Mieszkańców dorzecza Skawy w pobliżu Wadowic,  w okolicach budowanej zapory w Świnnej Porębie,  po prostu zamroziła w ostatnich dniach wiadomość, że rząd znów przesunął ad kalendas graecas zakończenie budowy. Jeszcze niedawno prasa podawała, że podczas ostatnich powodzi zbiornik tej nieukończonej zapory był już w stanie zatrzymać wodę o pojemności 1/3 swojej docelowej wielkości, co obniżyło poziom Wisły  w Krakowie w sytuacji najbardziej krytycznej o 80 cm. A gdyby była do dyspozycji pełna pojemność zbiornika ? Może uratowany byłby Sandomierz i inne miejscowości. Zapora wymaga jeszcze 70 mln zł nakładów, przy dotychczas wydanych 2.6 mld zł, ale straty powodziowe szacowane były na 10 mld zł. Należy pamiętać i o tym, że wraz z ukończeniem zapory ruszy elektrownia wodna (na razie stoi i rdzewieje), ruszą inwestycje sportowe,  wypoczynkowe i rekreacyjne, znajdzie się wiele nowych miejsc pracy, państwo uzyska dochody z podatków  odtychnowycheksploatowanych inwestycji. Jakie to inne priorytety może mieć rząd po ostatnich doświadczeniach powodziowych?

Według mediów zapora w Świnnej Porębie budowana jest od 1986 roku, a poniesiony dotychczas  koszt (bez  uwzględnienia  ewentualnego oprocentowania) zbliża  się  do  2 600 000 000 zł. Z pewnym uproszczeniem można przyjąć, że dotychczas wtopiono w tę inwestycję 2 600 000 000 zł : 30 lat = 87 milionów zł/rok. Co by było, gdyby zamiast budować nieszczęsną zaporę w ślimaczym tempie co roku deponować 87 mln zł w banku, na oprocentowanie – skromnie 5 % w skali roku? Mielibyśmy:

  1. 87 000 000 zł zdeponowane 1 stycznia 2016 miałoby na dzień 31 grudnia 2016

wartość 87 000 000 x 1,05 = 91 350 000 ;

  1. 87 000 000 zł zdeponowane 1 stycznia 2015 miałoby na dzień 31 grudnia 2016

wartość 87 000 000 x (1,05)2   ;= 95 020 000 zł;

  1. 87 000 000 zł zdeponowane 1 stycznia 2014 miałoby na dzień 31 grudnia 2016

wartość 87 000 000 x (1,05)3  = 99 800 000 zł;

  1. 87 000 000 zł zdeponowane 1 stycznia 2013 miałoby na dzień 31 grudnia 2016

wartość 87 000 000 x (1,05)4 ; = 104 800 000 zł;

Analogicznie postępując  dalej na koniec otrzymalibyśmy, że :

30. 87 000 000 zł zdeponowane 1 stycznia 1986 miałoby na dzień 31 grudnia 2016

wartość 87 000 000 x (1,05)30 ; = 400 000 000

Traktując powyższe zestawienie jako ciąg geometryczny łatwo obliczyć sumę ciągu geometrycznego, który tworzą kwoty co roku deponowane w banku po 87 000 000  zł..  Na dzień 31 grudzień 2016 mielibyśmy w banku sumę około:

Suma = 8 000 000 000 zł

Z powyższego wynika, że gdybyśmy dotychczas w ogóle nie budowali zapory w Świnnej Porębie, a zamiast tego deponowali co roku kapitał, to na dzień 31 grudnia 2016 mielibyśmy, bez jakiegokolwiek wysiłku, środki na budowę 3 podobnych zapór, które można byłoby zrealizować w ciągu najbliższych 3 – 4 lat.

NALEŻY ZWRÓCIĆ UWAGĘ I NA TO, ŻE PIENIĄDZE ZDEPONOWANE PRZEZ NAS W BANKU NIE BYŁYBY MARTWE, UTOPIONE W BŁOCIE (byłyby w ciągłym ruchu) BO BANK POŻYCZAŁBY JE INWESTOROWI BARDZIEJ ZARADNEMU TAK, ABY BANK MÓGŁ NAM GWARANTOWAĆ 5 % ODSETKI.

Zaporę w Rożnowie budowano 7 lat (1935-1941), wtedy, gdy podstawowymi narzędziami pracy były łopaty i furmanki, a mówiłmi o tym, 33 lata temu, 80-letni wtedy inżynier budujący kiedyś tę zaporę. Jego zdaniem tak naprawdę to czas samej budowy wynosił 4 lata (1938-1941).

Przykrą wymowę przedmiotowych wyliczeń można złagodzić wskazując na znaczenie inflacji, ale z drugiej strony w obliczeniach nie uwzględniłem kosztów dodatkowych wynikających ze wstrzymywania i wznawiania inwestycji (np. zakładanie i likwidowanie baz dla firm wykonawczych, konserwacja zainstalowanych urządzeń podczas wstrzymania budowy, powtarzanie przetargów,  rekrutacjalubzwalnianiepracownikówitp.).

