, że Odyseusz stał się twórcą, czy też „wynalazcą” V kolumny, albowiem zdobył miasto działając od wewnątrz jego murów, gdyż Achajowie od zewnątrz nie byli w stanie tego dokonać.

Semantycznie jednak pojęcie V kolumny nierozerwalnie w czasach nam współczesnych, a konkretnie od lat 30-tych XX w. związane jest z nazwiskiem hiszpańskiego generała E. Moli, podwładnego F. Franco, który oznajmił, że do czterech wojskowych kolumn maszerujących na Madryt dołączy piąta kolumna ulokowana w stolicy co pozwoli swobodnie pokonać hiszpańskich komuchów szczodrze wspomaganych przez J. Stalina.

W tym właśnie miejscu wzmiankowana V kolumna ściśle koreluje się z Instytutem Pamięci Narodowej.

Całkowicie się odżegnując od personalnych perturbacji związanych z byłym dyrektorem IPN we Wrocławiu dr T. Greniuchem wskazać jednak należy na bezsprzeczny fakt zdiagnozowania występowania V kolumny w tej szacownej instytucji jaką jest IPN pod szefostwem dr J. Szarka.

Wspomnianym exemplum zaobserwowania występowania V kolumny w wydaniu Instytutu Pamięci Narodowej Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Katowicach jest pisane ręką jej prokuratora Zbigniewa Woźniaka postanowienie o umorzeniu śledztwa.

W/w prokurator w wydanym przez siebie postanowieniu z dnia 23.11.2020 r. umorzył śledztwo w sprawie zbrodni komunistycznej, stanowiącej także zbrodnię przeciwko ludzkości w postaci bezprawnego pozbawienia wolności na okres powyżej 7 dni popełnionej z przyczyn politycznych przez funkcjonariuszy państwa komunistycznego, polegającej na przekroczeniu uprawnień przez prokuratorów Wojskowej Prokuratury Rejonowej w Katowicach poprzez stosowanie środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania oraz sporządzania i popierania aktu oskarżenia, sędziów Wojskowego Sądu Rejonowego w Katowicach poprzez niesłuszne skazanie Romana Jochemczyka na karę śmierci wyrokiem z dnia 22.03.1951r – sygn. akt Sr 135/51.

Następczo kara śmierci została w/w zamieniona na 15 lat więzienia.

Prokurator w uzasadnieniu tegoż zapadłego postanowienia stwierdził, że według jego koncepcji powyższa zbrodnia nie zaistniała!!!, gdyż brak jest rzekomo podstaw do przyjęcia, by działania podejmowane przez prokuratorów oraz sędziów WSR w Katowicach i Najwyższego Sądu Wojskowego w Warszawie wyczerpywały znamiona przestępstwa, a tym samym, by można było przyjąć, iż zachodzi uzasadnione podejrzenie zaistnienia tzw. „zbrodni sądowej”.

Oskarżony R. Jochemczyk oraz jego koledzy – co wywiedzono w w/w wyroku działali w konspiracyjnej grupie pod nazwą NARODOWA ORGANIZACJA BOJOWA, lecz zgodnie z koncepcją prok. Z. Woźniaka dopuścili się oni przestępstw wyłącznie pospolitych, kryminalnych, a nie politycznych!!!

Lakoniczność tegoż prokuratorskiego uzasadnienia postanowienia jest dosłownie porażająca, gdyż zdawkowo stwierdza on; ex cathedra, że rzekomo działanie NOB nie było w jakikolwiek stopniu ukierunkowane na obalenie komuszego państwa. Takim stanowiskiem w tym zakresie; z całą premedytacją oraz opartych na fałszywych przesłankach i konkluzjach powielił prokurator komuszą narrację z lat straszliwego stalinowskiego terroru. Wypełnił zatem skutecznie znamiona komuszej V kolumny w IPN.

