Proszę Państwa, nie wypowiadałem się dotąd o działaniu instytucji państwowych w przypadkach takich, jak huragan na Pomorzu. nadal nie chcę o tym mówić, lecz napisze o zupełnie innym problemie. Nie bądźmy naiwni. W naszym państwie nie istnieje skoordynowany system działania. Istnieją natomiast wyjątkowo cenne inicjatywy obywatelskie, lokalne i prywatne, bo na ogół zbudowane są za prywatne pieniądze przez ludzi zaangażowanych i mądrych, którzy starają się zrobić coś dla innych, a nie tylko dla siebie. Niestety, państwo od wielu lat boi się takich ludzi i ich inicjatyw oraz nie chce ich wykorzystać i skoordynować w ogólnopolski system. To dotyczy każdej dziedziny bezpieczeństwa, a o prewencji kontrwywiadowczej nawet nie wspomnę, bo znów narażę się zbiorowisku ludzi wszechwiedzących czyli ABW i jej szefom. Dzieje się tak dlatego, że nie ma w tych inicjatywach polityków. Nie ma mediów i polityk nie pokaże się w ładnej TV, nie będzie tokował o sprawach, na których się nie zna, bo obok stoją zwykli fachowcy, nie ideologizujący, lecz pracujący.

Pamiętacie zabójstwo gen. Papały?

Widok premiera i szefa SLD na miejscu zbrodni, innych ciekawskich polityków, którzy nie dali policjantom pracować, mediów tokujących i rozprowadzających plotki, już od początku uniemożliwiły jakiekolwiek skuteczne działania śledczych. Abstrahuję od politycznego aspektu i nie jest tu on ważny. Podobnie jest wszędzie i przy każdym tragicznym zdarzeniu. Mamy polityków, którzy wszystko wiedzą lepiej, mamy politycznych szefów, którzy potrafią jedynie kłaniać się w pas „swoim” politykom i oni najlepiej wiedzą jak gasić pożary, werbować, łapać złodziei, choć całe życie spędzili za biurkami w jakiejś logistyce. mamy też wsparcie podobnych „autorytetów”, piszących telefoniczne doktoraty na podstawie artykułów prasowych, ustaw i bajek, opowiadanych przy wódce przez znudzonych funkcjonariuszy. Dopóki to się nie zmieni, nie stanie się normalne, że w sytuacji zagrożenia dowodzi porucznik lub sierżant „z pola”, a nie minister lub „biurowy generał”, dopóty za to wszystko płacić będą zwykli ludzie.

W ramach ćwiczeń umysłowych, opracowałem w mózgopisie plan zamachu terrorystycznego w Warszawie i wyobraziłem sobie działanie poszczególnych służb i… sam się przeraziłem. Nie napisze, oczywiście, gdzie i jak ten zamach byłby przeprowadzony oraz kiedy. Dodam, że służby specjalne w konsultacji z profesjonalistami z innych dziedzin (budowlańcy, nawet hydrolodzy) budują takie scenariusze, po to, by móc przeciwdziałać w sytuacjach kryzysowych. Wystarczy, że napiszę, iż w wyniku mojego scenariusza, praktycznie nikt, albo bardzo mało osób zginęłoby w wyniku samego zamachu, natomiast ilość ofiar wskutek paniki i braku koordynacji działań służb sięgnęłaby setek.

Za ten post, możecie mieć do mnie pretensje, instytucje państwowe też, ale pamiętajcie: tylko świadome społeczeństwo, wspierane poprzez skoordynowane działanie fachowców, a nie słowotokiem ministrów, może się obronić. W tym nie ma żadnej ideologii, bo dotyczy to nas wszystkich, bez względu na to, czy kochamy PiS, czy go nienawidzimy. Póki nie zrozumiemy tego wszyscy, a szczególnie politycy, którzy swoje idiosynkrazje uznają za wszechwiedzę i podstawę oceny człowieka, co z kolei, powoduje, że jeśli powiem 2×2=4, to jest to prowokacja, gdyż pracowałem siedem lat w SB, więc kłamię w tym równaniu, póki właśnie tego nie zrozumiemy, nie będzie można mówić w Polsce o właściwym systemie bezpieczeństwa. Niestety, u nas wierzy się łatwiej obcym, realizującym interesy obcych mocodawców, niż niepoprawnym politycznie Polakom.