Tamę Asuańską na potężnym Nilu inżynierowie angielscy budowali lat 5 (1898 – 1902).

Każdy myślący człowiek zapyta, jak mogło dojść do takiego marnotrawstwa w Świnnej Porębie. Odpowiedź jest dziecinnie prosta. Nasi senatorowie, posłowie, radni a zwłaszcza rząd, przed wyborami wygłaszają mowy pełne frazesów o swojej misji społecznej, ale po wyborach myślą wyłącznie o okopaniu się na stołkach. Aby się okopać, trzeba coś dla wyborców załatwić, ale  wyborcom kolegów, posłom  z innych regionów też trzeba iść na rękę i wyasygnować symboliczne kwoty na duże inwestycje w ich regionach.  Po co się kłócić. Lepiej „współpracować” dla dobra kolegów… Zgoda buduje. „Wybrańcy” narodu po prostu kpią z wyborców i interesu państwa, ignorując podstawową zasadę, że inwestycja to jest zamrażanie kapitału na pewien czas i aby inwestycja była ekonomicznie efektywna trzeba ją realizować (i finansować) tak szybko, jak to jest tylko praktycznie możliwe.

Ślamazarna budowa zapory w Świnnej Porębie to nie ewenement. Niestety to powszechna praktyka w naszym kraju. Zaporę w Czorsztynie budowano ponad 30 lat. To co kiedyś  do znudzenia powtarzał p. B. Komorowski, że „zgoda buduje”, jest czasem w polityce niebezpiecznym sloganem. Powszechną „zgodę” mieliśmy w socjalizmie. Wyszła bokiem. W polityce twórcze są różnice zdań, finalizowane rozsądnym kompromisem.

Nierozsądny farmer buduje równolegle przez 6 lat chlewnię, oborę dla bydła i fermę drobiarską. Całe 6 lat wyłącznie ponosi koszty. Rozsądny farmer wszystkie środki kieruje na budowę chlewni, którą realizuje w ciągu 2 lat, czerpiąc już z niej zyski buduje oborę w ciągu następnych 2 lat, a w końcu czerpiąc zyski z chlewni i obory buduje fermę drobiarską.

Ktoś zapyta a gdzie jest rząd, minister finansów itp. Czyżby byli to ludzie, którzy kompletnie nie rozumieją, naczym polega ekonomiczna efektywnośći nwestycji? Ano oni wszyscy dbają o układy, a nie o interes społeczny i ekonomiczną efektywność (inż. Eugeniusz Kwiatkowski, przedwojenny wicepremier przewraca się w grobie). Mogą tak postępować, bo społeczeństwo jest bardzo nieuświadomione politycznie. Metodycznie ogłupiane przez media głosuje sobie na złość. Np. mieszkaniec Wadowic – statystyczny wyborca, podczas ostatnich wyborów parlamentarnych miał wybrać jednego, jego zdaniem najlepszego, spośród ponad 70 kandydatów z olkuskiego, chrzanowskiego, oświęcimskiego, wadowickiego, suskiego. Przecież to absurd. Co mieszkaniec Suchej Beskidzkiej może wiedzieć o kandydacie z olkuskiego?

To nie wybory a cyniczna odmiana totolotka. Bez jednomandatowych okręgów wyborczych będziemy mieć wyłącznie demokrację formalną i coraz lepiej okopane układy. Przed każdymi wyborami media mobilizują wszystkich  do głosowania. Powinny zachęcać przede wszystkim do dokonania samodzielnego rozeznania w kandydatach.

Przy obecnej ordynacji mało kogo stać na takie rozeznanie. Władza ordynacji wyborczej zmieniać nie będzie, nie będzie też edukować politycznie społeczeństwa, aby nie robić sobie na złość.

Okolica suchej misy, która po zalaniu będzie sztucznym jeziorem, jest bardzo ładna. Może nawet konkurować z Soliną. Ta w Świnnej  Porębie jest blisko Krakowa i Śląska. Chyba nie ma domu w miejscowościach okalających budowaną zaporę, z którego co najmniej jedna młoda osoba nie wyjechałaby za pracą za granicę. Zalanie jeziora to wielkie ożywienie gospodarcze i praca. A. Duda jest z Krakowa, Z. Ziobro też. B. Szydło z najbliższej okolicy, jej okręgu wyborczego. Wszyscy oni lekceważą jak widać tych, którzy ich wybrali.

Trudno założyć, że B. Szydło przeoczyła sprawę zapory z powodu nawału pracy. Na początku 2015 r. RIO Kraków sformułowało bardzo poważne zarzuty  pod adresem jej koleżanki, byłej burmistrz Wadowic – Ewy Filipiak. Materiał par excellence dla prokuratury. Zapracowana B. Szydło zmartwiona kłopotami koleżanki, wciągnęła ją… na listę wyborczą. Z uwagi na wielu głosujących na B.Szydło E.Filipiak z wynikiem poniżej 4000 głosów (niewielu głosowało na nią z gminy Wadowice) została wybrana na posła. Teraz prokuratura ma związane ręce w sprawie E. Filipiak. Szkoda słów. Ręce opadają.

Autor: mgr inż. Bolesław Kot