Rzekomo ludowa władza z lat 50-tych XX wykorzystując właśnie w jak najszerszym zakresie aparat ucisku w postaci funkcjonowania zbrodniczej UB i MO oraz monopolistycznej medialnej pozycji; kreowała fałszywy obraz rzeczywistości usiłując w negatywny sposób kształtować ówczesne stosunki polityczno-społeczne. Zarzucając fałszywie bojownikom o wolność i niepodległość RP intencję działań kryminalnych, a nie politycznych; ta wroga interesom Narodu i służalcza serwilistycznie Kremlowi rzekomo ludowa „wadza” usiłowała zohydzić w oczach społeczeństwa działania autentycznych patriotów.

To stara wypróbowana metoda posługiwania się łgarstwami, przeinaczeniami i działaniami socjo-techniczno-propagandowymi, szczególnie często wdrażana w życie przez komusze towarzycho.

W konsekwencji zaistniałej sytuacji córki zmarłego już R. Jochemczyka p. Urszula Przebierała i p. Maria Biesiadecka złożyły na to kuriozalne postanowienie stosowne zażalenie i tym samym sprawa rozstrzygnięta została przed Sądem Rejonowym w Katowicach dnia 24.02.2021r.

Banalną konstatacją jest stwierdzenie, że bezpośredni udział w rozprawie i możność wnikliwego wsłuchiwania się w argumentację stron procesowych oraz Sądu umożliwia dogłębne zrozumienie materii procesowej. Pozwoliło też w tym przypadku kilku osobom jako publiczności (w tym dziennikarzowi) zrozumieć specyficzny klimat sali sądowej na której częstokroć rozstrzygają się wręcz ludzkie dramaty.

Oprócz jurydycznej wiedzy prokurator IPN winien się również legitymować stosowną historyczną wiedzą pozwalającą na zrozumienie meritum zaistniałych postępowań, a także określoną empatią wobec ofiar m.in. komunistycznego terroru. Brak jest całkowity rejestracji tych wymaganych elementów w niniejszym procesie.

Przywołać należy zatem w tym miejscu historycznie sławny (być może wielu nieznany) „kryminalny” (wg teorii IPN) napad dnia 26.09.1908r przez Organizację Bojową PPS na pociąg w Bezledach w celu zdobycia 200 000 rubli na potrzeby tej niepodległościowej organizacji.

Dowódcą tego napadu był późniejszy Marszałek Józef Piłsudski, a w skład tej grupy bojowej wchodziło łącznie aż czterech późniejszych premierów RP w osobach; oprócz już wymienionego: Walerego Sławka, Aleksandra Prystora i Tomasza Arciszewskiego.

W/w sprzed ponad 100 lat bohaterowie udanego na pociąg napadu są aktualnie patronami różnorakich instytucji, ulic czy placów i nikt nie podnosi wobec nich zarzutu, że dopuścili się oni jakoby czynu kryminalnego. Napad na własność ruskiego zaborcy spotkał się ówcześnie z pełną społeczną akceptacją, wręcz aplauzem i uznaniem za wykazane bohaterstwo sprawców napadu.

Adekwatnie jest w czasach nam współczesnych; z zdumiewającym wyjątkiem osoby właśnie prok. Z. Woźniaka. Skoro bowiem uznał zgodnie z organami przemocy z 1951r, że NOB pod kierownictwem R. Jochemczyka dopuściła się pospolitych przestępstw kryminalnych, a rzekomo nie działała w celach niepodległościowych; to w konsekwencji w/w czterem premierom takoż winien swoistą kryminalną, a nie patriotyczną czynność i zachowanie przypisać.

Tertium non datur.

W wydanym postanowieniu prok. Z. Woźniaka ewidentnie, z całą ostrością dostrzec można elementy absurdu oraz kafkowskiej i mrożkowskiej literatury.

Tym samym IPN utożsamił się z zestawem autorów fałszujących z premedytacją historię RP podobnie jak to miało swoje odzwierciedlenie w zapadłym wyroku przeciwko „historykom” takim jak J. Grabowski czy B. Engelking, czyli żony M. Boniego TW SB „Znak”.

Nasuwa się w tym miejscu pytanie: czyżby fałszowanie historii to domena nie tylko nieuczciwych historyków, ale także i prokuratorów IPN?

Jeśli zdaniem IPN zachowania i działania organów PRL-u w niniejszej sprawie nie noszą znamion zbrodni sądowej, to co nią jest ?

