Witajcie, otrzymałem niedawno od firmy http://vulcan.co.pl/o-nas/ nieodpłatnie dwa produkty do przetestowania i wyrażenia swojej opinii na ich temat, za co dziękuję.

Powiedzmy sobie na początek, abyśmy się nie rozczarowali do czego służy świeca awaryjna.

Zakładam, że podchodząc do każdego testu wymagamy czegoś od przedmiotu testowanego przez nas, jednakże są takie osoby, które testując coś nie maja zielonego pojęcia, jakie jest zastosowanie danego przedmiotu. Widzę to po recenzjach, jakie są w internecie.

I oczywiście ucinając głupie komentarze hajterów internetowych TO NIE JEST KUCHENKA!!!

Oczywiście firma http://vulcan.co.pl/ produkuje kuchenki, mogące zastąpić kuchenki Esbit, kuchenki żelowe armii szwajcarskiej czy buddy burnery domowej roboty, o tym w dalszej części artykułu.

Świeca awaryjna, to moje zdanie, jest wspaniałym dodatkiem do plecaka ucieczkowego, czy torby B.O.B. Może być, choć jest ciężka stosowana w zestawach EDC, jak ktoś ma taką potrzebę. Powinna być stosowana i zabierana, moim prywatnym zdaniem na wycieczki, biwaki w trudne miejsca, itd… Dlaczego? By zapewnić nam, jako przedmiot względne bezpieczeństwo.

Do czego taka świeca służy? Przede wszystkim daje nam ogień, innymi w trudnej sytuacji albo ogrzejemy się od niej, rozpalimy ognisko, wezwiemy pomoc, odgrzejemy np puchę z mięsem, czy też uzdatnimy wodę poprzez jej gotowanie.

Oczywiście nie wymagajmy od tej świecy zbyt wiele ponieważ to, jak nazwa wskazuje świeca awaryjna, tylko i wyłącznie awaryjna, rozróżniajmy tym samym pojęcia i zastosowanie przedmiotów do konkretnie powierzonych jej czynności. Stąd pewnie miły gratis od producenta w postaci rusztu dołączonego do świecy.

Tak więc po zadaniu sobie kilku pytań, zabrałem się do rzeczy, oto moje spostrzeżenia…

Kilka danych technicznych.

Świeca wykonana oczywiście w Polsce (100% Poland) a to cieszy, wykonana z wosku pszczelego, to jest wielkim plusem, ponieważ wosk pszczeli ma wiele zastosowań, począwszy od spożywania (choć nie smakuje dobrze) w sytuacjach awaryjnych, poprzez np impregnowanie odzieży, nacieranie butów, zamków, suwaków aż do stosowania z żywicą, jako prowizorycznej plomby do zęba, czy tez przykładanie go bezpośrednio na ranę aby się nie „jadziła”.

Świeca Vulcan nie śmierdzi a pachnie i to też uważam za duży plus ponieważ używając jej np do ogrzania się w sytuacji awaryjnej czy też podgrzania lub nawet zagotowania potrawy, bądź uzdatnienia poprzez gotowanie wody, użytkując święcę Vulcan w prowizorycznym schronieniu, piwnicy, mieszkaniu, namiocie, gdziekolwiek gdzie jesteśmy, nie śmierdzimy i nie śmierdzi miejsce, w którym śpimy.

Świeca wyposażona jest w ruszt aluminiowy, moim zdaniem nieco zbyt giętki, ale daje radę, gdzie stawiając, jak w moim przypadku swoją Tatonkę doskonale chroni trzy knoty zapalonej świecy przed wiatrem. Uważam to za duży plus, choćby z tego powodu, że nie ma potrzeby budowy i dobierania odległości nad świeca budując prowizoryczny palnik. Dodatkowo świeca zaopatrzona została w zapałki i draskę, oraz instrukcję składania i użytkowania.

Produkt jest w pełni wodoodporny.

Teraz test…

Świecę zapala się szybko (3 knoty niezależne) zapałkami i w przeciągu ok. 15 sekund daje sporo ciepła z rozgrzanego wosku pszczelego. Mamy pewność po tym teście, że założenia jakie miałem sprzęt wypełnił w 100%. Mogę uzyskać płomień, co daje możliwość rozniecenia ogniska, mogę się ogrzać i wezwać pomoc.

Jednak postanowiłem wypróbować gratis od producenta, jakim jest ruszt (palnik) i zagotować wodę.

Użyłem 350 ml wody, kubka Tatonka i pokrywki od świecy, która pasuje idealnie do wspomnianego kubka.

Woda zagotowała się po 36 minutach. Zakładam, że zimą osiągnąłbym czas 45 minut. To jednak nie jest założeniem testu, to miły dodatek. Uważam jednak, że przy czasie, jakim producent się posługuje, przy określeniu parametrów świecy, czyli 12 godzin palenia, wynik jaki uzyskałem 36 minut jest wystarczający. Uważam także, że podgrzanie np mielonki w puszce trwałoby, co najwyżej 10 minut.

