Vota separata sędziów Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej i Piotra Pszczółkowskiego wskazały, że zdaniem ich autorów wyrok K47/15 naruszył prawo w stopniu każącym poddać w wątpliwość zdolność zawodową przeważającej części sędziów. Zdaniem piszącego doszło jeszcze do podeptania innej, podstawowej w państwie prawnym konstytucyjnej zasady*.

0004ZN7HOHHV3QJE-C116-F4

 

W pierwszej kolejności popatrzmy na bezwzględnie obowiązując prawo, którego przestrzegać musi nawet Trybunał Konstytucyjny.
Art. 45 Konstytucji gwarantuje jedną z podstawowych wolności, zbyt często łamaną w dyktaturach:

Każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd.

Co prawda fundamentalne prawo do jawności rozprawy ogranicza nieco ustęp drugi tego artykułu:
Wyłączenie jawności rozprawy może nastąpić ze względu na moralność, bezpieczeństwo państwa i porządek publiczny oraz ze względu na ochronę życia prywatnego stron lub inny ważny interes prywatny. Wyrok ogłaszany jest publicznie.

Z kolei art. 55 u. 1 ustawy z dnia 25 czerwca 2015 r. o Trybunale Konstytucyjnym wyraźnie stwierdza, że rozprawy przed Trybunałem są jawne, jeżeli ustawa nie stanowi inaczej. Przewodniczący składu orzekającego może wyłączyć jawność rozprawy ze względu na bezpieczeństwo państwa lub ochronę informacji niejawnych o klauzuli tajności „tajne” lub „ściśle tajne”.
Dodatkową gwarancję jawności postępowania przed TK stanowi art. 6 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności z dnia 4 listopada 1950 r. (Dz.U. 1993 Nr 61, poz. 284):

Artykuł 6 nie przewiduje, tym bardziej, „prawa do trzeciej instancji” ani prawa do „skargi konstytucyjnej” lub do innej formy zwrócenia się do sądu konstytucyjnego. Jeżeli jednak ustawodawca krajowy zdecyduje się na utworzenie takich procedur, również te postępowania stają się objęte gwarancjami określonymi w art. 6 (vide: wyr. ETPCz z 28.7.2009 r. w sprawie Smyk p. Polsce).

Poza sporem jest, że z zasady jawności rozpatrzenia sprawy wynika również i inna – otóż

podstawą wyroku mogą być tylko okoliczności ujawnione podczas rozprawy.

W procesie cywilnym zasada ta ulega złagodzeniu, gdyż podstawą mogą być okoliczności jedynie wspomniane w piśmie procesowym, a przyznane przez stronę przeciwną.

stanisaw_biernat8 marca byliśmy świadkami wielogodzinnego przepytywania poszczególnych uczestników postępowania przez sędziego Stanisława Biernata, jako żywo przypominające… egzaminy, co zresztą nie dziwi, zważywszy na działalność naukowo – dydaktyczną pana profesora oraz popisów krasomówczych wschodzącej sławy POlskiego parlamentaryzmu niejakiego Budki.

Z ogłoszonego w środę (9.03) wyroku K 47/15 dowiedzieliśmy się, że zapadł po rozpoznaniu sprawy na rozprawie w dniach 8 i 9 marca 2016 roku, która to konstatacja była zgodna z naszymi obserwacjami.

Tymczasem treść wyroku portal wPolityce.pl upowszechnił ponad 12 godzin przed jego publikacją, opatrując stosownym komentarzem:

Już od dwóch tygodni niektórzy politycy Platformy Obywatelskiej i inni przedstawiciele establishmentu III RP wzajemnie przesyłają sobie, poprawiają i komentują projekt orzeczenia jaki ma wydać Trybunał Konstytucyjny – ustalił portal wPolityce.pl.
Pierwsze, szokujące relacje w tej sprawie dotarły do naszego dziennikarza pod koniec lutego. Nie chciało nam się wierzyć, że nawet w sprawie tak kluczowej, wszystko jest grą i teatrem, orzeczenia mogą powstawać gdzieś „na mieście”, a powaga sądu może stać tak poważnie pod znakiem zapytania.
http://wpolityce.pl/polityka/284429-czy-to-mozliwe-tu-trybunal-w-zadumie-radzi-a-tam-politycy-platformy-wysylaja-sobie-projekt-orzeczenia-jakie-ma-zapasc-zobacz-dokument

931a0d818386c51fb1e3f01ff9acb92b

W takim razie gdzie doszło do faktycznego rozpoznania sprawy K47/15?
Kto, prócz sędziów TK, brał udział w pracach?
W jakim składzie „procedowano”, gdyż ponad wszelką wątpliwość tajne grono decyzyjne było mniejsze od tego, jakie widzieliśmy na ekranach telewizorów co najmniej o dwie osoby – Julię Przyłębską i Piotra Pszczółkowskiego?

To są podstawowe pytania, proszę Państwa, przed którym prof. Rzepliński i reszta nie mogą uciekać.
Jeśli, rzecz jasna, żaden dziennikarz tego sobie nie zmyślił.

Gdyby jednak okazało się, że dziennikarska informacja jest prawdziwa, to z chwilą jej ujawnienia powinniśmy mieć sporo vacatów w obsadzie Trybunału.

Oczywiście zakładając zdolność honorową pewnych osób…

11.03 2016

_________________________________________________
* jeśli tylko potwierdzą się medialne zarzuty