Tego typu zachowanie jakie zaprezentował IPN zbulwersowało wiele osób i środowisk związanych z działalnością niepodległościową kreując nośny temat medialny i nie tylko medialny.

Specyficzna wymowa zaskarżonego postanowienia pozwala na zdefiniowanie, że w IPN funkcjonuje V Kolumna komuszych pomiotów z bierutowskich lat.

Nikt i nic nie przywróci lat wzgardy, pogardy i hańbiących poniżeń kierowanych w latach szkolnych wobec córek R. Jochemczyka, taki był po prostu ówczesny klimat polityczny. Nie było takoż jakiejkolwiek możności, aby głęboka trauma na wskutek tortur fizycznych i psychicznych (okresowo wyprowadzanie z celi z zapowiedzią rozstrzelania) jakich R. Jochemczyk doznał zarówno podczas więziennego pobytu jak i po uwolnieniu mogła być stosownie zrekompensowana.

Dzięki bohaterskim postawom patriotycznych bojowników jak m.in. R. Jochemczyka możliwym się stało, aby społeczeństwo polskie nie zatraciło ducha walki owolność, czego dało następcze dowody w latach 1956, 1970 czy1981.

Składając całkowicie zasadne zażalenie na oczywiste irracjonalne postanowienie IPN jako pełnomocnik córek w/w usiłowałem poprzez jego sądowe uchylenie uzyskać efekt finalny w postaci zdjęcia z ich ojca odium zwykłego kryminalisty i uznania, że jego działalność była inspirowana wyłącznie z przeświadczenia o konieczności walki z nowym sowieckim okupantem prowadzącej do uzyskania autentycznej niepodległości.

Szczęśliwie można zakomunikować, że: finis coronat opus (koniec wieńczy dzieło), albowiem S.R. w Katowicach rozpatrując dnia 24.02.2021r sygn. akt VIII Kp 485/20/ADM inkryminowane postanowienie uznał w całej rozciągłości argumentację strony skarżącej i je swoim postanowieniem uchylił.

Uzasadnienie pisemne tego postanowienia S.R. w Katowicach może stanowić znakomity materiał edukacyjny dla aplikantów sądowych.

W niczym jednak powyższe pozytywne zakończenie postępowania na niniejszym jego etapie nie może być utożsamiane z rzekomym nie zaistnieniem V kolumny w IPN mającej na celu sypanie piasku w jego tryby. Wymowa postanowienia IPN jest w tym względzie wręcz kolokwialnie rzecz ujmując masakryczna.

Niestety oprócz wzmiankowanych wyżej uroczystości państwowych zanotowano hańbiące ekscesy różnego lewactwa i neokomuchów usiłujących zdezawuować zarówno powagę tych uroczystości jak i zszargać pamięć o żołnierzach wyklętych.

Takich przecież przypadków jak wyżej opisany może być niestety więcej, gdyż osoby zniechęcone negatywnym działaniem IPN zaniechały działań skargowych. Koniecznym jest zatem podjęcie przez właściwe czynniki podjęcie adekwatnych sanacyjnych działań uniemożliwiających reemisję funkcjonowania V kolumny w IPN.

W zalewie wielu uroczystych słów jakie padły podczas obchodów ze strony najwyższych przedstawicieli rządu należy w pełni je weryfikować zgodnie z przesłaniem ewangelii Mateusza 7:15-20 odnoszącą się do owoców, bowiem nie po nawet najbardziej pompatycznych słowach (często pustosłowiu) należy weryfikować różnorakie poczynania, ale właśnie po ich skutkach, czyli owocach:

15 Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w odzieniu owczym, wewnątrz zaś są wilkami drapieżnymi !
16 Po ich owocach poznacie ich. Czyż zbierają winogrona z cierni albo z ostu figi ?
17 Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, ale złe drzewo wydaje złe owoc
18 Nie może dobre drzewo rodzić złych owoców, ani złe drzewo rodzić dobrych owoców.
19 Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, wycina się i rzuca w ogień
20 Tak więc po owocach poznacie ich.

26.03 2021