Świeca, jak każda dymi ale, tak jak wspomniałem nie śmierdzi. Innymi słowy kubek od spodu jest z sadzy więc nie stawiajcie go na nic czystego.

Świeca studzi się ok 20 minut i nie radziłbym chować jej nie ostudzonej do plecaka z dwóch powodów, aby nie połamać knotów i aby ruszcik, który przenosimy wewnątrz puszki nie wgniótł się do wosku.

Ogólnie świeca awaryjna od http://vulcan.co.pl/ zdała egzamin i test, przy moich założeniach…

Czy Outrider będzie używał świecy awaryjnej? Zdecydowanie tak, będzie ona niezbędnym wyposażeniem mojego plecaka ucieczkowego.

Teraz kuchenka Lava.

Wychodząc pewnie na przeciw potrzebom rynku firma Vulcan wypuściła kuchenkę awaryjną, nie mylcie jej proszę z kuchenką wyprawową.

W zestawie otrzymujemy puszkę, dokładnie taką, jak w przypadku świecy, pięć sztuk rzeczywiście bezwonnego i nie śmierdzącego paliwa turystycznego, zapałki z draską ruszt, składający się z czterech niezależnych blaszek i instrukcję obsługi, jak należy kuchenkę zmontować.

Założenia testu, skoro to kuchenka, przypominam awaryjna należy na niej zagotować wodę, to taki podstawowy test, ponieważ od tego kuchenki są i tego od kuchenek wymagamy.

Początki były ciężkie…

Moja Tatonka niestety nie jest przystosowana aby stać na ruszcie kuchenki i spadała z niego. W żaden sposób nie mogłem jej ustawić.

Sami zobaczcie…

Dopiero stawiając moja Zebrę 12 cm miałem pewność, że jest wszystko w najlepszym porządku, ale nie zawsze zabieram Zebrę ze sobą a w sytuacji awaryjnej ciężko dobierać średnicę naczynia.

Ok, rozpalamy…

Użyłem, jak widać Zebry 12 cm oraz 650 ml wody, dlaczego? Zazwyczaj tyle wody potrzeba aby ugotować od podstaw zupę dla dwóch osób.

Co mogę powiedzieć o prowizorycznym ruszcie na kuchence, poza tym, że nie nadaje się do kubka Tatonka? Przede wszystkim to, że doskonale chroni całość kuchenki czyli paliwo umieszczone wewnątrz kuchenki od wiatru, a to bardzo ważna informacja dla osób zainteresowanych posiadaniem takiej kuchenki.

Po niespełna 17 minutach wypaliło się prawie do końca pierwsze paliwo a to wynik porównywalny do paliwa ZIP Military, co daje nam pewność wysokiej jakości paliwa dostarczanego przez producenta, firmę http://vulcan.co.pl/

Założyłem więc drugie z pięciu, jakie dostarcza producent, ponieważ woda nie osiągnęła temperatury wrzenia.

Po wymianie paliwa na nowe woda w przeciągu pięciu minut osiągnęła wymaganą temperaturę.

Śmiem przypuszczać, iż na dwóch paliwach z dołączonych pięciu do kuchenki, jesteśmy w stanie zagotować ciepłą zupę dla dwóch osób, na jednym paliwie i kawałku blachy (prowizorycznym paliwie będziemy w stanie zrobić kawał mięsa. Atutem paliwa dołączonego w zestawie z kuchenką jest jego bezwonność.

Czy Outrider będzie używał takiej kuchenki?

Zdecydowanie tak, pod warunkiem dopracowania rusztu, w taki sposób aby kubki Tatonka i GSI używane przeze mnie nie spadały z niego.

Czy kuchenka jest lepsza od składanegj kuchenki WP czy składanej kuchenki Esbiit? Zdecydowanie będzie pod warunkiem dopracowania rusztu przez producenta. Czy kuchenka jest bardziej wydajna? Zdecydowanie tak, ponieważ po pierwsze, tak jak pisałem ruszt doskonale osłania paliwo od wiatru, po wtóre paliwo załączone w zestawie jest, jak widać na wskazaniach stopera i postępach gotowania, jakie udokumentowałem bardzo wydajne. Czy kuchenka Lava jest lepsza od kuchenek żelowych armii szwajcarskiej? Kuchemka Lava ma bardzo zbliżone parametry do kuchenki żelowej armii szwajcarskiej, jednak jej bezwonne paliwo, które daje niesamowity komfort przy gotowaniu oraz, jeszcze raz powtórzę ruszt, który doskonale osłania od wiatru czynią kuchenkę, moim skromnym zdaniem lepszą i wydajniejszą.

Komu mogę polecić kuchenkę?

Każdemu, kto znajdzie się w sytuacji awaryjnej oraz, jako wyposażenie swojego plecaka ucieczkowego, czy torby B.O.B.

Jeśli spodobał Ci się ten post SUBSKTYBUJ nasz kanał na You Tube https://www.youtube.com/channel/UCF1ffEWUiBOilhxapJFn7Pw

i odwiedź nas http://outrider.com.pl/